W zeszłym roku akademickim, wraz ze swoim Kołem Badaczy Popkultury, prowadziłem zajęcia z Draculi Brama Stokera. Naszym celem było zinterpretowanie tej powieści na nowo. Wszystko zaczęło się od poszukiwania modelu wampira – co okazało się być bardzo trudne, ale interesujące było wyłapywanie kolejnych przetworzeń tego motywu. Studenci zadecydowali, że będziemy zajmowali się obrazem społeczeństwa, które przedstawił Bram Stoker. Ten tekst będzie krótkim zbiorem tematów, które poruszyliśmy, a także – mam nadzieję – posłuży mi do promocji działalności koła.

Pierwowzór wampirów, czyli hrabia Dracula, narodził się w wyobraźni Brama Stokera – angielskiego pisarza tworzącego w XIX wieku. Jego najbardziej znana książką, czyli Dracula, zaliczana jest do powieści grozy, a więc reprezentuje jeden z gatunków literatury popularnej. Popadł on odrobinę w zapomnienie, przysłoniły go wszelkiego rodzaju horrory i thrillery. Ale w naszej polskiej kulturze literackiej powieść grozy, w sposób genialny, został reaktywowany przez Łukasza Orbitowskiego. Wróćmy jednak do wampirzego hrabiego, postaci, która była pierwowzorem dla uwielbianego (a może już znienawidzonego?) przez nastolatki Edwarda.

Dracula został wydany w 1897 roku, a więc pod sam koniec XIX wieku. Był to bardzo interesujący okres w historii Anglii. W najlepsze trwa epoka przemysłowa, która weszła już w wiek pary i elektryczności, a społeczeństwo i kultura uginają się pod ograniczeniami związanymi z epoką wiktoriańską. Właśnie zderzenie tych dwóch elementów można zaobserwować w powieści Brama Stokera. Oczywiście nic nie zostało powiedziane wprost, aby odnaleźć poszczególne elementy należy je najpierw osadzić w kontekście historycznym. I właśnie kilka z nich chciałbym zaprezentować. Na pierwszy ogień pójdzie przerażający hrabia Drakula – nekromanta, wampir i miłośnik krwi. Czyż trzeba lepszej zachęty?

Hrabia od krwi

Czego można dowiedzieć się o hrabim z powieści? Sam o sobie mówi bardzo wiele, z niekłamaną przyjemnością przedstawia on losy swojego rodu Johnatanowi Harkerowi. W końcu jego gość nigdy nie miał opuścić zamku, a wszyscy doskonale wiemy, że nic nie rozwiązuje języka jak pewność dyskrecji słuchacza. Z fabuły wiemy, że stało się inaczej, ale wcześniej hrabia Dracula powiedział coś bardzo ważnego:

Tutaj jestem szlachcicem, bojarem. Zwykli ludzie mnie znają i jestem dla nich panem. Ale cudzoziemiec w obcym kraju jest nikim. Ludzie go nie znają, a jeśli go nie znają, to mają go za nic. (B. Stoker, Dracula, Kraków 2005, str. 25)

W pierwszej chwili można powiedzieć, że to oczywistość – jak się nic o kimś nie wie, to się go nie szanuje. Ale już w tym zdaniu zostaje danych kilka wskazówek dotyczących sytuacji społecznej nakreślonej w powieści. Hrabia nie należy do angielskiej arystokracji. Jest podwójnie obcy, dlatego potrzebuje informacji od Johnatana Harkera. Nie zna kontekstu, ani kultury. Tym bardziej potrzebuje pomocy. Poza tym arystokraci zwykli zapowiadać swoje przybicie, często w bardzo bezpośredni sposób. Najczęściej czynili to poprzez zaakcentowanie swojej pozycji. Wystarczyło kupić drogą posiadłość, aby okazać swój status. A właśnie to chce uczynić hrabia Dracula i doskonale rozumie on potrzebę zachowania odpowiedniego dystansu. Jak sam mówi o posiadłości w Carfax (wspomnianą kaplicą jest Opactwo Whitby):

Raduje mnie też obecność tej starej kaplicy. Nam, transylwańskiej szlachcie, wstrętna jest już sama myśl, że nasze kości będą spoczywać razem z prochami gminu. (B. Stoker, dzieł. cyt., str. 28)

Nawet po śmierci dystans musi zostać zachowany. Arystokraci chowani byli w grobowcach, najczęściej rodzinnych, natomiast gmin bywał wrzucany do dołu z wapnem – dosłownie. I nikogo ten porządek nie dziwił, wprost przeciwnie – traktowany był jako całkowicie naturalny. Jednak w XIX wieku, w Anglii, pojawia się bardzo wpływowa klasa społeczna, której byt całkowicie związany jest z pieniędzmi. Mowa oczywiście o mieszczaństwie. Ludzie należący do tego stanu wcisnęli się między biedaków (lub gmin), a arystokrację. Hrabia Dracula pośrednio zdaje sobie sprawę z ich istnienia. Zaprasza do siebie notariusza Johnatana Harkera, a więc przedstawiciela tej klasy, traktuje go jak gościa, ale na pewno nie jako kogoś równego sobie. Nie dotyczy to nawet wampirycznego charakteru tych relacji. Hrabiemu nie przystoi bratać się z kimś z niższej klasy. Natomiast picie krwi to już co innego.

Protoplasta wszystkich wampirów w kulturze popularnej podkreśla wyjątkowe znaczenie honoru dla arystokracji. Johnatan Harker przytacza następujące słowa hrabiego:

Wyjaśnił mi to później mówiąc, że dla bojara duma z rodu i nazwiska jest dumą osobistą, że ich chwała jest jego własną chwałą, a ich los jego własnym. (B. Stoker, dzieł. cyt., str. 33)

Trzeba pamiętać o tym, że słowa te wypowiada wampir, a więc istota przecząca naturalnym zasadom dotyczących życia i śmierci. Dlatego mogą być one rozpatrywane jako pośrednia drwina w kierunku arystokracji. Żywy trup mówiący o honorze i dumie z własnego nazwiska? Bram Stoker po raz pierwszy w swojej powieści sugeruje, że ta klasa powoli wymiera. A na jej miejsce wchodzą mieszczanie, dla których ważne są zupełnie inne wartości. Dlatego hrabia Dracula nie jest tutaj głównym bohaterem, ale największym zagrożeniem. Pierwsze skrzypce grają państwo Harkerowie – Johnatan i Mina.

Obraz społeczeństwa

W powieści Brama Stokera pojawiają się wszystkie klasy społeczne, co pozwala traktować Draculę jako dokument historyczny oraz interesującą krytykę kultury. Główni bohaterowi to mieszczanie, którzy wzbogacili się w wyniku – zaplanowanej przez hrabiego Draculę – śmierci. Dziedziczą majątek, ale to automatycznie nie wprowadza ich do arystokracji. Stają się po prostu bogatymi mieszczanami, osobami porządnymi przez rewolucję przemysłową. Jednak trzeba pamiętać o tym, że ich majątek nie pochodzi z oszczędności lub ciężkiej pracy, jak każe etyka mieszczańska, jest to spadek. Dlatego otrzymany majątek ma nieczyste podłoże. Bram Stoker hołduje zasadzie mówiącej o tym, że jedynie pieniądze zaoszczędzone i zarobione są nieskazitelne i przynoszą chlubę mieszczaństwu. Każdy inny rodzaj jest w pewien sposób obciążony.

Spojrzymy na inne postacie, na przykład na Lucy Westernę. Arystokratka, o którą starało się aż trzech mężczyzn i najlepsza przyjaciółka Miny Harker. Co się z nią dzieje? Jest pierwszą ofiarą hrabiego Draculi – zostaje przemieniona w wampirzycę i doktor Abraham Van Helsing zmuszony jest obciąć jej głowę. Bram Stoker pozwala sobie na drugi przytyk w kierunku arystokracji – pokazuje, że ich błękitna krew jest szczególne podatna na wampirze ataki. Mina Harker także jest zagrożona, ale ją udaje się uratować. Podstawową różnicą między obiema damami było pochodzenie – pierwsza była arystokratką, a druga mieszczką. Mina okazała się być silniejsza, nie ulega przemianie, walczy z nią. Mieszczanie ukazani zostają jako ludzie walczący o swoje życie, natomiast arystokraci to żywe trupy, wampiry wysysające krew z dzieci i powinni zostać wytępieniem, gdyż nie pasują do nowego, przemysłowego porządku.

Doktor Jack Seward, lekarz pracujący w zakładzie dla obłąkanych (tak ta instytucja nazywała się w XIX wieku), poprzez swoje działanie ukazuje pewien problem nękający środowisko medyczne:

Jeśli od razu nie zasnę – chloral, współczesny Morfeusz. Muszę uważać, żeby się od niego nie uzależnić! (B. Stoker, dzieł. cyt., str. 100)

Bohater mówi o syntetycznym środku nasennym, ale Bram Stoker pokazuje tutaj problem uzależnienia lekarzy od różnych leków. Sytuacja ta wciąż się powtarza, czego dowodem jest serial The Knick, tyle że tam zmienił się narkotyk. Pojawienie się tego zadnia w Draculi jest bardzo symptomatyczne – pokazuje, że powieść ta, należąca przecież do literatury popularnej, utrzymuje silny związek z rzeczywistością. Na pewno Jack Seward nie był pierwszym lekarzem obawiającym się uzależnia od chloralu. Zapewne było wielu takich, którzy nie funkcjonowali bez odpowiedniej dawki.

W powieści można odnaleźć także fragmenty mówiące wiele o moralności bohaterów. Za przykład mogą posłużyć słowa Miny:

Autorki piszące w „New Woman” na pewno kiedyś zaproponują, aby mężczyźni i kobiety, zanim się ze sobą zaręczą, mogli się nawzajem oglądać podczas snu. Chociaż myślę, że w przyszłości Nowa Kobieta nie będzie się zniżała do przyjmowania oświadczyn; sama będzie się oświadczała. I będzie w tym dobra! (B. Stoker, dzieł. cyt., str 89)

Słowa te pokazują jak wyglądało zapoznawanie się kochanków w czasach wiktoriańskich, przynajmniej we wzorze idealnym. Żadnych przypadkowych nocy, czy oglądania się w łóżku. Oświadczyć mógł się wyłącznie mężczyzna, kobieta mogła rozważyć propozycję i ewentualnie się zgodzić (jak to zrobiła Lucy). Chyba, że w decyzji pomagała rodzina. Wtedy kobieta musiała ulec woli i wyjść za wybranego dla siebie kandydata. W takim kontekście myślenie Miny może wydawać się rewolucyjne. Trzeba pamiętać o tym, że w  Anglii, u schyłku XIX wieku, rozwija się ruch sufrażystek, który bardzo mocno wpływa na zmiany ról kulturowych mężczyzny i kobiety. Mina nie zostaje ukazana jako podległa kobieta, ale osoba o wyjątkowych zdolnościach poznawczych, postać obdarzona olbrzymią siła. W końcu, w przeciwieństwie do Lucy, opiera się wpływowi hrabiego Draculi.

Kwestia krwi

W powieści Brama Stokera pojawiają się także wynalazki. Jeden z nich jest ściśle związany z krwią, płynem szczególnie ważnym w każdej kulturze. Oczywiście mam na myśli transfuzję. Zabieg przeprowadza profesor Van Helsing i prezentuje go w sposób następujący:

Skonsultowawszy się z moim przyjacielem Johnem, zrobimy zabieg, transfuzją krwi znany. Krew przenosić będziemy z żył, w których jej pełno, do tych co jej nie mają. (B. Stoker, dzieł. cyt., str. 120)

Akcja powieści rozgrywa się pod koniec XIX wieku, a wtedy przeprowadzano już takie zabiegi. Co prawda były one bardzo ryzykowne, jednak zdarzało się, że uratowano ludzkie życie. Problemem była nieznajomość wszystkich właściwości krwi, w powieści nikt nie robi badań mających na celu ustalenie grup dawcy i biorcy. Po prostu przetacza się krew, a pacjent ożywa. Pojawianie się tego zabiegu świadczy o tym, że literatura popularna lubi wynalazki i chętnie o nich mówi. W przypadku Draculi element ten jest jeszcze ważniejszy.

Wampiry piją krew. Odbierają ją ofiarom, aby podtrzymać własne życie. Możemy to nazwać transfuzją wbrew woli, która zabija. Opis zabiegu ma na celu zdjęcie ciążącego na nim odium – profesor Van Helisng ratuje swoje pacjentki. W takim razie można operować ludzką krwią w taki sposób, aby nie szkodzić drugiej osobie. Płyn ten dalej utożsamiany jest z życiodajną siła, ale można ją w bezpieczny sposób przenosić pomiędzy ludźmi. Jest to relacja odmienna od tej, którą obserwujemy pomiędzy wampirem, a jego ofiarą. W powieści, której głównym tematem jest walka z wampirem nie mogło zabraknąć procedur medycznych związanych z krwią. Takie ukazywanie wynalazków w literaturze popularnej pozwala je oswajać i wiele mówi o lękach panujących w społeczeństwie.

Wielość interpretacji

Hrabia Dracula doczekał się setek interpretacji naukowych i artystycznych. Powyższy tekst to pokłosie pracy ze studentami w ramach spotkań Koła Naukowego Badaczy Popkultury. Zaczął się nowy rok akademicki i mam nadzieję, że zapał do kulturowego odczytywania tekstów nie wygasł i teraz też uda mi się przeprowadzić równie inspirujące i ciekawe spotkania.

//Ikona wpisu: Sarah Cartwright  (CC BY-SA 2.0); zdjęcia Opactwa Whitby: Sue Langford (CC BY-NC-ND 2.0), James Whitesmith (CC BY-ND 2.0), Christina Rose Hawker (CC BY-NC-ND 2.0); zdjęcia Katedry w Exeter: Lee Morgan (CC BY-NC-ND 2.0)

//Pozostałe teksty o ideologii w kulturze masowej i popularnej: