Jako osoba parająca się pisaniem, codziennie walczę z zalewem informacji. Bywa, że jest to istna powódź, przez którą trudno mi się przebić. Dlatego zawsze współczuję dziennikarzom, dla nich to jest praca, dla mnie tworzenie tekstów i opowiadanie o świecie, to hobby. Zawsze chciałem, żeby było inaczej, ale życie potoczyło się, tak jak się potoczyło. Siedzę w gamedevie, od czasu do czasu machnę jakiś artykulik o branżuni dla DailyWeb, regularnie uzupełniam bloga. Aby wyrobić swoją comiesięczną normę, muszę się sporo naszukać, a później przeprowadzić przynajmniej minimalną weryfikację zdobytych informacji.

Gdybym w obecnych czasach parał się dziennikarstwem w sposób zawodowy, to byłbym przerażony. Tematem numer jeden jest koronawirus. Najpierw jako tajemnicza choroba, która pojawiła się w Chinach. Pamiętam te nagłówki! Obowiązkowo musiał się w nich pojawić przymiotnik śmiertelny. Podczas zamykania Wuhan jeszcze dominował w newsach, ale gdy koronawirus przybył do Europy, to teksty zaczęły się zmieniać. Obserwowanie tego procesu było fascynujące. Najpierw egzotyczne zagrożenie, koszące populację Wuhan niczym dżuma Europę w XIV wieku. Później, wraz z pierwszymi ogniskami w Europie, przyszła zmiana narracji. Portale coraz rzadziej straszyły koronawirusem, a coraz częściej próbowały ugryźć temat w sposób profesjonalny. Pytali epidemiologów, wirusologów, sięgali po wiedzę ekspertów. A co mamy dzisiaj?

Obecnie mam wrażenie, że odbiorcy traktują koronawirusa jako element codzienności. Paradoksalnie jest to naturalny proces, ponieważ człowiek nie jest w stanie funkcjonować w ciągłym napięciu. Granice normalności zawsze powoli się przesuwają, gdy społeczeństwo musi poradzić sobie z nowym zagrożeniem lub innym destabilizującym czynnikiem. Dlatego dzisiaj media dyskutują o sposobach radzenia sobie z nowym koronawirusem. Okazało się, że sama epidemia jest groźna dla ludzkiego życia, ale rykoszetem atakuje także gospodarkę. Co znowu stanowi zagrożenie egzystencji wielu jednostek. Tym bardziej trzeba pisać o tym, jak poszczególne państwa radzą sobie z budowaniem nowej normalności. Nowego świata, nowych regulacji wpływających na życie społeczne i gospodarcze. Myślę, że dla wielu dziennikarzy dużym problemem jest poszukiwanie informacji na temat tych metod.

Myślę, że dużą pomocą mogą być wszelkiego rodzaju agregatory treści. Sam napisałem kilka parserów, aby skutecznie wydobywać informacje na temat gamedevu. Jednak nie wszyscy dziennikarze muszą od razu parać się programowaniem! Nie widzę przeszkód, aby w celu agregowania wiadomości skorzystać z gotowych narzędzi. Do zbierania tweetów świetnie nadają się integracje w IFTTT. Wystarczy kilka chwil, aby wybrać konta, które chce się obserwować oraz skonfigurować miejsce, do którego mają być zapisywanie odnośniki do tweetów. Dla osób zajmujących się tematem koronawirusa mogę tylko gorąco polecić agregator stworzony przez dziennikarzy z Ouriders. Świetne rozwiązanie, z którego można dużo się dowiedzieć, a już na pewno napisać kilka artykułów na temat sposobów walki z pandemią.