Gracze nie mają dobrej prasy. Nie mam na myśli czasopism lub portali, które zajmują się pisaniem o cyfrowej rozrywce, bo takich jest multum. Ich poziom jest różny, ale na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Problemem polega na sposobie w jaki gracze są prezentowani w medium najmocniej wpływającym na świadomość odbiorców, czyli w telewizji.

Wydawało mi się, że opisywanie fanów gier komputerowych jako nieudolnych społecznie jednostek już dawno minęło. Myślałem, że nikt już nie traktuje tej formy rozrywki jako mniej wartościowej, gorszej i wyjątkowo niebezpiecznej. Bardzo się pomyliłem. Ten stereotyp funkcjonuje dalej i – co najgorsze! – jest utrwalony przez Telewizję Polską. Dowiedziałem się o tym z artykułu Damiana Pawlikowskiego „TVP kontra gry wideo – jak przedstawia się graczy w publicznej telewizji?”. Myślę, że te słowa idealnie podsumowują misyjną działalność Telewizji Polskiej:

Przeciętny gracz to nic ciekawego, dlatego przedstawiono nas jako kierowanych wyłącznie pierwotnymi instynktami społecznych odrzutków, kreując jednocześnie fałszywy obraz społeczeństwa graczy. [D. Pawlikowski, „TVP kontra gry wideo – jak przedstawia się graczy w publicznej telewizji”, gry-online.pl]

Negatywny stereotyp trwa i ma się w najlepsze. W takim razie jak można go zmienić?

Być może warto, aby dziennikarze mediów kreujących świadomość odwiedzili takie przybytki jak katowicka Cybermachina lub poczytali artykuły Szymona Radziewicza? Takie dwie małe wskazówki pozwalające odkryć zupełnie inną twarz graczy i nagle może okazać się, że wcale nie są to osoby siedzące w piwnicach i grające w ulubione gry, ale interesujący ludzie, którzy bardzo często mają coś ciekawego do powiedzenia. Tylko, że to wymagałoby pewnego wysiłku, wytłumaczenia dlaczego robi się taki, a nie inny reportaż. Miejmy nadzieję, że kiedyś w końcu do tego dojdzie.

Inna sprawa to game studies. Mamy Polskie Towarzystwo Badania Gier, które wydaje periodyk Homo Ludens. Można w tam znaleźć wiele interesujących artykułów traktujących gry komputerowe w sposób naukowy, a nie publicystyczny. Uważam, że jest to kierunek, o którym warto opowiadać studentom na zajęciach. W tym roku, po raz pierwszy, wprowadziłem do listy tematów dwa zajęcia na temat gier komputerowych. Obie grupy je wybrały, ale tylko w jednej odniosłem sukces. Po prostu w drugiej zabrakło graczy i dyskusja umarła. A szkoda, bo liczyłem na interesujące uwagi na temat kobiecych postaci w grach komputerowych.

Who wants to play video games? / JD Hancock (CC BY 2.0)

Who wants to play video games? / JD Hancock (CC BY 2.0)