Tag: black desert online

Sprytna monetyzacja

W ostatnich dwóch tygodniach wrzuciłem sobie na warsztat Black Desert Online. Grę porzuciłem pół roku po premierze, głównie za sprawą monetyzacji. Twórcy zapowiadali, że nie będzie to P2W (płać, aby wygrywać), że skoncentrują się na usługach usprawniających egzystencję w wirtualnym świecie. Moim zdaniem nie wywiązali się z obietnicy. Wystarczy spojrzeć na „Value Pack”. Usługę subskrypcyjną, dzięki której gracz sprzedaje przedmioty na rynku z 30% bonusem. Nic wielkiego? Spójrzmy na to z perspektywy gracza, który nie płaci. Jego sprzedaż jest obłożona ukrytym 30% podatkiem. Na dodatek ma mniej miejsca w magazynie oraz w ekwipunku postaci.

Wszystko to wpływa na liczbę wirtualnej waluty, którą można zarobić w ciągu godziny. A ta jest tutaj kluczowa, chociaż twórcy robią wszystko, aby ukryć jej znacznie. Wystarczy rzut oka na wewnętrzny rynek w grze, aby zauważyć miliardowe kwoty. Trzeba tutaj pamiętać o tym, że liczba wirtualnej waluty przekłada się na czas spędzony w grze. Dlaczego? Bo jakoś trzeba ją zarabiać, co również może wydawać się proste. W końcu wystarczy znaleźć sobie niszę i sprzedawać przedmioty stworzone w warsztatach. Nie do końca. Tutaj trzeba uwzględnić kilka elementów: zbieranie zasobów, ich przetwarzania oraz liczbę dostępnych robotników.

Przykładowe ceny na wirtualnym rynku „Black Desert Online”.

Pierwsza czynność wymaga bycia zalogowanym i zużywa energię, która się odnawia, ale w sklepie premium można kupić eliksiry uzupełniające. Jeżeli wydaje pieniądze, to mogę zdobyć więcej zasobów, a więc zarobić więcej wirtualnej waluty. Druga czynność, czyli przetwarzania, zżera głównie czas, a więc muszę być zalogowany i dbać o to, żeby moja postać miała odpowiednio rozwinięte umiejętności. Ostatnim elementem są robotnicy. To im można zlecać przetwarzanie podstawowych zasobów oraz pracę w warsztatach. Tutaj twórcy postąpili sprytnie, ponieważ trzeba budować rezydencje, aby podnosić limit możliwych do wynajęcia robotników. Co przekłada się na zużywanie wirtualnej waluty. A! Jeszcze trzeba kupować lub tworzyć piwo, które odnawia energię robotników. Ponownie zużywany jest podstawowy środek płatniczy.

Twórcy działaj bardzo sprytnie. Dają mnóstwo możliwości zdobywania wirtualnej waluty, ale trzeba tutaj poświęcić bardzo dużo czasu. Na dodatek w Black Desert Online wszystkim rządzi losowość zdobywanych nagród. Niewiele rzeczy jest gwarantowanych, co często kończy się długotrwałym grindem w celu zdobycia upragnionej broni. Oczywiście, można złożyć zamówienie na rynku, ale najpierw trzeba zdobyć na to pieniądze i koło się zamyka. Dlatego tak istotne jest posiadanie „Value Pack”. Te dodatkowe 30% znacznie przyspiesza rozwój postaci, co może nie jest na początku widoczne, ale wraz z czasem poświęconym na grę, łatwo zauważyć znaczące dysproporcje pomiędzy osobami korzystającymi z usługi subskrypcyjnej a tymi, które się na to nie zdecydowały.

Można krytykować takie rozwiązanie, szczególnie z perspektyw gracza. Jednak trudno zaprzeczyć, że jest to przemyślany i sprytnie poskładany game design. W centrum jest waluta zdobywania za granie w grę, za czas poświęcany na tłuczenie potworów lub zbieranie plonów z ogródka. Można za nią kupić wszystko, nawet stroje ze sklepu premium, które zostały przez kogoś wystawione. To jest taka pośrednia metoda zamiany waluty premium na podstawowy środek płatniczy zdobywany wyłącznie za granie. Znowu, sprytna rzecz. Gdyby twórcy zrobili to w sposób bezpośredni i stworzyli jakiś kantor, to od razu spotkałoby się to z bezpośrednią niechęcią społeczności. A tak ukrywają swoje intencje za stwierdzeniem, że w ten sposób pozwalają wszystkim na zdobycie wielu różnych przedmiotów premium.

Black Desert Online jest przykładem ciekawie poprowadzonej monetyzacji, które jest sprytnie wplatana w rozgrywkę. Nie jest nikomu wciskana na siłę, ale pojawia się wyłącznie jako delikatna sugestia. Taka wskazówka, że gracz wcale nie musi się męczyć, godzinami grindować potworów lub czekać na odnowienie energii. Wystarczy, że zapłaci i już, wszystko będzie prostsze.

Niedowiarek #3 – Wielkie dojenie na pustyni

//Muzyka: Numer 0 – Jessie Spillane (CC BY 4.0)

// Featherine, „The end of short journey”.

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén