Nie jestem fanem wszelkiego rodzaju gier survivalowych. Najlepiej bawiłem się przy dwóch odsłonach tego gatunku, przy Minecrafcie oraz Don’t Starve. Pierwszy tytuł stał się przykładem swoistego renesansu produkcji wymagających przetrwania, a drugi miał tak oryginalny świat, że przez długi czas nie mogłem się od niego oderwać. Kilka miesięcy temu w moje ręce wpadała gra Conan Exiles. Była to ostatnia produkcja we wczesnym dostępie, w jaką zagrałem. Od tamtej pory wybieram wyłącznie te gry, które miały już premierę.

Pierwsze próby zabawy w Conan Exiles wielokrotnie kończyły się bolesną porażką. Gra lubiła się zwiesić w wielu przypadkowych momentach, raz nawet nie udało mi się przejść dalej, niż poza ekran tworzenia postaci. Stabilność uratowały dopiero łatki wydane w kolejnych tygodniach, dlatego postanowiłem wrócić do testowania Conan Exiles. Za pierwszym razem bawiłem się średnio, ponieważ nic tak nie psuje rozrywki, jak ciągłe wracanie do pulpitu komputera. Poczekałem, pozwoliłem na to, aby firma Funcom odtrąbiła sprzedaży sukces i oddaliła się od krawędzi bankructwa. Ponownie zainstalowałem Conan Exiles, wróciłem do świata Conana Barbarzyńcy i dalej pozostałem nieczuły na uroki tej produkcji.

Lubie początek w Conen Exiles. Powolne zdobywanie materiałów, konieczność dbania o potrzeby prowadzonej postaci. Mechanizmy znane ze wszystkich gier survivalowych, a jednak w dalszym ciągu sprawiły mi dużo radości. Prezentacja świata również jest interesująca – rozpocząłem swoją przygodę na pustyni, a wokół mnie wisiały ukrzyżowane ludzkie szkielety. Wyczuwa się atmosferę zagrożenia, wrażenie osamotnienia po prostu przytłacza. Dlatego wyruszyłem w kierunku widocznych na horyzoncie gór oraz widocznej na mapie rzeki. Prędzej czy później, prowadzona przeze mnie postać zacznie odczuwać pragnienie i będę musiał zadbać o dostęp do wody pitnej. Nie byłem odpowiednio przygotowany i zabiły mnie dzikie stwory, które również postanowiły, że będą przebywały w pobliżu rzeki. Nie przejąłem się, wkońcu umieranie w grach surwivalowych wpisane jest w ich strukturę. Zacząłem ponownie, zauważyłem, że poziom postaci został zapisany, a więc były silniejszy, miałem więcej wiedzy i teraz mogłem pokonać czyhające na mnie niebezpieczeństwo.

Bardzo chciałbym, aby moje dalsze przygody w świecie Conana były miłe. Próbowałem swoich sił na publicznych serwerach. Bywało różnie, ale najczęściej trafiałem na bardzo niestabilne światy o dużych pingach lub społeczność, która tylko czekała na świeżaka, aby mu niemiłosiernie wtłuc. Granie w samotności nie ma najmniejszego sensu, wtedy Conan Exiles nudzi się po pierwszej godzinie. Dlatego polecam znalezienie dobrego serwera z niezłą społecznością, wtedy produkcja może się podobać. Niestety, jeżeli przyjrzymy się mechanice, to produkcja nie oferuje absolutnie żadnych interesujących i oryginalnych rozwiązań. W grze wieloosobowej widać skutki współpracy, w postaci niewolników oraz rozbudowanych fortec, jednak Conan Exiles w dalszym ciągu przypomina mi Minecrafta dla dorosłych. Tym bardziej że gra pozwala na krwawe pojedynki oraz na niczym nieskrępowaną nagość.

Najnowsza produkcja Funcomu na pewno trafi do osób, które kiedyś aktywnie grały w Age of Conan. Za ten tytuł odpowiadała ta sama firma, a teraz postanowili zaprosić odbiorców ponownie do cyfrowego świata Conana Barbarzyńcy. Obawiam się, że pozostali gracze, tacy jak ja, trochę się pobawią, a potem przejdą do innych tytułów. Zastanawiam się, jak dalej potoczą się losy Conan Exiles. Dużo kolorytu dodają modyfikacje tworzone przez fanów, ale czy to wystarczy, aby gra przetrwała do premiery, która jest planowana na 2018 rok?