Tag: kultura masowa (Page 1 of 5)

Internet mnie przeraża

Wczorajszy poranek mógł być przyjemny. Niestety, stało się coś, co całkowicie zniszczyło mój dobry humor. Nie mam na myśli niesmacznej kawy lub kiepskiego śniadania. Padłem ofiarą Internetu i dotarło do mnie, że coraz mniej lubię Sieć oraz ludzi do niej piszących. Najwyraźniej tylko mała liczba osób rozumie, że potrzebujemy interesującej zawartości, treści, które będą wartościowe. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że to zadanie jest trudne oraz mało klikalne, ale jakieś minimum przyzwoitości należy zachować!

Dość! Wróćmy do poranka. Popełniłem jeden, podstawowy błąd – postanowiłem sprawdzić wiadomości na Twitterze. To właśnie stamtąd wychylił się do mnie quiz „Jak bardzo katolickie było twoje dzieciństwo”. Zamarłem. Nie mogłem uwierzyć. Aż musiałem kliknąć i sprawdzić, czy jest aż tak źle, jak podpowiada mi moja intuicja. Było znacznie gorzej. Celowo nie umieszczam linku, kto będzie chciał znaleźć tę pożałowania godną zabawę, może użyć Google’a. Ja z quizu dowiedziałem się, że katolickie dzieciństwo to takie, w którym budzą dzwony, odpicowuje się zeszyt z religii w trakcie kolędy i odwiedza się Jasną Górę. Byłbym zapomniał o najważniejszym, czyli o strachu! Ale nie przed Bogiem, tylko przed wpływem Harry’ego Pottera. Czekam na kolejne quizy, mam nadzieję, że redakcja będzie konsekwentna. Już wyobrażam sobie pytania do „Jak bardzo zislamizowane było twoje dzieciństwo”, „Jak bardzo protestanckie było twoje dzieciństwo” oraz „Jak bardzo dobry z ciebie Żyd”.

Dlaczego takie quizy się nie pojawiły? Wszystkie dotyczą religii. Podejrzewam, że problemem była wiedza, a właściwie jej brak. Pytania o katolickie dzieciństwo były do bólu stereotypowe i nie wymagały poszerzenia zakresu wiadomości. Rozumiem, że to quiz, że zabawa i w ogóle #heheszki, i czepiam się, bo mam taką naturę. Po prostu drażni mnie utrwalanie negatywnych stereotypów poprzez bezmyślną z nimi zabawę. Gdyby to miało jeszcze jakiś cel, poza rozrywką niskich lotów, to moje nerwy nawet by nie zadrgały. Tak nie było. Zawsze powtarzam swoim studentom, że jesteśmy otoczeni stereotypami o różnej wartości oraz wadze. Jednak granie nimi wymaga inteligencji oraz wyczucia dobrego smaku. Może być niebezpieczne. Wtedy zamiast dobrej zabawy pojawia się utrwalanie negatywnego wizerunku danej grupy społecznej.

Przypomnę, że żyjemy w świecie, w którym odbiorcy nie są przygotowani do selekcji informacji. Niby powinna robić to edukacja, ale z własnego doświadczenia wiem, że tak nie jest. Po drugie żyjemy w świecie, w którym ludziom miesza się rzeczywistość serialu z codziennym życiem. Oglądają Miłość na bogato i wierzą w to, że w Warszawie żyją wyłącznie modele. Właśnie dlatego uważam, że stereotypami należy grać ostrożnie i je rozmontowywać, a nie wyłącznie utrwalać. Ta część Internetu, w której uproszczenia traktuje się, jak prawdę objawioną coraz bardziej mnie przeraża. Te nawyki z przestrzeni wirtualnej są coraz częściej przenoszone do codzienności. Aby tego uniknąć, wystarczy zrobić jedną, bardzo malutką, rzecz, do której przygotowała nas ewolucja.

Wystarczy pomyśleć.

francois schnell / Podcasts anywhere anytime (CC BY 2.0)

NaSłuch #5 – Powrót na Pustkowia

//Muzyka: A Ninja Slob Drew Me / Not I (CC BY-NC 4.0)

//Obrazek wyróżniający: francois schnell / Podcasts anywhere anytime (CC BY 2.0)

//Podcast można odsłuchać na Soundcloud lub pobrać.

 

Joe / Tesseract Phantogram Test (CC BY-NC 2.0)

Tesserakt!

Tesserakt. Słowo, które najbardziej kojarzy nam się z uniwersum Marvela, a w szczególności z filmem Avengers. To za sprawą tesseraktu Loki narobił bałaganu, który musieli posprzątać superbohaterowie. Jednak ten tajemniczy przedmiot nie został wymyślony wyłącznie na potrzeby komiksu. Jak to w popkulturze bywa, ma on swoje drugie dno – mianem tesseraktu określa się różne przedmioty.

Na początku było Słowo! Kto po raz pierwszy napisał coś o tesserakcie? Najciekawsze jest to, że nie byli to autorzy komiksowi, a nawet dlatego było tej osobie do tego rodzaju twórczości. W 1888 roku brytyjski matematyk Charles Howard Hinton i pisarz fantastycznonaukowy publikuje książkę A New Era of Thought. Trzeba pamiętać o tym, że pod koniec XIX wieku zupełnie inaczej postrzegano problemy naukowe, bardzo często nasze współczesne myślenie o świecie, które jest niezwykle stabilne, z niektórymi uwagami ówczesnych badaczy stoi w drażniącej sprzeczności. Bo jak ktoś mógł się zajmować ezoteryzmem na uniwersytecie i prowadzić badania nad parapsychologią? A rozprawy o czwartym wymiarze, przy których mieszano nauki ścisłe z humanistycznymi? Dzisiaj nie mieści nam się to w głowach, zaraz krzyczymy o hochsztaplerce i braku jakiejkolwiek naukowości. W XIX wieku było trochę inaczej i okres ten zaowocował wielu, często wręcz szalonymi, koncepcjami na temat konstrukcji rzeczywistości. Jednym z dzieł łączących filozofię i matematykę, a następne wychodzących w kierunku mistycyzmu, jest A New Era of Thought. Właśnie tam znaleźć można uwagi o tesserakcie.

Charles Howard Hinton zafascynowany był czwartym wymiarem. Do jego zobrazowania wykorzystał, wspominamy wcześniej tesserakt i – jak widać – w żadnym wypadku nie służył mu on do przywoływanie złych istot z kosmosu. To figura geometryczna, znana jako hipersześcian. Charles Howard Hinton dysponował niezwykła wyobraźnią. W tekście What is the Fourth Dimension kwestionuje ograniczenia związane z trójwymiarowym postrzeganiem świata. Nie uznaje znanej nam konstrukcji rzeczywistości za jedyną i całkowicie pewną. Opisuje hipotetyczne istnienie bytów cztero- lub dwuwymiarowych. Bawi się tą koncepcją, oprawia ją w geometryczne formy. Lektura obu jego tekstów wskazuje na zupełnie inny sposób postrzegania świata. Przede wszystkim wyraźnie widać potrzebę połączenia wszystko w jedno, ta holistyczne ujęcia świata wręcz zalewają czytelnika z tekstów Charlesa Howarda Hintona. Często są to odważne eksperymenty myślowe, których jedynym celem jest próba pokonania ograniczeń ludzkiego doświadczenia. To drugi element myślenia charakterystycznego dla tego matematyka – potrzeba przekroczenia granicy, odnalezienie czegoś, co jest dalej. Wpada w tym w mistyczne tony, ale nie można go za to krytykować. Jakoś musiał zapełnić te wielowymiarowe przestrzeni, a duch epoki podsuwał mu właśnie takie, często jednoznacznie mistyczne rozwiązania.

Popkultura lubi inspirować się właśnie takimi pomysłami. Z wielowymiarowością i tesseraktem właśnie tak się stało. Ta figura geometryczna zaczęła funkcjonować jako łącznik pomiędzy poszczególnymi wymiarami. Widzieliśmy to w Avengers, gdy Loki otworzył portal i Nowy Jork zalały hordy wrogo nastawionych obcych. Tesserakt został także wykorzystany do podróży w czasie. Kto oglądał Interstellar, ten na pewno pamięta scenę, w której atthew McConaughey wpada do czarnej dziury i ląduje w dziwnej przestrzeni zbudowanej z półek na książki. Został on po prostu uwięziony w hipersześcianie, w tesserakcie, co umożliwiło mu przekroczenie bariery czasu i kontakt z przeszłością. To już nie siła miłości, ale potęga hipersześcianiu! Wiem, że wiele osób krytykowało ten element filmu za zbyt duże mistyczne rozchwianie, które jest niedopuszczalne we współczesnym science fiction. Kiedyś było trochę inaczej, widać to w pierwszych powieściach z tego gatunku, nawet w tych polskich. Poza tym przy filmie pracował wybitny fizyk Kip Thorne i w książce Interstellar i nauka pokazał, że nie wszystko było tak naciągane, jak wydawało się internetowym specom od fizyki teoretycznej.

Sam tesserakt mocno wyeksploatował Marvel. Trzeba pamiętać o tym, że komiksowe świat bardzo często się rozpadają i w ten sposób powstają różne alternatywne rzeczywistości, co może prowadzić do zwielokrotnienia nazw. Ciekawym punktem wyjścia są Kamienie Nieskończoności. Jest ich sześć i każdy z nich ma inne właściwości. Natomiast, jeżeli przyjrzymy się filmom, to ujawnione zostały dopiero cztery. Jeden z nich nosił nazwę Tesserakt i pojawił się w Avengers. Same Kamienie Nieskończoności mogą przybierać różne kształty, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby jeden z nich stał się hipersześcianem.

Jak widać, przebył on długą drogę. Od figury geometrycznej wykorzystanej w odrobinę mistycznej teorii czterech wymiarów, do filmu o superbohaterach. W popkulturze nic nie ginie! To mistrzyni recyklingu, dlatego warto zastanowić się nad tym, czym się inspiruje.

//Obrazek wyróżniający: Joe / Tesseract Phantogram Test (CC BY-NC 2.0)

Svein Halvor Halvorsen / 366 • 25 • Coffee and news (CC BY NC ND 2.0)

Literat przegląda Internet #6

Weekend zacząłem od okładów ze świetlika. Nagle dotarło do mnie, że oczy najbardziej się męczą, gdy człowiek wpatruje się po kilka godzin w białą wirtualną kartkę. Nawet granie tak nie męczy, a ostatnio mam w co. Dla Save!Projectu muszę przygotować dwie recenzje, na promocji ustrzeliłem Starcrafta 2 i jest jeszcze Guild Wars 2. Tylko kiedy znaleźć na to wszystko czas, gdy trzeba czytać i pisać?

Trzeba też czyścić listę rzeczy „na później”. Tym razem, na początek, mam coś bardzo mocnego. Długi, ale ciekawy tekst na temat problemu współczesnej moralności. Czy zmiany klimatu oraz galopujący i wyniszczający kapitalizm doprowadzą do powrotu brutalnych nacjonalizmów? Warto się nad tym zastanowić.

Z rzeczy lżejszych. Polecam tekst na temat tego, jak działa komiks. Historie obrazkowe są nierówne, ale funkcjonują podobnie. Żałuję, że nie trafiłem na ten artykuł, gdy pisałem pracę magisterską o powieści graficznej.

Lubicie gry indie? A co by się stało, gdyby nagle zniknęły? Po przeczytaniu tego tekstu zastanawiam się nad problemem niezależności w grach komputerowych. Argumenty mówiący o narodzinach rynku Triple I mnie nie przekonuje.

Nie wierzę w wartość komentarzy, dlatego wyłączyłem je na swoim blogu. Moim zdaniem ten model komunikacji wyraźnie nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Może Mateusz Nowak ma rację i wkrótce w ogóle nie będziemy mogli nic skomentować? Wątpię, abyśmy wiele na tym stracili.

Na koniec nowa płyta Davida Gilmoura. Coś ciekawego do posłuchania. Mam nadzieję, że nie rozczaruje mnie tak, jak nowi Ironi.

//Obrazek wyróżniający: Svein Halvor Halvorsen / 366 • 25 • Coffee and news (CC  BY NC ND 2.0)

Svein Halvor Halvorsen / 366 • 25 • Coffee and news (CC BY NC ND 2.0)

Literat przegląda Internet #2

Druga odsłona przeglądu! Minął tydzień, upały jak były, tak są, Gamescom się skończył, a ja mam zaakceptowany kolejny fragment doktoratu. Żyć nie umierać! Tylko przydałoby się odrobinę mniej, walącego po oknach od samego rana, słońca. Mam nadzieję, że moje życzenie w końcu się spełni i nie będę musiał walczyć z firanką, która ciągle zasłania mi monitor.

W Internecie wszyscy lubią zdjęcia! Szczególnie te ze smutnym kotem lub wesołym psem. Ja proponuję krajobrazy zrobione z lotu ptaka. Wszystko dzięki upowszechnieniu się dronów. Obrazy te stanowią dowód na to, że ten wynalazek nie służy tylko do zakłócania porządku, ale w odpowiednich rękach jest w stanie uchwycić piękno świata. 

Gracze są sentymentalni, szczególnie udziela się to tym starszym. Nostalgiczne potrzeby topią w remake’ach lub poszukują duchowych spadkobierców poszczególnych tytułów. Polecam interesujący tekst Piotra Prósinowskiego, który podjął także problem gier niewinnych, czyli tych pozbawionych politycznych konotacji.

A teraz coś o komiksach! Krążą plotki na temat nakręcenia adaptacji francuskiej powieści graficznej Valerian. Sama seria jest bardzo ciekawa, a taki film pokazałby, że Europa to coś więcej, niż przygody sympatycznych Galów. Dajmy spokój bohaterom – tym mniej i bardziej super – i sięgnijmy po, coś co jest nam zdecydowanie bliższe. Erotyczne komiksy to nic nowego. Dlatego warto zapoznać się z różnymi przedstawieniami tego tematu.

Macie problemy z kacem? Czwórka ma na niego kilka sposobów.

//Obrazek wyróżniający: Svein Halvor Halvorsen / 366 • 25 • Coffee and news (CC  BY NC ND 2.0)

Page 1 of 5

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén