Tag: game desing

Architekci rozrywki

Zdarza mi się czytać teksty dotyczące szeroko rozumianego projektowania gier. Nie skupiam się na jednym aspekcie, raczej poznaję przemyślenia różnych autorów na temat poszczególnych elementów game designu. Na pewno wspólnym fundamentem dla wielu obserwatorów jest definiowanie form interakcji z graczem. Nic dziwnego, w końcu wirtualne światy opierają się na tym, że ciągle zmuszają odbiorcę do działania. Nawet tak niewielkiego, jak zbieranie plonów na cyfrowej farmie.

W jednej z przeczytanych książek (zapomniałem tytułu, jak znajdę to uzupełnię) trafiłem na spostrzeżenie, że projektantów gier, powinno nazywać się „architektami zabawy”. Przyznaję, że taka zmiana niesie ze sobą także przeniesienie ciężaru podejmowanych czynności z tworzenia systemu, to budowanie interakcji. W przypadku game designerów ich pracę często dominuje myślenie o grze jako o skomplikowanych systemie relacji. Niestety, wielu zapomina o tym, że na samym końcu jest użytkownik, który podejmuje interakcję ze światem przedstawionym, bawi się w nim. A trzeba przyznać, że aspekt zabawy bywa pomijany w przypadku tworzenia game design document. Tutaj częściej poszukuje się form udowodnienia, że proponowany system będzie zrównoważony oraz dostosowany do wybranej grupy docelowej.

Tylko, gdzie tutaj jest miejsce na zabawę? Gra powinna bawić, dawać przyjemność, budować poczucie osiągnięcia. Im więcej myślę o projektowaniu gier, tym mocniej odnoszę wrażenie, że na tych elementach trzeba się skupić. Anthem, najnowsza produkcja BioWare, o której pisałem dużo na łamach DailyWeb, okazała się spektakularną porażką. Dlaczego? Gracze nie czuli, że wykonywanie zadań daje im odpowiednie nagrody, w trakcie iteracji zgubiono aspekt odpowiadający za osiągnięcia. Walka była przyjemna, dawała dużo zabawy, ale sam nie czułem chęci grania, ponieważ nie byłem odpowiednio wynagradzany za spędzanie czasu w wirtualnym świecie. Ostatnio, na kilka dni, wróciłem do Black Desert Online. Koreański grindfest. Jeżeli chciałbym coś osiągnąć w tej produkcji, to musiałbym ją traktować, jako drugą pracę. A jednak muszę przyznać, że Pearl Abyss, studio odpowiadające za ten tytuł, po mistrzowsku zorganizowało kwestię małych, budujących zaangażowanie, pętli. W grze jest możliwość posiadania własnego pola z uprawami. Nagrodą za spędzony czas są tutaj warzywa, owoce oraz zioła, które można wykorzystać do tworzenia przedmiotów. Black Desert Online posiada także rozbudowany system zbieractwa. Surowce mogę sprzedawać lub zużywać w swoich warsztatach. Takich małych gierek z graczem jest tutaj mnóstwo! Wszystko po to, aby ukryć moment, w którym gra przestaje być zabawą, a staje się obowiązkiem.

Natomiast Stardew Valley można potraktować jako doskonały przykład niczym nieskrępowanej zabawy. Długo nie rozumiałem fenomenu tej produkcji, dopiero niedawno złapałem się w pętle rozgrywki. Dostrzegłem, że gratyfikacja jest prowadzona na różnych poziomach. Odkrywam nowe możliwości przetwarzania zbiorów, więcej zarabiam, dzięki czemu mogę rozbudować swoją farmę lub dom. Istotne są także relacje z mieszkańcami pobliskiego miasteczka. Uczę się ich nawyków, wykonuję zadania i po prostu ich poznaję. Twórca Stardew Valley zadbał także o osoby lubiące spacery po lochach, walki z potworami oraz zdobywanie skarbów. W ten sposób postrzegam wyprawy do kopalni. Ta gra faktycznie udowadnia, że kluczowym elementem jest zabawa. Do wirtualnego świata wybieram się w poszukiwaniu przyjemności, a nie obowiązków i stresu. W Stardew Valley są zarówno nagrody, jak i ciekawe osiągnięcia. Celem mogę stawiać sobie sam, ale wrzucony do gry (i ładnie zamaskowany) system kolekcji napędza moją potrzebę odkrywania kolejnych elementów wirtualnego świata.

Być może zaczynamy się zbliżać do momentu, w którym trzeba będzie sięgnąć do korzeni cyfrowej rozrywki? Do wszechogarniającego poczucia zabawy?

Literat przegląda Internet #131

Czas na kolejny przegląd! Filozoficznie, antropologicznie i ze szczurami! Udało mi się upolować kilka interesujących tekstów. Szczególnie jeden, na temat craftingu w grach, jest niezwykle zajmujący.

Wiecie, czym jest Gang Szczurzaków?

Życie nocne ludzi. Zawsze interesujące.

Splątany czas, bo nie wszystko jest doskonale proste.

Jak tworzyć przedmioty, żeby dawały poczucie satysfakcji?

Wytłumacz swojej Bestii serial!

Literat przegląda Internet #102

Kolejny tydzień z głowy! Trochę zamieszania, szczypta ludzi, którzy nie do końca rozumieją, czego się od nich oczekuje. Na szczęście jest już piątek! Była Lista Przebojów Programu Trzeciego Polskiego Radia i pierwsze przesłuchania najnowszej płyty Foo Fighters.

Świetny dokument o komputerowym Wiedźminie!

Godzinna pogadanka o planszowym This War of Mine.

Dla fanów upływającego czasu mam trochę obrazów. Uwaga! Zawartość bywa depresyjna.

O niebezpieczeństwach nostalgii. Tym razem w kontekście gier figurowych.

Okazuje się, że psy są samoświadome!

Literat przegląda Internet #63

Piątek, a więc lista! A teraz, tak w ramach dodatku, gin z tonikiem. Tydzień był ciężki, obfitujący w niespodzianki, ale udało się przetrwać. Można spokojnie usiąść, posłuchać muzyki, coś obejrzeć lub poczytać. Spokój, nowa Metallica i usypiający pies.

Jest kolejna część Legend Polskich od Allegro!

Tworzenie gier komputerowych wymaga zrozumienia. Nie tylko samego siebie, ale także użytkowników oraz ich nawyków.

Czy faktycznie trzeba bić na alarm, bo gry AAA gorzej się sprzedają? Może warto zachować dystans?

Co to znaczy być graczem? Interesujący tekst!

Edukacja w dalszym ciągu jest bliska mojemu sercu. Aktualna reforma jest – delikatnie mówiąc – kontrowersyjna.

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén