Tag: steampunk

Literat przegląda Internet #110

Ostatni spokojny weekend, ponieważ kolejny będzie wiązał się z rekonwalescencją. Aby się przygotować do odpoczywania, które potrwa klika dni, postanowiłem wygrzebać kilka dziwnych rzeczy z Internetu.

Na początek – ta animacja.

Gamedev źle znosi starzenie się? Ciekawa perspektywa.

Konserwatywna odpowiedź na kontrowersje wokół Marszu Niepodległości.

Lootboksy! Piekielnie dobry materiał!

Steampunk i seks? Jest na ten temat książka!

Literat przegląda Internet #96

Ze względu na trwający urlop miałem czas na wcześniejsze przygotowania przeglądu. Odpoczywam, gram, czytam, jestem na wsi. Zostało mi jeszcze trochę wolnego, dlatego nie mam zamiaru zaprzątać sobie głowy obowiązkami.

Algorytmy to wspaniała sprawa. Niektóre świetnie się wizualizuje.

Gra, która ma 13 kilobajtów? Da się zrobić!

Antologia dla fanów steampunku.

Projekt OpenMW wciąż jest rozwijany.

Coś dla fanów fantastyki naukowej – tekst o podróżach międzygwiezdnych.

Walka o świadomość

Steampunkowa estetyka wciąż mnie fascynuje. Dlatego poszukuję tekstów, które ją realizują. Gdy rok temu sięgnąłem po pierwszy tom Wojen alchemicznych Iana Tregillisa, nie spodziewałem się, że będę dalej śledził serię. Wtedy oczekiwałem po prostu znośnej lektury, nawet przez moment nie marzyłem o tym, że Mechaniczny będzie jakimkolwiek powiewem świeżości. Maszyny napędzane parą, świat podzielony konfliktem dwóch mocarstw, a w tle alchemicy oraz ich tajemnice. Uznałem, że to interesujący schemat fabularny i postanowiłem sprawidzić, jak został wypełniony. Nie zawiodłem się, do tego stopnia zainteresował mnie świat wykreowany przez Iana Tregillisa, że sięgnąłem po drugi tom Wojen alchemicznych.

Powstanie – trzeba przyznać, że tytuł od razu naprowadza na pewien trop. Czyżby przyszedł czas na wyzwolenie mechanicznych służących? Będą walczyli o uznanie swoich praw i zdjęcie ograniczających ich zasad? Alchemicy przegrają, a świat ogarnie chaos? I to wszystko wydarzy się na pierwszych stronach? Nie, nic z tych rzeczy. Ian Tregillis doskonale gra napięciem, powoli dawkuje kolejne elementy opowieści, przyciąga czytelnika do swojego świata poprzez nieprzewidywalne zmiany rytmu. Na szczególne wyróżnienie zasługuje doskonała intryga. Czytając Powstanie, szybko zrozumiałem, że intencje wszystkich postaci nie są takie oczywiste, a ich charaktery bywają nieprzewidywalne. Bohaterowie to jedna z najmocniejszych stron książki. Jax, czyli robot, który odzyskał świadomość, zaczyna rozumieć, że wszyscy, nawet Ci podobni do niego, marzą o panowaniu się gotowy zrobić wszystko dla władzy. Berenice za wszelką cenę próbuje przetrwać, odkryć tajemnice alchemików i powstrzymać zagładę swojej ojczyzny. A kapitan Hugo Longchamp po prostu chce obronić miasto, cywili oraz króla. Losy całej trójki w końcu się splotą, jednak za nim to nastąpi, przebędą interesującą drogę, a także wielokrotnie zmierzą się z różnymi niebezpieczeństwami.

Zaskoczyło mnie to, że Ian Tregillis zdecydował się mroczną kreację świata. Już w Mechniczym odczuwałem gęsty klimat narracji, ale w Powstaniu autor poszedł krok dalej. Walka o władzę w drugim tomie Wojen alchemicznych zaczyna się rozpędzać, a alchemicy stają się postaciami, które pragną kontrolować wszystkich ludzi. Nawet jeżeli wymaga to działań nieetycznych jak na przykład operacje i wpływanie na świadomość człowieka. Powstanie pokazuje zepsucie toczące najwyższe warstwy społeczne świata wykreowanego przez Iana Tregillisa. Władza deprawuje wszystkich, pragnienie kontroli dotyka każdego bohatera i wpływa na jego sposób postrzegania rzeczywistości. Jedni się przeciwstawiają, a inni ulegają i dołączają do walki. Nawet Jax, pragnący wyzwolić sobie podobne maszyny, nie do końca rozumie, co może się stać, gdy otrzymają one wolność i świadomość.

Jeżeli Mechaniczny był ciekawie postawionym pytaniem o granice człowieczeństwa i świadomości, to Powstanie dotyczy problemów władzy i wojny. Z niecierpliwością czekam na trzeci tom, na zamknięcie sagi. Ciekaw jestem, czy działania trójki bohaterów faktycznie doprowadziły do końca świata.

Steampunkowi niewolnicy

Zdarza się, że przeoczą premierę jakiejś interesującej książki. Napełnia mnie to dziwnym niepokojem – w świecie, w którym ciągle jestem informowany o absolutnie wszystkim, czemuś uda się umknąć? Potem dociera do mnie, że to zwykły pozór, bo propozycjami rządzą algorytmy. Niestety, do dziś nie wiem dlaczego, zdecydowały, że książka garściami cierpiąca ze steampunku, która na dodatek porusza kwestię człowieczeństwa, na pewno mnie nie zainteresuje. Na szczęście zachowałem odrobinę czujności.

Mam taki dziwny nawyk, że wciąż czytam niektóre newslettery, w szczególności sklepów, w których od premii do premii coś zamawiam. Robiąc porządek w swojej cyfrowej skrzynce pocztowej, trafiłem na krótką informację o książce Mechaniczny Iana Tregillisa. Jest to pierwszy to serii Wojny alchemiczne i po jego lekturze muszę przyznać, że z niecierpliwością wyczekuję na kolejne. Autor podszedł do steampunku w sposób interesujący, odświeżający, uniknął rozwiązania w stylu „znamy to wszyscy, do tej pory nam smakowało, więc odgrzewamy po raz kolejny”. Na dodatek świadomy jest ograniczeń steampunku i w brawurowy sposób je rozsadza. Mechaniczny jest dla mnie powiewem świeżości, czymś interesującym i ciekawym w całkowicie bezbarwnym oraz wielokrotnie zmarnowanym świecie steampunku.

Osią fabularną książki Iana Tregillisa jest kwestia człowieczeństwa. Autor projektuje alternatywną historię, w której ludzie korzystają ze sztucznej inteligencji stworzonej dzięki wysiłkom alchemików. Epoka pary, statki powietrzne, brud na ulicach oraz wszechobecni klakierzy. Steampunkowe odpowiedniki robotów, obdarzone inteligencją, ale pozbawione duszy. Dzięki czemu ludzie mogą traktować ich jako niewolników, jako bezwolne narzędzia, którymi można pomiatać oraz wykorzystywać do granic możliwości. Jednak zdarza się, że jakiś klakier się zbuntuje, zerwie ograniczenia i będzie próbował udowodnić to, że może sam o sobie stanowić. Wtedy dochodzi do egzekucji, właśnie tak rozpoczyna się Mechaniczny. Stopienie klakiera, ukaranie go za zerwanie ograniczających więzów. Pojawia się coś jeszcze, krzyk świadomości, który odbierają wyłącznie inne steampunkowe roboty.

Problem sztucznej inteligencji to tylko część tematów poruszanych w Mechanicznym. Ian Tregillis pokazuje także polityczne manipulacje, przekupywanie najbogatszych oraz niemoralne kontrolowanie ludzi. Alchemicy okazują postaciami mającymi wiele starannie ukrytych tajemnicy. Wiele z nich mogłoby zburzyć ustalony porządek świata, dlatego muszą pozostawać w cieniu. Dlatego książka ma ciężką atmosferę, a autor tak układa narrację, aby czytelnik chciał sięgnąć po kolejne tomy, po prostu nie odkrywa wszystkich kart. Samo zakończenie wskazuje na to, że Mechaniczny jest dopiero początkiem wielkiej intrygi, która zatrzęsie światem przedstawionym, szczególnie ustalonym porządkiem.

Walka o wolność klakierów, bunt, morderstwa oraz bardzo wyrafinowane zamachy. Mechaniczny to porządny kawał literatury. Pozycja obowiązkowa dla osób poszukujących steampunkowych ciekawostek.

Jak ugryźć steampunk?

Steampunk, dieselpunk i cyberpunk – sporo tych “punków”. A każda z tych konwencji mieści się w fantastyce naukowej, jest jednym z nurtów wielkiej rzeki, którą nazywamy science fiction. Dzisiaj chciałbym zająć się steampunkiem, ponieważ wkrótce moi studenci staną przed pytaniem, czy jest to oddzielny gatunek, a może tylko forma estetyzacji tekstu kultury. Zacząłem już przygotowywać zajęcia na ten temat i okazało się, że problem ten jest całkiem ciekawy.

Kiedy zaczął się steampunk? Jako literaturoznawca zacząłem szukać tekstów literackich, które otwierałyby ten gatunek. I znalazłem – za prekursorów uważa się Bruce’a Sterlinga i Wiliama Gibsona. Ten ostatni powinien być bardziej znany polskim czytelnikom, ponieważ jest autorem Neuromancera. Obaj panowie napisali powieść pod tytułem Maszyna różnicowa. Tytułowe urządzenie to zaprojektowany przez Charlesa Babagge’a komputer napędzany parą. Tak. Ludzka wyobraźnia już pod koniec XIX wieku podsuwała wynalazcom koncepcje programowalnych maszyn. Oczywiście twór Babagge’a nie miał monitora ani myszki, ale zasady działania były podobne do współczesnych komputerów – opierał się na wykonywaniu obliczeń matematycznych. Co ciekawe syn Charlesa Babagg’e, w 1910 roku, skonstruował prototyp maszyny swojego ojca. Niestety urządzenie nie było tak wspaniałe jak zakładał projekt. Wykonywało tylko podstawowe działania matematyczne i nie dało się go zaprogramować. Mimo to, wynalazek ten, zainspirował dwóch amerykańskich autorów do napisania powieści.

Maszyna różnicowa / Computer History Museum

Maszyna różnicowa / Computer History Museum

Fabuła opiera się na założeniu, że maszyna analityczna Charlesa Babagge’a działa tak, jak zaplanował to sam autor. Mówiąc inaczej – rewolucja informatyczna zaczęła się pod koniec XIX wieku, przy czym wszystkie urządzenia są napędzane parą. Zadaniem powieści steampunkowych jest tworzenie alternatywnej historii, której punktem wyjścia jest epoka wiktoriańska. Ale przykład serialu telewizyjnego Wild Wild West (stał się inspiracją dla filmu pod tym samym tytułem) wskazuje na to, że Dziki Zachód również funkcjonował jako źródło inspiracji dla steampunkowych twórców.

Dzisiaj steampunk bardzo się rozmył. Gdy pomyślę o filmach to mam w głowie tylko Wild Wild West, a jeżeli chodzi o gry komputerowe to od razu przypominają mi się trzy tytuły – Arcanum: Of Steamworks and Magic Obscura (jedna z najciekawszych i całkowicie zapomnianych gier RPG), The Order: 1886 oraz seria Dishonored. To wszystko. Mam wrażenie, że steampunk funkcjonuje bardziej jako konwencja, niż pełnoprawny gatunek.

Gatunek czy konwencja?

Omawiając definicje gatunku i konwencji będę korzystał ze Słownika terminów literackich. Zasady działania tych pojęć nie ulegają większym zmianom przy przenoszeniu ich do innych mediów, a poza tym specjalizuję się w literaturze, więc łatwiej mi pracować na rzeczach związanych z tą formą sztuki. Najpierw chciałbym sięgnąć po fragment definicji konwencji literackiej:

[jest to] utrwalony w praktyce literackiej zespół norm określajacych charakter poszczególnych składników utworu, a także sposób ich zorganizowania w większe całości [Słownik terminów literackich, 261].

Ważny jest ten element praktyki, który będzie polegał na powtarzaniu poszczególnych elementów w konkretnych tekstach kultury. Dla steampunku byłoby to wykorzystywanie różnego rodzaju mechanizmów parowych w nowoczesnych maszynach. Prowadzi to do powstania czegoś w rodzaju retrofuturystki – komputer napędzany parą, potężne zeppeliny sunące po niebie i parowozy rozwożące towary. Steampunk to takie połączenie nowoczesności z historią, które prowadzi do powstania interesujących stylizacji. I właśnie ten aspekt wskazywałby na to, że mamy do czynienia z konwencją, a nie gatunkiem, bo gdyby steampunk miałby nim być, to musiałby posiadać kilka elementów, które by go wyróżniały.

Gatunek literacki to

zespół intersubiektywnie istniejących reguł, określający budowę poszczególnych dzieł literackich i różnorako przez nie aktualizowany [Słownik terminów literackich, 174].

Jest to jedna z moich ulubionych definicji, ponieważ można ją w interesujących sposób rozmontować. Gatunek tym różni się jedną rzeczą od konwencji – bardzo często bywa ustabilizowany przez krytyków oraz badaczy. Na jego obraz składają się takie elementy jako: konstrukcja fabularna, struktura narracji oraz budowa świata przedstawionego (tutaj najczęściej pracuje się na przykładzie bohater). Równie ważna jest powtarzalność. O gatunku mówi się dopiero wtedy, gdy znajdzie się przynajmniej kilka tekstów realizujących jego założenia. I w przypadku steampunku nie widzę odpowiednich punktów zaczepienia.

Na pewno ważnym elementem byłaby konstrukcja świata przedstawionego, czyli retronowoczesność i to w zasadzie wszystko. Steampunk nie dysponuje charakterystycznymi bohaterami lub motywami będącymi fundamentami dla oddzielnego gatunku. To tylko odmiana powieści fantastycznonaukowej, nic poza tym. Ale w swojej konwencjonalności jest fascynujący i łatwo rozpoznawalny.

Ankieta steampunkowa

Co ciekawe moje intuicje potwierdza ankieta przeprowadzona przez czasopismo Fantasty&ScienceFiction. Siedmiu pisarzy odpowiedziało na następujące pytania:

1. Co Twoim zdaniem konstytuuje utwór steampunkowy?

2. W jaki sposób odkryłeś steampunk i co Cię ku niemu pociągnęło?

3. Jaka jest Twoim zdaniem przyszłość steampunku? [Fantasy&ScienceFiction, 164]

Chciałbym po kolei przeanalizować powtarzające się oraz oryginalne aspekty wszystkich wypowiedzi. Interesowały mnie będą odpowiedzi na pytanie 1 oraz 3. Nie chciałbym się zajmować problemem inspiracji oraz roztrząsaniem kwestii fascynacji. W ankiecie udział wzięli: James P. Blaylock, Gail Carriger, Paul Di Filippo, Jeff VanderMeer, Jay Lake, Krzysztof Janicz oraz Krzysztof Piskorski.

Odpowiedzi na pierwsze pytanie koncentrują się na kilku aspektach. Na pierwszy plan wybija się osadzenie akcji tekstów steampunkowych w XIX wieku. Ten okres historyczny zostaje odpowiednio podkręcony, przez co wiele znanych nam wynalazków zaczyna funkcjonować w zupełnie innym kontekście. Prowadzi do tego, że tworzenie utworów steampunkowych polega – przede wszystkim! – na wymyślaniu historii alternatywnej. Niestety żaden z autorów nie podaje elementów, które pozwalałby na traktowanie steampunku jako oddzielnego gatunku. Podkreśla się za to jego wymiar estetyczny, co pozwala traktować go jako formę ruchu artystycznego, który skupia osoby zajmujące tworzeniem się niekoniecznie literatury, ale przedmiotów niecodziennego użytku. Steampunk po prostu „widać” i właśnie to zauważanie pozwala na wprowadzanie konkretnych tekstów kultury do tej konwencji.

Natomiast odpowiedzi na trzecie pytanie bardzo podzieliły twórców. Pojawiły się wątki mówiące o wyczerpywaniu się steampunku. Wynika to z jego ograniczeń – utwory koncentrują się tylko i wyłącznie na określonych epokach, co negatywnie wpływa na zasób możliwości. Steampunk musi poszukiwać nowych dróg i być może jedną z nich jest postępujący flitr z fantasty (np. w grze Arcanum). Jednak bardzo często pojawia się podkreślenie, że steampunk to społeczność wytwórców różnych rzeczy. Sztuka wizualna i design bardzo chętnie go wchłonęły. Wynika to z jego wyjątkowości opartej na fantazyjnym łączniu różnych mechanizmów.

Nie zmienia to faktu, że bywa on bardzo fascynujący. W tym, że jest zwykłą estetyzacją nie ma nic złego, a wprost przeciwnie – Internet pełen jest fascynujących przedmiotów utrzymanych w steampunkowych klimatach.

//Teksty, z których korzystałem w trakcie pisania artykułu:

  1. Słownik terminów literackich, pod red. Michała Głowińskiego, Teresy Kostkiewiczowej, Aleksandry Okopień-Sławińskiej, Janusza Sławińskiego, Wrocław 2005.
  2. Fantasty&ScienceFiction, nr 2/2011.

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén