Tag: kim jest pablopavo

S Vivek / RED HOT MUSIC- No Shallow thoughts (CC BY-NC-ND 2.0)

W głośnikach

Przewalił się ten Czarny Piątek. Minął czas telefonów, szukania, nerwowego odświeżania stron internetowych. Jeszcze czeka mnie Cyber Monday, może wtedy sobie coś upoluję. Do tego czasu pozostaje mi klepania w klawiaturę kolejnych słów oraz słuchanie muzyki. Tak, to drugie w szczególności. Wróciłem do Pink Floyd. Tak samo jak kilka lat temu, puszczam do oporu. Nigdy nie ograniczałem się do flagowych płyty. Lubiłem sięgnąć także po inne.

Zawsze zaczynam od A Momentary Lapse of Reason. Kończę na The Wall. Pomiędzy te płyty wplatam pozostałe wydawnictwa. Zawsze szukam idealnego układu na dany dzień. Zawsze wiedziałem, że tych dźwięków mogę słuchać godzinami. Najwyraźniej stara miłość nie rdzewieje, bycie psychofanem zobowiązuje. A gdy odpoczywam od Pink Floyd, to wrzucam coś zgoła innego. Taki Van der Graaf Generatori ich specyficzne rozumienie przestrzeni w muzyce. Bajka. Chociaż mogą męczyć niektóre przydługawe pasaże, to w dalszym ciągu doceniam umiejętne wplatanie psychodelicznej wizji świata w precyzyjnie poukładane tony.

Nie zawsze trzymam się eksperymentów. Bywa, że w głośnikach słychać Pablopavo, bo ten Marginal jest po prostu rewelacyjny. Zdarza się Kortez, szczególnie po obejrzeniu koncertu w sosnowieckiej muzie. Nie stronię od polskiego popu. Małomiasteczkowy Dawida Podsiadło to kawałek porządnie zrealizowanej muzyki. Jest to lekkie, przyjemne i zabawne. Wpada w uchu, nawet teksty nie są jakoś szczególnie tragiczne. Nawet nie widzę sensu, żeby porównywać Dawida Podsiadło z Pawłem Sołtysem, czyli Pablopavo (dodaję, żebyście dali odpocząć Google’owi). To zupełnie inna wrażliwość, odmienne wyczucie słowa. W przypadku płyty Małomiasteczkowi pierwsze skrzypce gra rytmika słów, to aby dobrze wpadały w kolejne refreny. Historia jest mniej ważna, niemniej doceniam to, że Dawid Podsiadło ma ucho do języka. Pablopavo również bawi się rytmem, jednak wyraźnie widać u niego większą koncentrację na opowieści. W Marginalu jest tego mnóstwo, ta płyta to miniaturowe narracje wyłowione w codzienności.

Muzyka ma budzić we mnie różne emocje. Od radosnego nucenia, po stany graniczące z głęboką melancholią. Dlatego wybieram dźwięki różne, chciałoby się powiedzieć, że wręcz niepokojąco dziwne, ale na studiach nauczyli mnie, żeby nie wartościować. Lepiej stwierdzić, że ktoś ma eklektyczny gust, niż od razu przypinać mu łatką szaleńca. Na to również przyjdzie czas.

S Vivek / RED HOT MUSIC- No Shallow thoughts (CC BY-NC-ND 2.0)

Nieznośność egzystencji

Od kilku dni katuję Marginal, czyli najnowszą płytę Pablopavo i Ludzików. Nie jestem nią zaskoczony ani zwiedzony. To jest dokładnie to, czego oczekuję od Pawła Sołtysa. Każda z 13 piosenek opowiada jakąś historię. Daleko tym narracjom o znanych popkulturowych opowieści o radości, śmiechu i nieprzemijaniu. Pablopavo kontynuuje opisywanie innego, mniej pastelowego, świata. Marginal pozwala odpocząć od społecznościowej papki, którą, mimochodem, pod nos podsuwa mi Sieć.

Media społecznościowe wspaniale kreują naszą rzeczywistość. Świat elegancji, zdjęć z wyjazdów. Ciągła radość, nowe samochody, same sukcesy, zero potknięć. Doskonałość wypisana na Facebooku, Instagramie, Snapchacie i innych mediach, które pożerają terabajty transferu. Gdzie miejsce na błąd? Na potknięcie? Na porażkę, na ubrudzenie się w błocie codzienności? Nie ma tego! Ten wykreowany świat jest pozbawiony cieni. Jest pełen oślepiającego, sztucznego światła. Buduje to pragnienie ogrzewania się w blasku lokalnych gwiazd. Bo chcemy wszyscy być eleganccy, doskonale wycięci, dokładnie tak, jak bohaterowie prostych narracji w ulubionych serialach. Właśnie! Czy faktycznie tego chcemy? A może to pragnienie jest sztucznie podsycane przez kolorowy marketing?

Pablopavo w piosence Szmerem częstuje słuchacza następującą frazą: „Znowu hygge, dobrostan i szczęście, a ja chciałbym się tylko nie wypieprzyć na zakręcie. Dobrostan brzmi jak orwellowskie państwo…”. W tych wersach zostaje złapana wizja codzienności rodem ze zdjęć Instagrama. Każdy, kto korzysta z tego portalu, doskonale pamięta zdjęcia książki o hygge. Nagle wszyscy chcieli znaleźć poczucie komfortu, spokoju oraz bezpieczeństwa. Ach! Te deklaracje o ucieczce od konsumpcjonizmu wypisywane cyfrowymi zgłoskami na portalach łechcących próżność! Paweł Sołtys ma rację. Dobrostan to orwellowskie państwo, w którym dominującą rolę odgrywają media społecznościowe. Wszyscy dążymy do poczucia równowagi, a nie wszyscy jesteśmy w stanie osiągnąć ten stan. Jesteśmy tak boleśnie różni, że dla wielu ludzi stanem naturalnym jest konflikt. Nie poczucie komfortu, ale jego ciągłe rozszarpywanie, niszczenie. Dobrostan z mediów społecznościowych jest bezruchem, umieraniem, trwaniem w sztucznej, doskonałej bańce.

Marginal opowiada o świecie, który zostaje wykluczony, wyłączony z igrzysk udawanego szczęścia. Margines codzienności, obszary pomijane, celowo niezauważane. Teksty łączy jedna rzecz – nieznośny ciężar ludzkiej egzystencji. Słychać to w słowach w piosence Karwoski, a jeszcze mocniej widać w teledysku. Dostrzeżenie tego, że rzeczywistość rozczarowania jest wspólna dla wszystkich, jest przeżyciem koniecznym i trwałym, może wydawać się przerażająca. Jednak Pablopavo brnie dalej. Nie zatrzymuje się. W kolejnych utworach, z niebywałą wprawą. prezentuje margines codziennego kolorowego świata. Zderza odbiorcę z innym widzeniem przestrzeni, mniej kolorowym, gorzkim, ale nie pozbawionym specyficznej lekkości. Opowieści zebrane na płycie Marginel powinny przytłaczać. Tak nie jest. Wpędzają jedynie w stan melancholii.

Dla mnie jest to jedna z najlepszych polskich płyt wydanych w tym roku.

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén