Na łamach DailyWeb często piszę o swoich niepokojach związanych z giereczkowymi subskrypcjami. Aktywnie korzystam z Humble Bundle Choice, w której mogę wybrać 10 gier z wcześniej przygotowanego zestawu na własność. Raz w miesiącu. Ale nie będę ukrywał tego, że okazjonalnie korzystam także z innych usług subskrypcyjnych. Na przykład z Uplay Plus. Jak chcę sobie pograć coś z ich katalogu, a niespecjalnie mam ochotę wydawać na to ponad 200 złotych, to aktywuję na jeden miesiąc i się bawię. Jeżeli jakiś tytuł przypadnie mi szczególnie do gustu, to go kupuję. Na promocji. Najlepiej ze wszystkimi dodatkami. Dlaczego tak robię? Mógłbym po prostu płacić co miesiąc i miałbym to samo.

I tak i nie. Nie przez przypadek wspomniałem o Humble Bundle Choice. Zasady tutaj są jasne. Klient płaci raz, wybiera tytuły, którego zainteresują z zestawu gier, a potem aktywuje je na określonej platformie dystrybucyjnej (najczęściej jest to Steam). W świetle aktualnie dominujących zasad na rynku można pokusić się o stwierdzenie, że ma je na własności. Chociaż nijak się to ma do sytuacji, w której posiada się fizyczną kopię na półce lub instalator zapisany na dysku. Nawet po aktywacji klucza, wydawca, za pośrednictwem platformy dystrybucyjnej, może zablokować dostęp do danej produkcji. Najczęściej dotyczy to tytułów zakupionych za pomocą skradzionej karty kredytowej, pisałem o tym problemie na łamach DailyWeb.

Teraz, po tym przydługim wstępie, mogę skrobnąć kilkaset znaków na temat Uplay Plus oraz innych podobnych subskrypcji. Ten abonament działa dokładnie tak samo, jak Netflix lub Spotify. Za miesięczną opłatą klient uzyskuje dostęp do potężnego katalogu gier komputerowych określonego wydawcy. W przypadku Uplay Plus są to produkcje wydane pod flagą Ubisoftu. Dlatego za 60 złotych miesięcznie można pograć w dowolną grę z serii Assassins’s Creed lub w The Division 2. Podejrzewam, że dla wielu osób jest to atrakcyjna oferta. Na dodatek wszystkie, w które są dostępne w Uplay Plus, mają aktywne wszystkie DLC. Nic tylko brać, prawda? Brzmi nawet lepiej od Humble Bundle Choice, gdzie dostępne są głównie standardowe edycje, a dodatki trzeba kupić.

Problem polega na tym, że Uplay Plus to tylko jedna wielka cyfrowa wypożyczalnia. Wystarczy problem z autoryzacją płatności, aby stracić dostęp do gier. Nie oznacza to, że wszystkie subskrypcje są od razu złe i trzeba z nimi skończyć. Warto po prostu rozumieć, z jakimi zagorzeniami się wiążą. Grę aktywowaną na moim koncie na Steamie mogę w dowolnej chwili pobrać i uruchomić. NA GoG mam nawet dostęp do instalatorów, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby zrzucić się kilka ciekawych produkcji na dysk zewnętrzny. A Uplay Plus? Wystarczy jedna odbita płatności i koniec. Nie pogram. Muszę czekać na rozwiązanie problemu.

Coś takiego mnie spotkało. Na początku roku 2020 nie przeszła płatności za pomocą PayPala. System Ubisoftu zbuntował się nie tylko u mnie, w tym wątku na forum wyraźnie widać, że coś jest nie w porządku. Padłem ofiarą postnowoczesnych subskrypcji i zostałem odcięty od rozrywki. Przynajmniej tej wydanej przez Ubisoft i dostępnej w ramach abonamentu Uplay Plus. Pozostało mi napisanie zgłoszenia do obsługi klienta i czekanie na odpowiedź.