Michael Tequila / Sędzia od świętego Jerzego / Wydawnictwo Novae Res

Michael Tequila / Sędzia od świętego Jerzego / Wydawnictwo Novae Res

Czujecie się zmęczeni literaturą „o niczym”? Pragniecie przeczytać książkę, której tematem będzie współczesna Polska? A może macie ochotę na intelektualną przygodę? Po trzykrotnym „tak” polecam sięgnąć po tekst Sędzia od świętego Jerzego, którego autorem jest Michael Tequila. Ja tak zrobiłem i nie czuję się oszukany.

Uważam, że literatura powinna opisywać teraźniejszość, zarówno w sposób realistyczny, jak i metaforyczny. Nie wszystko musi zostać podane na tacy, ponieważ lektura jest – przynajmniej dla mnie – przede wszystkim doświadczeniem intelektualnym, a dopiero później rozrywką. Zdarza mi się zamienić tę kolejność i wtedy sięgam po jakiś kryminał. Jednak nie samymi morderstwami człowiek żyje! Czasem trzeba przeczytać coś innego, tekst, który wpłynie na sposób postrzegania świata. Właśnie dlatego zgodziłem się napisać kilka słów na temat Sędziego Poprzeczkę ustawiłem bardzo wysoko i muszę przyznać, że autorowi częściowo udało się sprostać moim wymaganiom.

Najbardziej spodobała mi się kreacja świata przedstawionego. Groteska pomieszana z brutalnym absurdem, co doskonale oddaje stan polskiego życia politycznego. Właśnie na tym aspekcie skupia się Michael Tequila. Stara się zestawić ze sobą dwie pozornie odmienne formy rywalizacji – sport oraz walkę o władzę. Diagnoza autora jest bardzo trafna: niewiele tutaj różnić, raczej więcej przykrych podobieństw, a tą najsmutniejszą cechą wspólną jest udawane fair play. W świece przedstawionym Sędziego… nie ma miejsca na współczucie lub poszanowanie odmiennych poglądów. Miejsce uczciwości zajęły wstrętne układy wpływające na nieudolność różnych służb. Rzeczywistość jest odgórnie sterowana, a jedynym praworządnym i umiejącym się sprzeciwić obywatelem jest Sędzia. Niestety, nie ma dla niego miejsca. Jego bohaterskim czynem jest jednoznacznie opowiedzenie się po stronie „bycia fair” wobec przeciwnika. Właśnie ze względu na jasność poglądów nie pasuje on do świata przedstawionego. Sędziego… można odczytywać jako krytykę naszych, rozpuszczonych w niejednoznaczności, czasów.

Książka mnie zainteresowała, ale postrzegam ją w kategoriach ciekawostki. Lektury, której można dokonać pomiędzy kolejnymi tekstami. Wynika to z ulotności (nie mylić z nieczytelnością! Tego książce nie można zarzucić!) wizji autora. Uważam, że literatura nie istnieje po to, aby okładać czytelnika sensami, ale Michael Tequila rozpuszcza swoją krytykę rzeczywistości. Gdyby posunął ją jeszcze dalej i dał receptę naprawy, to wtedy czułbym się w pełni usatysfakcjonowany. Samo postawienie diagnozy jest cenne, ale znacznie ważniejsze jest wskazanie rozwiązania. Tego brakuje, to jest ta przestrzeń, która wręcz domaga się wypełnienia. Każdy myślący człowiek dostrzega, że wokół niego dzieją się rzeczy, delikatnie mówiąc, dziwne. Michael Tequila chwyta te intuicje i na ich podstawie buduje narrację w swojej książce. Świadectw skomplikowania i brutalizacji naszych czasów mamy już wiele. Być może nadszedł już czas na tekst oferujący rozwiązania?

Gdyby Michael Tequila zaproponował program naprawy rzeczywistości, to mógłbym określić jego książkę jako wybitną. Ze względu na to puste miejsce zmuszony jestem napisać, że Sędzia… jest tekstem bardzo dobrym, a jego lektura sprawiła mi intelektualną przyjemność. Kilku pociągnięć pióra zabrakło, abym poczuł się zainspirowany.