Nagłe przebudzenia graczy bardzo mnie bawi. Wyrok francuskiego są wskazuje na to, że klient powinien mieć możliwość odsprzedania posiadanej gry na Steamie. Taki precedens niesie ze sobą niezwykle istotne konsekwencje. Nie tylko platforma Valve zajmuje się dystrybucją cyfrowej rozrywki. Co z GoGiem? Jak ma zareagować na to wszystko Humble Bundle? Blokowanie kluczy stanie się jeszcze bardziej popularne? W Sieci pojawiło się wiele tekstów na temat tego, że gry będą droższe.

Tak jakby produkcje AAA były tanie. W dni premiery trudno znaleźć tytuł, który będzie kosztował mniej, niż 200 złotych. Nawet w przypadku produkcji niezależny coraz częściej widzę cenę oscylującą wokół stówki. Ma to swoje przełożenie na tworzenie gry, prowizję dystrybutora, koszty marketingu oraz wiele innych rzeczy, o których zwykle zapominamy, gdy myślmy o gamedevie. Podkreślę, że to biznes, jak każdy inny. Firmy, aby się utrzymać muszą zarabiać. A warto przypomnieć, że przeceny na Steamie sprawiły, że wszyscy czekamy na znaczącą zniżkę, aby kupić dany tytuł.

Muszę przyznać, że trochę bawią mnie dyskusje, które wywołał wyrok francuskiego sądu. Nagle gracze się obudzili i stwierdzili, że nie mają gier na własność! 10 lat za późno… Standardem w branży stało się to, że wielkie sklepy to tak naprawdę wirtualne wypożyczalnie. Wszyscy kupujemy dostęp, godzimy się na to, że tracimy prawo własności i nie możemy zbyt wiele zrobić z raz aktywowanym kluczem. Pewnie wielu spogląda na swoje cyfrowe biblioteki zbudowane z paczek kupionych na Humble Bundle. Zastanawiacie się, ile zarobicie na ich odsprzedaży? Nie chcę nikogo rozczarować, ale obawiam się, że fortuny z tego nie będzie. Nawet jeżeli Steam – a wraz z nim inni dystrybutorzy – zostanie zmuszony do tego, aby wprowadzić taką możliwość, to prawo nie działa wstecz. Wątpię, aby była możliwość pozbycia się wcześniej aktywowanych kluczy. Byłby to finansowy strzał w stopę, szczególnie dla dystrybutora, ale także dla Humble Bundle.

Poza tym uważam, że usługi abonamentowe będą odgrywały coraz większą rolę na rynku. Już teraz widać, że każdy wielki wydawca musi mieć własną subskrypcję. Jak przekonać klientów do korzystania z takiej formy dostępu do gier? Wystarczy podnieść ich ceny, rzadziej organizować promocje, ograniczyć dystrybucję danego tytułu do własnej platformy. Nie ma tutaj miejsca na jakikolwiek handel pomiędzy użytkownikami. Jeżeli ktoś już tak bardzo chciał mieć gry na własność, to dlaczego nie korzystał z oferty GoGa? Ich inicjatywa FCK DRM sprawiała sprawę jasno! GoG wskazywał, że tak forma kontroli może łatwo ograniczyć dostęp do zakupionych wcześniej tytułów. Dlatego oni pozwalają na pobranie instalatora do zakupionej gry.

Można zrobić sobie własne archiwum z ulubionymi tytułami. Na dysku zewnętrznym lub, jeżeli ktoś lubi oldschool, wypalić je na płytach DVD. Taka inicjatywa była warta wsparcia. Szkoda, że nie spotkała się z takim zainteresowaniem, jak informacja o francuskim wyroku w sprawie własności cyfrowych produktów na Steamie.