31 stycznia 2000 w Stanach Zjednoczonych zadebiutowała gra, która zapoczątkowała niezwykle istotną serię. W Europie pojawiła się jedenaście dni później. Do dziś ma ona wielu fanów, sprzedaje się piekielnie dobrze, a wydawca ciągle tworzy różnego rodzaju dodatki i rozszerzenia. Przyznam, że wciąż zastanawiam się, dlaczego ten tytuł nie przeszedł na usługę subskrypcyjną. Moim zdaniem byłaby to żyła złota! O jaką grę chodzi? Co tak istotnego pojawiło się na rynku 20 lat temu?

Wtedy zadebiutowała pierwsza część The Sims. Dzisiaj dostępna jest czwarta odsłona, sam tytuł przeszedł mnóstwo zmian. Bywa obiektem drwin ze strony prawdziwych graczy, dla których liczą się prawdziwe gry, takie jest League of Legends lub StarCraft 2. Uważam, że całkiem niesłusznie. Oczywiście, wspomniane przeze mnie tytuły również odcisnęły piętno na grach komputerowych i ich odbiorcach. Podobnie jest The Sims. Tutaj też jest olbrzymia społeczność, którą łączy nie tylko budowanie domów, ale także tworzenie i wykorzystywanie różnych modyfikacji. Na dodatek pragnę przypomnieć, że The Sims są w stanie zagwarantować mnóstwo godzin porządnej zabawy, a przecież to jest jedne z najważniejszych elementów gier komputerowych!

Dla mnie, jako osoby związanej zawodowo z gamedevem, The Sims stanowią interesujące studium solidnie wykonanego game designu oraz porządnej optymalizacji. To nie jest tak, że tej gry nikt nie przemyślał. Wprost przeciwnie! Zwróćcie uwagę na to, jak jest zaprojektowana. Składa się z wielu małych elementów, które składają się w dającą mnóstwo przyjemność całość. Zwróćcie uwagę na to, co dzieje się z simami w czwartej części. Do gry dodano cechy charakteru, które wpływają na potrzebny danej postaci, a także odblokowują różne akcje. To jest drobiazg, ale zapewnia, że dla osób spędzających setki godzin w symulacji życia, ten element sprawia, że gra zaczyna nabierać rumieńców. Mogą tworzyć różne historie opowiadające losy rodzin, którymi zarządzają.

Właśnie! Zarządzanie! To druga sprawa. The Sims zawsze było dla mnie przykładem produkcji, w której odpowiednie kolejkowanie akcji ma kluczowe znaczenie. Simy się starzeją, umierają, więc czas staje się istotnym ograniczeniem. Trzeba także zdobywać pieniądze, aby mieć na rachunki. Na dodatek istotne jest także zaspokajanie potrzeb danego Sima, aby był szczęśliwy i dobrze radził sobie w wirtualnym świecie. Znowu trzeba kolejkować akcje, planować wydarzenia. A już wprowadzenie elementów kolekcjonerskich w czwartej części The Sims uważam za strzał w dziesiątkę. Zmusiło to graczy nie tylko do zdobywania kolejnych szczeblów kariery, ale także do eksploracji świata, co sprawiło, że tytuł stał się produkcją zaspokajającą różne potrzeby odbiorców.

W tym roku The Sims kończą dwadzieścia lat. Dalej działają, mają się świetnie i skupiają uwagę fanów. To ważna seria, dla całej branży. Dlatego nie śmiejcie się z ludzi grających w Simsy. Im dalej to dokładnie tyle samo frajdy co Wam partyjka w LoLa.