Problem obojętności nie daje mi spokoju. Popełniłem na jej temat krótki tekst w ramach doktoranckich zaliczeń, w którym zająłem się fascynacją złem w powieści kryminalnej. Gdzie tutaj miejsce na obojętność? Zaraz obok, ponieważ jest ona drugą stroną medalu, przeciwieństwem, bez którego fascynacja istnieć nie może. A ostatnio wpadła mi ręce książka pełna wywiadów ze Stanley’em Kubrickiem, który również poruszał ten problem.

Krótka recenzja: Stanley Kubrick. Rozmowy to pozycja średnio interesująca. Sporo pytań się powtarza, w pewnym momencie miałem wrażenie, że dziennikarze poruszają niektóre kwestie z uporem godnym największych maniaków. Natomiast reżyser Mechanicznej pomarańczy trwa niewzruszony w swoich wypowiedzeniach i zawsze stara się odpowiedzieć w podobny sposób. Tematy zazwyczaj są podobne – jak nie Mechaniczna pomarańcza, to Odyseja kosmiczna albo początki kariery. Wszystko zależy od momentu, w którym przeprowadzono rozmowę. Dla mnie najciekawszy był wywiad z “Playboy’a” z 1968 roku (przeprowadzony przez Erica Norderna). Właśnie tam, gdy obaj rozmawiają o Odysei kosmicznej, z ust Stanley’a Kubricka pada następujące stwierdzenie:

Najbardziej przerażającą cechą wszechświata nie jest jego wrogość, lecz obojętność. Jeśli jednak uda nam się pogodzić z tą obojętnością i podjąć wyzwania, jakie stawia nam życie w granicach zakreślonych przez śmierć – nawet jeśli te granice człowiek wciąż stara się przesuwać – nasze istnienie może nabrać głębokiego sensu i istnienia. (G. D. Phillips, Stanley Kubrick. Rozmowy, Axis Mundi, Warszawa 2014, str. 113.)

Wiele obojętności

Właśnie od tej wypowiedzi chciałbym rozpocząć moje rozważania o obojętności. Stanley Kubrick zwraca uwagę na jej metafizyczny wymiar, na modyfikację pytania o milczenie wszechświata. To dość znamienny znak czasów. Wcześniej pytano o obojętność Boga. Ale rzeczywistość się zmieniła. Spojrzeliśmy w kierunku gwiazd i to tam zaczęliśmy lokować nasze największe pragnienia. Nie zapominajmy o tym, że przez świat filozoficzny przeszedł też Nietzsche, za którym – wydawałoby się – inteligentni ludzie – odrobinę bezmyślnie – nieustannie powtarzają frazę o śmierci Boga. Widzą w tym zawołanie do ateizmu, śmiertelny cios wymierzony we wszelką metafizykę. Ale w interpretacjach można różwnież natknąć się na inne koncepcję, odczarowujące wyłącznie ateistyczny wymiar sloganu „Bóg umarł”. Śmierć Boga to wskazania na człowieka, to usunięcie ze świata problemu Wielkiego Milczącego. Od działań podmiotu zależy jego los, a nie od jakiejś – mniej lub bardziej – dookreślonej siły.

Osoby, które już się cieszą, że ktoś wierzący próbuje odczytać Nietzschego muszę – niestety – zmartwić. Moja religijność jest silnie wątpliwie, a jej stan – najdelikatniej mówiąc – określam jako trwałe zanikanie. Nietzsche był mi potrzebny do czegoś innego. Filozof ten wskazał na człowieka jako na istotę tworzącą swój los. Dlatego wszelka obojętność leży wyłącznie po stronie ludzkiej. Podmiot musi obwiniać o obojętność wyłącznie sobie podobnych. Została ona sprowadzona do wymiaru uczucia, którego doświadcza się zamiast lub obok odrzucenia. Być wobec czegoś lub kogoś obojętnym to nie tyle nie dostrzegać, co dostrzegać i nie przejawiać zainteresowania. I właśnie na tym braku, na braku zainteresowania, opiera się cały problem obojętności. Za Nietzschem możemy powiedzieć, że dotyczy ona wyłącznie ludzi, natomiast Stanley Kubrick, w Odysei kosmicznej oraz w wywiadzie postanowił zwrócić uwagę na inny aspekt tego problemu.

Reżyser tego znanego nam wszystkim filmu skierował wzrok odbiorców na wszechświat i poruszył problem obojętności przestrzeni kosmicznej. Zmienia się istota Wielkiego Milczącego. Przestaje nim być Bóg, a staje się Wszechświat. W takim ujęciu pojawiają się zupełnie innym problem – obojętność Natury lub jej zjawisk. Bo nikt nie oczekuje od przestrzeni kosmicznej rozmowy na temat postmodernizmu w badaniach literackich. Posuwanie się do tak daleko idącej antropomorfizacji może zostać uznane za fikcję lub – w najgorszym przypadku – za przejaw choroby umysłowej. Stanley Kubrick prezentuję obojętność jako formę wyzwania, jako element, który dynamizuje ludzkie działanie. Odyseja kosmiczna jest próba przełamania tego milczenia, sprawdzenia co wszechświat ma nam do zaoferowania, jakie tajemnice jesteśmy w stanie z niego wydobyć. Okazuje się, że może istnieć fascynacja obojętnością, przejawiająca się próbami jej przełamania.

Jej pokonywanie ma wymiar poznawczy. A na pewno łatwiej walczyć z obojętnością przedmiotów i zjawisk, niż z tą międzyludzką.