Jedynym z interesujących tematów podejmowanych przez twórców literatury, jest przemienianie. Istotna staje się wrażliwość na czas, umiejętność jego podziału na części, dokładność w opisywaniu poszczególnych wrażeń. Każdy robi to na swój własny sposób. Bywają książki, które chwytają temat w sposób sentymentalny. Są też tytuły zmuszające odbiorcę do konfrontacji z urywkami wspomnień. Napisanie dobrej książki składającej się wyłącznie z fragmentów czasu, to ciekawe, ale trudne, wyzwanie.

Weronika Gogola, w swojej debiutanckiej powieści Po trochu, postanowiła zmierzyć się z Czasem. Zdecydowała się na konstrukcję zbudowaną z fragmentów doświadczeń, ze wspomnień. Wszystko spięte główną bohaterką, połączone jednym człowiekiem, który dorastał. Nie szukajcie w Po trochu powieści o rozwoju młodej duszy. Rozczarujecie się. Ale! Ostrzegam! Nie szukajcie w Po trochu opowieści o utraconej młodości. Poczujecie zawód. Nie szukajcie w Po trochu skomplikowanej narracji i wielowymiarowych metafor. To nie ten adres. Weronika Gogola stawia prostotę, za pomocą której w piękny sposób opisuje jeden, znany tylko sobie, wycinek świata. Po trochu to książka magiczna, oplatająca odbiorcę wspomnieniami. Przemijanie zostaje ukazane jako nieodłączny element ludzkiego życia, a jednak Weronika Gogola uczyniła z tego aspektu coś wyjątkowego.

Przemijanie to trudny temat. Bywa, że autorzy walczą z czasem. Wpadają z trudny do zniesienia sentymentalizm. Zabierają czytelnika w podróż do świata swojego dzieciństwa i nie proponują nic więcej. Tak jakby czytanie o tym, jak Szanowny Autor ganiał się z kolegami po lesie, było samo w sobie nobilitujące. Weronika Gogola nie sięga po tak oklepany chwyt. W jej narracji jest coś wyjątkowego, lekkiego. Prezentuje swój świat, widoczny z perspektywy określonego czasu, konkretnego momentu w jej życiu. Ta lekkość jest tak cudownie wyzwalająca! W Po trochu na próżno doszukiwać się kronikarskiej precyzji, suchego podawania faktów. Lektura tej książki to podróż po doświadczeniach, wrażenia i obserwacjach. Zdarzają się momenty mocne, smutne lub przerażające. Weronika Gogola splata wszystkie aspekty życia w jeden, przepiękny, gobelin.

Po trochu to cudowna, wyjątkowa i bardzo dobra książka. Pozbawiona nieznośnego sentymentalizmu oraz męczącego patosu. Jest to porywający opis rzeczywistości widzianej oczami konkretnego człowieka w określonym momencie. Jednocześnie narracja opiera się na prostocie, na delikatnym zderzaniu poszczególnych doświadczeń. W przemijaniu uchwyconym w Po trochu jest coś hipnotyzującego, coś uspokajającego. Rytm życia, nieodłącznie związany ze śmiercią, jest fascynujący. Pojawia się w absolutnie każdym fragmencie powieści, doskonale splata się z narracją. W Po trochu nie ma nic sztucznego. Ludzki los zostaje pokazany jako zwyczajny, ale jednocześnie piękny i fascynujący.

Takie powieści nie trafiają się często. Dlatego Po trochu uważam za pozycję obowiązkową dla osób interesujących się polską literaturą.