Cały czas zastanawiam się, jakim cudem Ministerstwo Edukacji Narodowej tak szybko stało się Ministerstwem Magii. Liczę na to, że wkrótce dojdzie do zmiany nazwy, ponieważ wypowiedzi wielu osób obecnie pracujących w tej instytucji mają niewiele wspólnego z edukacją. To czary, gusła, zaklinanie rzeczywistości. A na horyzoncie czai się mnóstwo problemów z jakimi będą musieli się zmierzyć nauczyciele. Na wszystkich szczeblach nauczania, ponieważ COVID19 nie oszczędza nikogo.

Pozwolę sobie zacząć od mojej ulubionej informacji związanej z Ministerstwem Magii. Najwyraźniej można olać prawomocny wyrok, ponieważ może być on niezgodny z przekonaniami. Historia jest banalna. Mamy człowieka, lubelskiego radnego Prawa i Sprawiedliwości, który przegrał proces o zniesławienie. W efekcie polityk został zobowiązany do wpłacenia 5 000 złotych na rzecz Marszu Równości. Ale płacił nie będzie! Nie ma zamiaru! I teraz wrzucam cytat tekstu z Kuriera Lubelskiego, który mnie rozłożył na łopatki:

[…] Pitucha tuż po ogłoszeniu wyroku zapowiedział, że nie przeleje zasądzonych 5 tys. zł na Marsz Równości, argumentując, że wspieranie takiej inicjatywy byłoby niezgodne z jego przekonaniami i tak podtrzymuje do dziś.

– Szanuję wyroki sądu, ale na rzecz organizatora marszów równości dobrowolnie nie zapłacę ani grosza – ucina Tomasz Pitucha i dodaje, że nie będzie szerzej komentować sprawy. (źródło)

Jako anarchista uważam, że państwo to forma zalegalizowanego aparatu opresji, którego celem nie jest zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom, tylko ich ciągłe kontrolowanie. Czy to oznacza, że powinienem olać każdy mandat? Bo przecież dokładanie się do kasy Państwa nie jest zgodne z moimi przekonaniami. Ale mój przypadek jest dość skrajny. Weźmy apostatów, którzy wystąpili z Kościoła. Ta organizacja dalej jest finansowana z ich podatków, co – tak podejrzewam, być może niesłusznie – nie jest zgodne z ich przekonaniami.

Rozumiem, że powinni oczekiwać zwrot wpłaconych pieniędzy? Pewnie dobrowolnie to by nawet grosza nie wrzucili! Postawa prezentowana przez polityka PiSu jest karygodna! To wyraz ignorancji dla praworządności w kraju, moralny strzał w pysk. A teraz pomyślcie, że ktoś taki będzie doradzał w sprawach edukacji i nauki w Polsce.

Przerażająca wizja, która się ziściła. Czego można się nauczyć od kogoś takiego? Jakich postaw? Zresztą spinam się o doradcę, gdy sam Minister Magii mówi:

„Z naszych informacji wynika, że 15 uczelni wyższych w Polsce wyraziło poparcie dla strajku. Ale we Wrocławiu i Gdańsku wprowadzono godziny rektorskie i zachęcono studentów, by wyszli na ulice. To skandaliczna i nieodpowiedzialna decyzja władz uczelni. (…) Proszę nie zapominać, że ja mam kompetencje do rozdzielania środków inwestycyjnych dla uczelni, środków na badania i granty. Takie wnioski leżą u nas w ministerstwie. I nie mam wątpliwości, że będziemy musieli również brać pod uwagę to, co dzieje się na uczelniach, które narażają ludzi na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia.” (TVP INFO, 29 października 2020 (źródło)

Serio? Teraz finansowane będą tylko te instytucje pozostające w dobrych stosunkach z Ministerstwem Magii? Uniwersytety to wspólnoty, oparte na doświadczeniu dyskusji oraz wymiany poglądów. Nawet jeśli ktoś się z nimi nie zgadza, to powinien powiedzieć dlaczego. A nie zabierać pieniądze, zamykać usta, dusić pod ministerialnym butem. To jest chore! Chore! Edukacja polega na budowaniu i promowaniu postaw, które pomogą młodym ludziom odnaleźć się we współczesności. Postnowoczesność trzeba zrozumieć, a nie zaklinać i liczyć na to, że przejdzie magiczną metamorfozę.

Nigdy nie miałem dobrego zdania na temat tego, co działo się w edukacji i czasem uważałem, że gorzej być nie może. Rzeczywistość udowodniła mi, że jeszcze nie dobiliśmy do dna. A nawet jeśli tam sięgamy, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby drążyć dalej. Moim zdaniem system edukacji już dawno poleciał na ryj. Teraz po prostu przywalono mu łopatą w głowę.