Obecnie rynek gier komputerowych jest rozszarpywany przez różnego rodzaju subskrypcje. Abonamenty, szaleństwo odnawialnych płatności. To nie jest nowość, ale mam wrażenie, że w ostatnim czasie zainteresowanie wydawców udostępnianiem cyfrowych bibliotek gier znacznie wzrosło. Na pewno wpływ na to miała zapowiedź usługi od Google’a. Stadia ma zadebiutować już na jesieni tego roku i być przełomem. W dalszym ciągu pozostaję sceptycznie nastawiony. Google ma cudowną i długą historię rewolucyjnych projektów, które zostały uśmiercone.

Na papierze Stadia wygląda wspaniale. Możliwość kontynuowanie rozgrywki na dowolnym urządzeniu. Wszystkie obliczenia zostają wykonane po stronie Google’a, a ja, jako użytkownik końcowy, dostaję jedynie obraz. Rewelacja! Problemem pozostaje dostęp do porządnego Internetu. Szczególnie w przypadku chęci grania w 4K. Podejrzewam, że takie połączenia będą bardzo obciążające i nie sądzę, aby każdy region w Europie był przygotowany na wejście Stadii. Na pewno duże znacznie mam tutaj rozwój sieci 5G. Jednak w tym przypadku konieczna będzie także wymiana urządzeń, na te, które będą obsługiwały nowy standard połączenia. Usługa mnie nie przekonuje, być może wynika to także z tego, że niespecjalnie uważam streaming gier za przyszłość branży. Raczej będzie to interesująca ścieżka, która niekoniecznie stanie się głównym nurtem. Znacznie ciekawsza jest oferta Microsoftu.

Trzeba przyznać, że korporacja z Redmond zaczyna się budzić. Xbox nie dominuje na rynku konsol, ale ma oddanych użytkowników. Istotne zmiany zaszły w usługach abonamentowych Microsoftu. Dla niezłomnych PCtowców przygotowano usługę Xbox Game Pass. Za 19 złotych miesięcznie. Wygląda to bardzo obiecująco, biblioteka może jest niewielka, ważniejsze jest to, jakich wydawców oraz twórców pozyskał Microsoft. W ofercie znalazły się takie tytuły jak Surviving Mars, Vampyr oraz Metro Exodus. Pojawienie się ostatniej produkcji jest ciekawe. PCtowcy mogli ją nabyć wyłącznie w Epic Store, a teraz wylądowała w usłudze subskrypcyjnej od Microsoftu. To nie koniec niespodzianek! Wszystko wskazuje na to, że gra TheOuter Worlds również podzieli ten los. Siłą ostatniej generacji PlayStation były tytuły pozyskane na wyłączność. Myślę, że ta epoko powoli dobiega końca. Obecnie ważniejsze jest to, jaką cyfrową bibliotekę zaproponuje dany wydawca. Ważne będzie także, jak często będzie ona aktualizowana. Sukcesy takich usług jak Spotify lub Netfliks wskazują na to, że współcześni konsumenci kochają „mieć dostęp”. Microsoft ze swoją ofertą dobrze oddaje to nastawienie.

Podobnie jak Electronic Arts oraz Ubisoft. Obaj wydawcy zdecydowali się wejść w subskrypcje. EA od dawna promuje Origin Access, natomiast francuska firma uruchomi własną usługę w ostatnim kwartale 2019 roku. To w czym lepszy jest Microsoft? Mają własny sprzęt. Możecie machnąć ręką i powiedzieć, że to tylko Xbox, ale chciałbym o czymś przypomnieć. W sierpniu 2018 roku korporacja z Redmond trochę eksperymentowała z abonamentami. Nie mam na myśli usług cyfrowych, po prostu w ramach miesięcznej opłaty klient dostawał też konsolę. Na 24 miesiące, model podobny jak w przypadku podpisywania umowy z operatorem sieci komórkowej, gdzie również dostaje się urządzenie. Być może to jest plan Microsoftu? Sprzedawać nie tylko cyfrowe biblioteki, ale także konsole, w ramach jednej, miesięcznej opłaty? Oczywiście, że Sony może pójść w tym samym kierunku. Jednak nie sądzę, aby tytuły dedykowane PlayStation 4 będą grywalne także na komputerach z Windowsem 10. W przypadku Microsoftu już dzisiaj tak jest.

Przykład? Sea of Thieves. Bez problemu da się grać na komputerze jak i na konsoli.