Czy jesteście już zmęczeni opowieściami o odważnych bohaterach pokonujących mroczne lochy? A może macie dość bajkowych historii o szlachetnych złodziejach zdobywających skarb w celu ratowania świat? I jeszcze jedna rzecz – macie powyżej uszu łatwych gier, w których twórcy prowadzą graczy za rękę przez kolejne lochy? Jeżeli, Droga Czytelniczko lub Drogi Czytelniku, odpowiedziałaś/odpowiedziałeś* na wszystkie pytania słowem “tak”, to koniecznie sięgnij po Darkest Dungeon.

Grę można nabyć we wczesnym dostępie na platformie Steam. Przyznam szczerze, że nie jestem fanem tego rozwiązania i wolę poczekać, aż dana gra zostanie dokończona i wydana w sposób „normalny”. Przerażające są także ceny: za Darkest Dungeon trzeba zapłacić 19,99 EUR, co – w przeliczeniu – daje jakieś 82 złote! Za taką cenę można już kupić Cities: Skyline, które premierę miało kilka dni temu! Niezależna gra w cenie jednej z najciekawszych pozycji tego roku? I właśnie dlatego nie przepadam za systemem wczesnego dostępu na Steamie. Bardzo często człowiek płaci za bycie betatesterem, na szczęście w przypadku Darkest Dungeon jest inaczej.

Darkest Dungeon / Red Hook Studios Inc

Darkest Dungeon / Red Hook Studios Inc

Sam produkt jest już całkiem dopracowany. Piękna i mroczna dwuwymiarowa grafika, ciekawie rozwiązany turowy system walki i wiele interesujących wyzwań. Twórcy Darkest Dungeon atakują znany wszystkim graczom schemat „bohaterskiej podróży po lochach, w której herosi biorą na klatę najgroźniejsze potwory i nic sobie z tego nie robią”. Tutaj jest całkowicie inaczej. Każda z postaci ma współczynnik stresu, który wzrasta wraz z czasem przebywania w lochach oraz w trakcie walki. Gdy pasek się wypełni bohater może oszaleć i wtedy jego czyny staną się całkowicie nieprzewidywalne. Sukces jest rzadkością, przynajmniej do momentu opanowania mechaniki gry, i czasem trzeba cieszyć się z szybkiej ucieczki i uratowaniu kilku bohaterów. Jest ciekawie i trudno.

Darkest Dungeon wnosi trochę świeżego powiewu do gier wykorzystujących model RPG. Jest czymś pomiędzy udawanym dark fantasty w postaci Blackguards i piekielnie trudnym Dark Souls. Zamiast bohaterskiej podróży mamy walkę o przetrwanie, o każdy punkt życia i kawałek skarbu. Wydarzyć się może wiele, czasem śmierć jest koniecznością, a innym razem poświęceniem. Darkest Dungeon zabiera gracza w bardzo specyficzną podróż i na pewno nie jest dla każdego. Ale wartą ją wypróbować. Gdy już będzie w promocji, bo jeszcze nie jest warta tych 82 złotych.

(niepotrzebne skreślić zmywalnym markerem na ekranie komputera)