Tag: nagrody artrage 2019

Więzienie bezwładu

Szukacie snującej się narracji? Koniecznie sięgnijcie po Sonnenberg Krzysztofa Vargi. Książka ma głównego bohatera, wyrazistą fabułę, a także kilka ciekawych zwrotów akcji. Na dodatek w opowiadaniu jest coś onirycznego. Jakby rzeczywistość stawała się coraz bardziej rozmyta wraz z rozwojem wydarzeń. Atmosfera staje się duszna, a ostatnie zdania przynoszą długo wyczekiwaną ulgę. Zamknięcie Sonneberga jest moment uwolnienia nagromadzonego napięcia. Wyjaśnienia wszystkich naszkicowanych tajemnic. Krzysztof Varga stworzył przepiękną książkę.

Akcja rozgrywa się Budapeszcie. W tle znajdują się protesty, skomplikowana sytuacja polityczna oraz różnego rodzaju historyczne konfliktu. Krzysztof Varga wspaniale oprowadza czytelnika po stolicy Węgrzech, nawet zabiera w krótką podróż do mniejszej miejscowości. Wszystko po to, aby doskonale nakreślić miejsce wydarzeń. Miasto jest widziane oczyma głównego bohatera Andrása, badacza literatury austriackiej, niespełnionego pisarza. To indywidualne postrzegania nadaje wyrazu miejscom. Dla narracji kluczowe jest jednostkowe widzenie miejsc, kojarzenia ich z doświadczeniami. Tutaj rozpoczyna się powolne budowania dusznej atmosfery mieszkań, ulic oraz knajp. Wszystkie relacje pomiędzy postaciami naznaczone zostają specyficznym rozmyciem. Wynika to z pierwszoosobowej narracji, z niezdecydowania głównego bohatera, z jego nawyku do życia z rozpędu.

Sonneberg to także opowieść o więzieniu. O klatce zbudowanej z własnych zaniechać i ucieczek od wszelkiej odpowiedzialności. Główny bohater po prostu trwa, jego egzystencję trudno nazwać życiem, to wegetacja, unikanie konfrontacji za wszelką cenę. Budapeszt, w tym ujęciu, przestaje być bezpieczną przestrzenią. Jest celą, w której ściany wyłożono miękkim i przyjemnym materiałem. Stąd bierze się niechęć głównego bohatera do opuszczenia wyrobionej codzienności. Poczucie bezpieczeństwa jest dla niego najważniejsze, nawet jeżeli ceną jest całkowite unikanie wszelkich przejawów życia. Powieść, z każdym przeczytanym rozdziałem, staje się coraz bardziej wciągająca, ponieważ bohater zostaje zmuszony do opuszczenia swojej celi. W ostatnich zdaniach konfrontuje się z życiem, ze swoimi koszmarami i postanawia spełnić swoje największe pragnienie.

Krzysztof Varga mistrzowsko poprowadził narrację. Zbudował opowieść pełną drobnych, delikatnych wskazówek, co do natury głównego bohatera. Niczego nie podał wprost, przez co czytanie tej powieści wymaga sporo uwagi. Nagrodą jest dostrzeżenie wszelkich wahań oraz ucieczek głównego bohatera. Sonnenberg to oniryczna i duszna historia o konfrontacji z rzeczywistością, która przez cały czas domaga się uwagi. Zapewniam, że zamknięta w narracji melancholia udziela się czytelnikowi, zostaje na dłużej. Tak samo jak niektóre, piekielnie wyraziste, obrazy z powieści.

Warto sięgnąć po Sonnenberg Krzysztofa Vargi. To solidna porcja mistrzowsko napisanej literatury.

Zasłona dymna

Kilka dni temu skończyłem czytać Siwy Dym. Powieść Ziemowita Szczerka balansuje na granicy powieści historycznej i fantastyki. Porządek wydarzeń zostaje delikatnie zachwiany. Polska ponownie zostaje podzielona. Europa rezygnuje z pojęcia narodu, przez co różnice pomiędzy poszczególnymi nacjami, ulegają stopniowemu zatarciu. A po świecie krąży Siwy Dym. Gdy tylko gdzieś się zjawi, to rzeczywistość od razu ulega załamaniu. Zmienia się. Rozpada na małe kawałki. Pojawiają się potwory, a miejsca tracą swoją materialność.

Z przyjemnością czytałem tę powieść. Napisana jest świetnie. Autor łączy różne gatunki w sposób szczególnie ciekawy. W Siwym Dymie znajdują się fragmenty wyraźnie stylizowane na reportaż z miejsca wojennego konfliktu, jednak największą część stanowi historia opisana z perspektywy pierwszoosobowego narratora. Czytelnik poznaje świat oczami Marcina Szreniawy. Człowieka, który jest zamieszamy w międzynarodowy spisek, ale ponad wszystko pragnie zrozumieć niestabilny świat, w którym przyszło mu żyć.

Ten brak równowagi, pewność, przejawia się w języku, jakim posługują się postaci. Ziemowit Szczerek ma niesamowitą umiejętność do tworzenia nowych słów na podstawie zasłyszanych regionalizmów. Właśnie język najbardziej mnie urzekł. Uwielbiam autorów posługujących się słowem w sposób ciekawy, często balansujący na granicy awangardowego eksperymentu. Przyznaję, że zaciemnia to fabułę powieści, ale przegryzanie się przez kolejne warstwy językowych zawijańców, sprawiło mi mnóstwo przyjemności. Poszukiwałem wpływów, które posłużyły do stworzenia konkretnego słowa. Dzięki temu podejściu do języka powieść staje się ciekawa i zajmująca. Przynajmniej dla osoby koncentrującej się na tej warstwie. W przypadku samej narracji, snutej opowieści, bywa mniej zachwycająco.

Głównym tematem jest nacjonalizm w futurystycznym świecie. W porządku, który jest kompletnie odmienny od współczesnego, a jednak stanowi fundament dla Siwego dymu. Kluczowa jest Polska. Ze swoim poplątaniem, przenikaniem się różnych wpływów, z zaściankowością oraz brakiem zrozumienia momentów historycznych oraz własnej tożsamości. Te elementy wydają mi się odgrzane po genialnej Siódemce. W tamtej powieści Ziemowit Szczerek wykazał się niezwykła intuicją, umiejętnością opisywania podkręconej codzienności w Polsce. Siwy dym pozbawiony jest tej dynamiki. Odebrałem go jako statyczną opowieść z wyraźnie zaznaczoną tezą, z chęcią krytyki faszyzmu i nacjonalizmu. Trudno ukryć, że współcześnie istnieje konieczność dyskusji o tych sposobach postrzegania świata, jednak nie sądzę, aby Siwy dym mógł się jej przysłużyć.

Problem polega na tym, że zawarta w powieści historia bywa nudna, nieskładna, kiepsko połączona. Siwy dym ratuje tylko i wyłącznie język, który – jednocześnie – odciąga odbiorcę od głównego, precyzyjne zaznaczonego tematu. Dla mnie jest to ciekawa powieść. Miejscami przekombinowana i pozbawiona dobrej dynamiki, a jednak warta lektury.

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén