Tag: krytyka (Page 1 of 2)

Streaming narzekania

Ostatnio dopadł mnie ponury nastrój. Nic mnie nie cieszyło, nie nie potrafiło mnie zachwycić. Spojrzałem na książki, wszystkie złe. Przejrzałem katalog filmów w różnych serwisach streamingowych, same kiepskie produkcje. Postanowiłem, że sprawdzę co tam słychać nowego w muzyce. Rozczarowałem się. Bezmyślne dudnienie, brak sensu, dramat i nuda. Dlaczego nasza współczesna kultura jest tak wyprana z treści o wysokiej jakości? Dlaczego twórcy nie potrafią nas już porwać? Produkują kicz, hołubią odbiorcę kultury masowej i dostosowują się do jego gustów. Krótko piszą: nigdzie nie ma nic ciekawego.

Dość! Jeżeli ktoś regularnie zagląda na mojego blogaska, to doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że pod wpływem chandry – nie piszę. Szanuję swoje Czytelniczki i Czytelników. Pozostałych pragnę uświadomić, że nie ma nic do kultury masowej, kocham popkulturę, po prostu się w niej pławię. Dostarcza mi przyjemność, chociaż czasem bawię się źle. Wtedy zastawiam się, dlaczego tak jest, skąd wzięło się moje rozczarowanie. Zawsze staram się dotrzeć do sedna swojej niechęci, unikam atakowania tekstów na oślep. Tylko po to, aby ponarzekać, aby wylać hektolitry jadu, aby udowodnić wszystkim, że jestem prawdziwym krytykiem. Krytyk, jak sama nazwa wskazuje, krytykuje, ale coraz więcej osób robi to w sposób bezmyślny.

Wiele tekstów w Sieci, szczególne tych aspirujących do miana recenzji, opiera się na strumieniu jojczenia. Bohater zły, bo piórem można tylko ładnie pisać, a w ogóle to wszyscy i tak korzystają z długopisów. Fabuła taka sobie, nie opowiada o niczym. Narracja… Stop! Akurat tego słowa nie używają, ten rzeczownik wymaga przynajmniej minimalnej wiedzy. „Krytycy” upodobali sobie ocenianie tekstów kultury, na podstawie przestrzeni, w jakiej dana treść jest dystrybuowana. Dlatego to, co jest na Netfliksie, jest złe, straszne i kiepskiej jakości. Wszystko! Żadnych wyjątków! Muzyka na Spotify? Tragedia. Na winylach lepiej wszystko słychać, a na odtwarzaczu MP3 znalezionym na strychu, to jest już w ogóle magia. Ta spirala błędnego jojczenia kręci się ku uciesze odbiorców, którzy uwielbiają czytać, jak ktoś narzeka. Brakuje mi tylko portalu zajmującego się profesjonalnym zbieractwem krytyki bezmyślnej. Mógłby się nazywać szlachtanarzeka.pl, widzedrwiealeplacedalej.pl albo kiedystobylykolaaterazsakwadraty.eu. Jeżeli ktoś chce zmonetyzować ten projekt – śmiało! Nie chcę żadnych udziałów w takim przedsięwzięciu.

Daleki jest od twierdzenia, że wszystko, co nas otacza jest wysokiej próby. Jest pełno szmiry, współczesną kulturę trawią różne problemy. Zadaniem krytyka jest wskazywać na teksty wartościowe, umiejętnie opisywać to, co jest w nich dobre i jak są one osadzone w kontekście. Oczywiście, robi to w obrębie własnego systemu. Nie trzeba do tego pisać manifestu lub artykułu programowego. Wystarczy zrozumieć dlaczego jedne teksty się lubi, a innych nienawidzić. Tych drugich niekoniecznie musi być więcej. Negatywne recenzje również muszą mieć jakiś sens, nie mogą się opierać na założeniu „ja bym to zrobił lepiej” lub „ten autor od dawna filtruje z kulturą masową, więc wszystko, co robi to kicz, szmira i spektakularny pokaz chamstwa”.

Mniej jojczenia, więcej myślenia. Po prostu.

Gry, kultura i brak przygotowania

Od czasu do czasu trafiam na kolejny tekst, którego celem jest udowodnienie, że gry komputerowe są częścią kultury. Autorzy tych artykułów, a raczej nieudolnych prób publicystycznych, wspinają się na wyżyny pojęciowej ekwilibrystyki, aby uwodnić, że cyfrowa rozrywka stanowi część kultury. Za każdym razem niezwykle mnie to bawi. Dziwię się, że żaden z tych autorów nie zauważył, że za wyważa otwarte drzwi. Wszystkie te teksty mają jeden wspólny problem: pojęcie kultury.

Nie będę linkował do tekstu, który stał się inspiracją do napisania tego felietonu. Powody są dwa: po pierwsze nie mam ochoty robić autorowi dodatkowej reklamy, jeżeli redaktor prowadzący dział „Kultura cyfrowa” przepuszcza takie rzeczy, to znaczy, że brakuje mu wiedzy; po drugie zgubiłem link. Przepadł. Niby przesyłałem go koledze z pracy, ale wsiąkł gdzieś w odmętach Slacka i nie mogę go wydobyć. Pozostały jedynie notatki i to właśnie dzięki nim mogę odrobinę ponarzekać się na brak zdrowego rozsądku u osób piszących o kulturze. Po prostu śmieszą mnie te próby, porównywanie gry komputerowej do literatury, filmy lub teatru, przy jednoczesnym popisywaniu się brakiem zrozumienia tematu. Tak trudno poszukać czegoś w Goolgle’u? Ciężko sięgnąć po książkę?

Gdy autor przeczytał coś więcej, niż własnego bloga i te kilka przypadkowych książek, którymi się chwalił, to dowiedziałby się czegoś przerażającego! Uwaga, uwaga! Osoby o delikatnych nerwach proszone są o zaprzestanie lektury i podjęcie mniej szokujących działań. Zaczynam. Wszystko, co powstaje w kulturze, staje się jej częścią. Nie ma znaczenia, czy rozmawiamy tutaj o stole lub o grach komputerowych – obie te rzeczy są częścią kultury. Mało tego! Zarówno w kształcie stołu, jak i w narracji gry możemy dostrzec inspiracje innymi tekstami kultury, a także wpływ określonych norm warunkujących daną kulturę. Z tego prostego faktu biorą się wszelkie irytacje, których doświadczam w trakcie lektury tekstów dotyczących literatury, muzyki, film lub gier komputerowych. Recenzenci mają przykry zwyczaj atomizowania sensów, za wszelką cenę próbują uniknąć nawiązań do innych elementów kultury, nie potrafią wskazać inspiracji, a co za tym idzie osadzić danego tekstu kultury w szerszym kontekście.

Pisanie wymaga wcześniejszego przygotowania się. Współcześnie mówi się na to „research”. Po prostu trzeba poszukać informacji, stworzyć sensowny kontekst i ustalić istotne problemy dla swojego tekstu. Jeżeli ktoś usilnie próbuje udowodnić, że gry komputerowe stanowią ważny element kultury, to najwyraźniej oznacza, że przespał ostatnie 10 lat. Nikt tego nie podważa, ponieważ ich twórcy działają w obrębie kultury oraz mocno wpływają na świadomość odbiorców. Natomiast problem klasyfikacji gier komputerowych, oceny ich wartości społecznej oraz artystycznej, są interesującymi zagadnieniami. Z przykrością muszą przyznać, że niewiele osób próbuje w ten sposób ugryźć gry komputerowe. A można to zrobić, co wielokrotnie udowodniła Marzena Falkowska, która prowadzi bloga „Altergranie”. Do tego grona warto zaliczyć także Kamila Szewczyka z „Gier dla dorosłych”. Zapewniam, że tam nie znajdziecie żadnych tekstów próbujących wyważyć otwarte drzwi.

Nagły powrót na Kickstartera

Jestem sceptycznie nastawiony do wszelkiego rodzaju zbiórek społecznościowych. Angażuję się wyłącznie w te projekty, które są w stanie wywiązać się z terminów i dostarczyć interesujący produkt. Przy grach komputerowych jestem szczególnie ostrożny.

InSomnia wróciła na Kickstartera. Czy tym razem również uda się zebrać pieniądze? Za pierwszym razem twórcy poszukiwali funduszy na rozpoczęcie prac nad grą, teraz potrzebują 70.000 dolarów, aby ukończyć projekt.

Dość ogólników!

Jemy, śpimy, czytamy, słuchamy muzyki. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak mocno warunkują nas nawyki kulturowe, które wchłonęliśmy w trakcie socjalizacji. Obiady spożywamy przy stole, za pomocą określonych sztućców, siedząc na krzesłach i uważamy to za naturalne. Istotne jest tutaj słowo „naturalne”, bo dobrze wykształcony kulturoznawca wie, że coś takiego, w przypadku kultury, nie istnieje. Żyjemy w systemie, który definiuje nasz sposób istnienia, dlatego, aby przeanalizować zachodzące w nim zmiany, potrzebujemy określonej perspektywy.

Nie byłoby tego wpisy, gdy nie tekst Karola Riebandta Technologia stała się nową kulturą. Chciałbym powiedzieć, że autor zainspirował mnie do zastanowienia się nad wpływem nowych technologii na moje codzienne życie, ale tak nie jest. Zobaczyłem tytuł i zadrżałem – przeczuwałem, że przyjdzie mi zmierzyć się z całkowitym brakiem znajomości zagadnień dotyczących badania i opisywania kultury. Zacząłem czytać i moje obawy się potwierdziły. W Internecie przeglądam sporo tekstów, ale moi studenci doskonale wiedzą, że bardzo denerwuje mnie ślizganie się po powierzchni oraz mylenie pojęć. Tekst Karola Riebandta ma formę publicystyczną, a nie naukową, ale poczynione przez autora błędy zjeżyły mi włosy na głowie.

Przeraża mnie chaos, który widzę w tym tekście. Po mocno brzmiącym tytule Technologia stała się nową kulturą atakuje mnie zdanie

„A na świecie jest już przecież ich tak wiele”.

Przerażające! Wielokulturowy świat to koszmar! Trzeba się uczyć zwyczajów, poznawać nawyki obcokrajowców, a już najgorsze jest to, że kontekst kulturowy utrudnia nam komunikację! Skąd to rozczarowanie? Utajona potrzeba unifikacji świata? Nie rozumiem dlaczego, coś takiego znalazło się w tekście, skoro później nie zostaje wyjaśnione. Najbardziej interesuje mnie założenie, że technologia stała się nową kulturą. Od wieków jest jej nieodłączną częścią, jednym z elementów, który wpływa na relacje w społeczeństwie. Dlatego w tym miejscu warto rozprawić się ze stwierdzeniem:

„W XXI wieku technologia stała się dla nas czymś, od czego nie potrafimy już uciec, bo tak wplotła się do naszego życia.”

Wybierzmy się w małą wycieczkę w przeszłość, a konkretnie do XIX wieku. Właśnie wtedy, a terenie Anglii, pojawił się ruch luddystów. Jego celem było zatrzymanie rozwoju technologiczne, ludzie obawiali się, że maszyny odbiorą im pracę. Wystąpienia na tyle gwałtowne, że parlament brytyjski uchwalił ustawę zakazującą niszczenia urządzeń w fabrykach. Już w XIX wieku technologia budziła emocje i mocno wpływała na ludzkie życie. Dlatego stwierdzenie o braku możliwości ucieczki od technologii w XXI wieku uważam za błędne. Towarzyszy nam ona, jako jeden z istotnych elementów kultury, od chwili, w której skonstruowaliśmy pierwszą dzidę.

Dywagacje autora na temat technologii jako nowej kultury uważam za pozbawione sensu, ponieważ wynikają z błędnych założeń oraz rażącego zignorowania kontekstu historycznego. Publicystyka nie wymaga precyzyjnego stosowania terminów naukowych, ale trzeba wiedzieć, o czym się pisze. Niestety ten fragment wskazuje na to, że przed autorem długa droga do świadomości:

„Czy można powiedzieć, że dzięki technologii pojawiła się nam nowa kultura? Zakładając, że każda zmiana w społeczeństwie powoduje powstanie nowej kultury lub subkultury, to wprowadzenie technologii też coś takiego spowodowało.”

Skąd w ogóle założenie, że powstała jakaś nowa kultura? Dlaczego kultura została postawiona obok społeczeństwa? Co w takim razie było pierwsze: kultura czy społeczeństwo? Autor pisze o wprowadzeniu technologii, ale nie podaje nawet przybliżonej daty! Te braki, a jest ich o wiele, wiele więcej, sprawiają, że tekst Technologia stała się nową kulturą jest całkowicie bezwartościowy. Pozostała jego część to najzwyklejsze pustosłowie, zestaw ogólników, które każde racjonalnie myślący człowiek jest w stanie zwerbalizować.

Bardzo rzadko wybieram teksty, które są złe i się nad nimi pastwię. Tym razem postanowiłem, że uwagami podzielę się nie w formie komentarza, ale krytyki. Wynikło to ze zdenerwowania, ponieważ mam dość treści, które ślizgają się po powierzchni problemu, drażnią mnie autorzy, który pozują na filozofów współczesności, a wyraźnie brakuje im odpowiedniej wiedzy. Szanowni młodzi publicyści! Więcej warsztatu i pokory! Nie ma znaczenia czy piszecie na mechanicznej klawiaturze za 600 zł, czy na C64, jeżeli dobrze się do tego przygotujecie, jeżeli zajmiecie się kontekstem i formą, to na pewno wasza publicystyka będzie na wysokim poziomie.

Literat przegląda Internet #31

Jesteśmy po świętach! Koniec laby, trzeba wracać do pracy! Przez ostatnie kilka dni każdy zajmował się tym, czym chciał, z drobnymi przerwami na rodzinne posiłki. Ja, oczywiście, czytałem i pisałem, ale taki już mój los, sam się o to prosiłem. Z internetowych lektur wybrałem kilka perełek.

Patriotyczne gadżety? Czemu nie! Ale trzeba uważać, żeby się nie zagalopować…

Krytycy literaccy nie potrafią się odnaleźć w wolnorynkowym świecie wydawnictw. Po prostu umarła przestrzeń do dyskusji, teraz tylko wymieniamy się poglądami.

Kilka słów o dobrej zmianie, która wcale taka wspaniała nie jest…

… i trochę gorzkich spostrzeżeń o polskim społeczeństwie.

Na koniec seria zdjęć, w których muzycy zespołów metalowych przytulają szczeniaczki.

Page 1 of 2

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén