Kto robi gry komputerowe? Ludzie. Studia nie są gwiezdnymi bytami złożonymi z kosmicznego pyłu. Za biurkami, w salach konferencyjnych, przy klawiaturach i przed monitorami siedzą istotny z krwi i kości. Z emocjami, potrzebami, z rodzinami, z planami. Wielu twórców gier komputerowych traktuje konstruowanie wirtualnych światów jak pasję. Dlatego bywają skłonni do poświęceń. Chociaż ostatnie 12 miesięcy pokazało, że coraz rzadziej gotowi są zostawać po godzinach lub spać w biurze. Chcą żyć. Tak samo jak pracownicy innych sektorów gospodarki. Dlatego zaczynają walczyć o swoje prawa. A co na to odbiorcy?

Klienci zdają się żyć w innej rzeczywistości. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszyscy. W przypadku gier komputerowych działają dokładnie te same prawa, co w przypadku pozostałych części naszego życia. Na wiele rzeczy zamykamy oczy. Czy kupując awokado, zastanawiamy się, jak uprawy wpływają na środowisko i lokalną ludność? Jedni to robią, a inni nie. Innym, bliższym przykładem, może być elektronika. Dużo się pisze o sieci 5G. Dziennikarze głównie koncentrują się na jej zaleta oraz kontrowersjach politycznych. Jednak wielu pomija takie tematy jak konieczność utylizacji starych urządzeń lub kwestie społeczne i ekonomiczne związane z wydobyciem kobaltu. Warto pamiętać o tym, że nasze decyzje konsumenckie mają przełożenie na to, co dzieje się na świecie.

Podobne reguły działają w przypadku gier komputerowych.Wśród odbiorców pokutuje myślenie, że tworzenie wirtualnych przygód to tylko i wyłącznie pasja, której należy wszystko poświęcić. Celem jest zbudowanie wysokiej jakości produktu. Dla dobra odbiorców, którzy chcą dostawać wyłącznie cudownie napisane historie i ciekawe mechaniki. Dlatego trzeba spać w biurze, spędzać w pracy 20 godzin! To wszystko usprawiedliwia cudowna gra, w której czuć przelaną krew i pot. Nie od dziś wiadomo, że kiepskie produkcje powstają, ponieważ komuś nie chciało się pracować. Bo wolał, na przykład, spędzić weekend z rodziną, zamiast pisać kod, tworzyć poziomy lub pracować nad strategią marketingową. Takie myślenie jest szkodliwe! Nigdy nie ukrywałem tego, że swoim portfelem wolałem wspierać produkty, które zbytnio nie obciążają mojego sumienia. Z produktów Acitivision-Blizzard zrezygnowałem, ponieważ nie godzę się na to, w jaki sposób traktują ludzi.

Komentarz pod moim tekstem na DailyWeb

Wiem, że my, konsumenci, niespecjalnie lubimy, gdy przypomina nam się o odpowiedzialności za świat, w którym żyjemy. Drażni nas świadomość tego, że produkty, z których korzystamy, mogły zostać stworzone bez szacunku dla ludzkiego życia. To bardzo niewygodna prawda. Lepiej zamknąć oczy i nie zwracać na to uwagi. Bawić się. Mam wrażenie, że ten ostatni aspekt najmocniej działa w przypadku gier komputerowych. To forma rozrywki i ma odrywać od świata, a przypominanie o jej politycznym, ekonomicznym i społecznym wymiarze budzi niepotrzebne wątpliwości. Mimo to uważam, że trzeba to robić. W końcu wszyscy jesteśmy ludźmi i nikt nie chce być wyzyskiwany. Chciałbym, żebyśmy z większą świadomości pochodzili do naszej codziennej konsumpcji. Nie tylko tej przy kasie, ale także tej dotyczącej cyfrowej rozrywki.