Dwudziesty czwarty odcinek WWWłaśnie podcastu dotyczył tego, co dzieje się z influencerami w trakcie pandemii. Trudno ukryć, że jest to specyficzna aktywność, a nawet dość charakterystyczny sektor każdego rynku. Od gier komputerowych, przez fitness, na AGD skończywszy. Każdy ma swoich influencerów, niektórzy reklamują różne produkty, a inni są związani umowami z większymi i mniejszymi firmami. Cel jest zawsze ten sam. Zwiększenie świadomości istnienia danej marki poprzez budowanie społeczności skupionej wokół jednej osoby.

Wróciłem ostatnio do materiału nagranego dla DailyWeb. Zacząłem się zastanawiać, czy ten kryzys dla influencerów faktycznie nadszedł. Za dodatkowy kontekst może posłużyć raport przygotowany przez portal Reachablogger, który umożliwia wyszukiwanie ludzi chętnych do reklamowanie określonych produktów. Wyłania się z niego pozytywny obraz, pełen nadziei i odważnego spojrzenia w przyszłość. Jest to zdecydowanie inna perspektywa, niż tak, którą przedstawiłem z Łukaszem w podcaście. Faktycznie, czas pokazał, że influencerzy dalej będą potrzebni. Pandemia spowodowała lockdown gospodarki, zamknęła ludzi w domach, ale to nie oznacza, że przestali wydawać pieniądze. Zgadzam się, że pierwsze uderzenie mogło wstrząsnąć rynkiem reklamowym, jednak później agencje oraz firmy zaczynały tworzyć nowe strategie. Opracowane specjalnie pod nową normalność, która dotyczyła również influencerów.

Myślę, że rozmawiając z Łukaszem, popełniłem pewien błąd. Skupiłem się na tym, co osoby reklamujące mają do powiedzenia swoim społecznościom, a nie na tym, co reklamują. Ifluencerzy to pośrednicy. Stoją pomiędzy większą lub mniejszą marką i klientami końcowymi. Prezentują produkt, skupiają wokół siebie ludzi, pokazują, że dana rzecz lub tekst kultury są istotnym elementem ich życia. Oplatają ludzi formą narracji, opowieści o tym, jak związani są z danym produktem, jak na nich wpływu i dlaczego jest dobry (lub zły). Ja założyłem, że ludzie będą poszukiwali u influencerów wskazówek, wytycznych do co postępowania w czasie pandemii. Co, moim zdaniem, wcale nie jest ich rolą. Na pewno wielu próbuje swoich sił w kanalizowaniu emocji swoich społeczności, jednak potrzeba do tego empatii, wiedzy oraz umiejętności.

Nie każdy to ma, nie każdy klient tego potrzebuje. Zastanawiam się, czego odbiorcy szukają u swoich ulubionych influencerów. Zmiany? Zrozumienia? Potwierdzenia? A może po prostu chcą obejrzeć nowy produkt? Zróżnicowanie potrzeb klientów jest spore, nawet z perspektywy gamedevu oraz prezentacji giereczek. Dlatego dzisiaj, po lockdownie oraz znoszeniu obostrzeń, uważam, że w dłuższej perspektywie, faktycznie dojdzie do zmian wśród influencerów, ale niekoniecznie będzie to trzęsienie ziemi. Raczej obstawiałbym większą koncentrację wokół szeroko rozumiany trendów slow life , slow food oraz duże skupienie uwagi na kwestiach ekologicznych. Pandemia spowodowała zwrot w kierunku naszego najbliższego otoczenia i osoby zajmujące się tematami dotyczącym codzienności mają szansę na pozyskanie uwagi odbiorców.