Chciałbym móc pochwalić absolutnie każdą inicjatywę związaną z publicystyką dotyczącą gier. Trudno ukryć to, że fani cyfrowej rozrywki mają poważny problem z treściami, które funkcjonują w Sieci. Olbrzymia część tekstów dotyczących gier to newsy, najczęściej przepisywane z otrzymanych informacji prasowych. Ze świecą szukać redakcji, która podchodzi do tej pracy w sposób kreatywny i dobrze odsiewa informacje. Publicystyka praktycznie zdechła, a najśmieszniejsze jest to, że niby wszystkim jej brakuje, ale nikt nie garnie się do tego, aby czytać bardziej wymagające teksty. Dominuje zasada „TL:DR”.

Przekłada się to na kształt serwisów poświęconych grom komputerowym. Nie przez przypadek właśnie krótkich newsów jest w nich najwięcej. To te niewielkie  teksty nabijają wyświetlenia, co przekłada się na zysk z reklam. Serwer sam się nie opłaci, wiele portali growych prowadzonych jest przez pasjonatów, którzy nie mają z tego nawet złotówki. Zdarza się, że dokładają do tej działalności! Wiem, że Internecie bez problemu można znaleźć interesującą publicystkę o grach komputerowych. Ostatnio coraz więcej ciekawych tekstów jest na „Polygamii”, na „Gamerweb” również można znaleźć coś ciekawego w morzu newsów, a „Gamer.mag” to pozycja obowiązkowa dla każdego fana gier. Czytuję, przeglądam i się inspiruję. Dlatego uważam, że dla „Kompendium NEO+RETRO” jest niewiele miejsca.

Muszę przyznać, że chęć wskrzeszenia książek dla fanów gier jest odważna. Podobnie jak zadane na stronie projektu pytanie „Dlaczego książki dla graczy zniknęły?”. Obawiam się, że odpowiedź brzmi: „Bo pojawił się Internet”. Po prostu niczego więcej nie potrzeba. Współczesna kultura staje się coraz bardziej elektroniczna, okres dominacji papieru skończył się w chwili, w której każdy z nas włożył do kieszeni minikomputer pozwalający na stały dostęp do Sieci. Odbiorca wręcz tonie w morzu treści, dlatego przywiązuje się do określonych mediów. I trzeba zaznaczyć, że nie są to związki stałe. Łatwo jest zrezygnować z określonego portalu lub gazety, ponieważ stosunkowo łatwo zapełnić pustkę. Idea „Kompendium…” jest fascynująca, ale idee mają to do siebie, że potrafią budzić zainteresowanie lub przynajmniej sympatię. Niestety, obawiam się, że chęć stworzenia specjalnych podsumowań dla graczy, zbudowanie perspektywy z przekrojowych tekstów, odwołuje się do okresu, gdy kultura była literaturocentryczna. Dzisiaj dominanta nam się przesunęła i współcześnie kultura została usieciowiona. Jednocześnie naiwnością jest sądzić, że opracowania pozostaną aktualna przez lata. Stworzenie takiego ujęcia wymaga potężnych nakładów pracy, analizy historycznej i często nie mieści się wyłącznie w jednym, nawet najdłuższym, rozdziale.

Kolejnym problemem jest niedostatek odbiorców. Współczesny czytelnik nie jest przystosowany do czytania długich tekstów, a edukacja wcale nie kształci rozumienia treści, ale jej przeglądania. „Kompendium…” musiałoby wychować sobie odbiorców lub będzie miało niszowy charakter. Co, samo w sobie, nie jest złe, ale mam wrażenie, że w dobie Internetu tę energię można byłoby inaczej spożytkować. Czy wydanie papierowe będzie bardziej elitarne? Co jest złego w porządnej publicystyce w Sieci? Moim zdaniem absolutnie nic. Chciałbym, aby energia skupiona wokół „Kompendium…” przełożyła się na portal o grach komputerowych z solidną publicystyką, z wymagającą redakcją, z numerami tematycznymi. Mógłby to być kwartalnik! Z wielką chęcią czytałbym takie teksty, ale – niestety – obecna forma „Kompendium…” zupełnie mnie nie przekonuje. Rozsądne korzystanie z nowych mediów, to szansa na wypromowanie inicjatywy wśród młodych graczy, wychowanie ich. Zamknięcie się w formie książki ogranicza liczbę odbiorów i trafi wyłącznie do tych, którzy są już przekonani do publicystyki.

Mimo wszystko liczę na to, że się mylę, że jednak ma to jakiś głębszy sens, a mój cyniczny umysł go nie dostrzega. Dlatego, jeżeli chcecie wesprzeć twórców, to wjedźcie na tę stronę i dołóżcie swój pieniążek. Ja zachowam dystans, niczym niewierny Tomasz uwierzę dopiero wtedy, gdy zobaczę.