Nie będę ukrywał, że czekałem na drugi sezon Altered Carbon. Poprzedni zainteresował mnie na tyle, że postanowiłem sięgnąć po książki. Po przeczytaniu pierwszego tomu stwierdziłem, że mam do czynienia ze średnią prozą i postanowiłem trzymać się ekranizacji. O niebo lepszej, ponieważ koncentrującej się na tym, co w powieści było najciekawsze. W przypadku drugiego sezonu nie mam literackiego punktu odniesienia i raczej nie będę miał. Niespecjalnie chcę sięgać po prozę, która mnie rozczarowała. Na szczęście serial odebrałem inaczej i czekam na kolejne odsłony Altered Carbon.

Co mnie tak zachwyciło w nowej odsłonie serialu? Aby wyjaśnić tę kwestię, muszę zwrócić uwagę na istotne wątki w pierwszym sezonie. Wtedy Altered Carbon szczególnie koncentrowało się na układzie sił w społeczeństwie, w którym wykluczono śmierć. Świadomość była digitalizowana i wrzucana do nowych powłok, czyli ciał. Nieśmiertelność na wyciągnięcie ręki? Dla każdego? Nie. Altered Carbon wyraźnie pokazywało, że korzystali z niej głównie najbogatsi, a reszcie pozostało czekać na przydział nowej powłoki. Bywało, że ludzi nie było stać na spłacenie świeżutkiego ciała i ich świadomość była ponownie zamrażana. Czekali dalej. Takeshi Kovacs, jako główny bohater, został zatrudniony przez bogacza, aby wyjaśnić tajemnicę jego śmierci. Zginął, ale jego świadomość została wgrana do nowego klona.

Główny bohater był postacią zawieszoną pomiędzy dwoma światami. Tym bogatym oraz tym ubogim. Przenikał ich granice w trakcie prowadzonego śledztwa, dzięki czemu widz mógł dowiedzieć się, jak wyglądało społeczeństwo zaprezentowane w świecie Altered Carbon. Zdaję sobie sprawę z tego, że przez różnego rodzaju rozważania prowadzone przez postacie w serialu, mogła ucierpieć akcja, jednak uważam, że w interesujący sposób zostało pokazane to, jak usunięcie śmiertelności wpływa na ludzi. Drugi sezon Altered Carbon dalej bada granice człowieczeństwa, ale robi to z innej perspektywy. Tym razem kluczowa staje się rola jednostki, jej przeżycia oraz doświadczenia. Serial schodzi do poziomu pojedynczego przeżycia, zamiast dalej opowiadać o konstrukcji całego systemu.

Ta zmiana sprawiła, że serial stał się bardziej dynamiczny. W drugim sezonie pojawiła się skomplikowana sieć relacji pomiędzy poszczególnymi postaciami, co przełożyło się na dynamikę ich relacji. Na pierwszym planie nie był już system, ale ludzie. Ich przeszłość, a także to, jak radzą sobie z własnymi uczuciami. Najnowsze Altered Carbon nie bywa już bezosobowe. Cała narracja składa się w dużej mierze z konfliktów pomiędzy charakterami. Mają różne motywacje i dopiero wraz z rozwojem fabuły zaczyna im przyświecać wspólny cel. W drugim sezonie jest zdecydowanie mniej, strać pomiędzy człowiekiem a systemem. Zastąpiły je zderzenia mocnych charakterów, chcących osiągnąć określone cele.

Nawet jeśli ktoś był rozczarowany pierwszym sezonem Altered Carbon, to polecam skonfrontowanie się najnowszą odsłoną. Jest inna, trochę bardziej gęsta, ale tak samo mroczna i przytłaczająca antyutopijnym charakterem świata.