Stare nawyki trudno wykorzenić. Ze względu na moją nieustającą fascynację powieściami kryminalnymi w dalszym ciągu śledzę nowe książki z tego gatunku. Cały czas szukam czegoś nietuzinkowego, co nie oznacza, że gardzę podręcznikowymi realizacjami. One też są dobre, ale powieści kryminalne przeszły sporą ewolucję od czasów Arthura Conana Doyle’a i nie zawsze mam ochotę na powrót do korzeni. Na szczęście cykl Cztery żywioły Saszy Załuskiej Katarzyny Bondy nie został jeszcze zakończony.

W moje ręce wpadł trzeci tom zatytułowany Lampiony. Poprzednie po prostu pochłonąłem, co już nieczęsto mnie spotyka. A drugi, czyli Okularnik, zaliczam do najciekawszych powieści kryminalnych, jakie miałem okazję kiedykolwiek przeczytać. Dlatego oczekiwania wobec Lampionów miałem wielkie i muszą przyznać, że się nie rozczarowałem. Sasza Załuska, główna bohaterka tetralogii, trzyma formę, w dalszym ciągu potrafi czymś zaskoczyć czytelnika. Katarzyna Bonda doskonale rozwija tę postać, pokazuje, jak zmienia się jej życie oraz odkrywa nowe traumy. Po cykl warto sięgnąć dla samej bohaterki, która jest doskonale napisana. Jednak w trakcie lektury warto zwrócić także uwagę na miejsca i przestrzenie spinające fabułę powieści.

W Lampionach czytelnik zostaje zabrany do Łodzi. I trzeba przyznać, że Katarzyna Bonda doskonale wchodzi w tkankę miasta. Obrazy kreowane przez autorkę są bardzo żywe, mocno przemawiają do wyobraźni. Każda przestrzeń jest opisania w interesujący sposób, u Katarzyny Bondy na próżno szukać nudnych charakterystyk. Do tego dodawana jest zawsze szczypta historii i w ten sposób budowany jest kontekst dla Lampionów. Dopiero na tym – jakże ważnym! – szkielecie umieszczani są inni bohaterowie. Tutaj także widać, że ich pojawianie się nie jest przypadkowe. Postaci są ściśle powiązane z miejscami, z których pochodzą lub aktualnie mieszkają. Dzięki temu Łódź zostaje zaprezentowana jako miasto wręcz więżące swoich mieszkańców. W powieści wielokrotnie pojawiają się stwierdzenia, z których wynika, że Łodzi nie da się tak po prostu opuścić. Prędzej czy później każdy do niej wraca.

Nie pozostaje nic innego, jak czekać na czwarty tom, który będzie zamknięciem serii. Muszę przyznać, że każdy z wątków (jest ich wiele) rozwijany jest w sposób spójny. Katarzyna Bonda, poza tym mistrzowskim posługiwaniem się narracją, potrafi także zainteresować czytelnika, poprzez splatanie losów głównej bohaterki z innymi postaciami. Te połączenia są bardzo naturalne, wypływają z narracji i nie ma mowy o sztucznym przyszywaniu kolejnych związków. Dlatego, jeżeli szukacie solidnej powieści, od której chcecie zacząć nowy rok, to z czystym sercem mogę polecić Lampiony Katarzyny Bondy. Oryginalna powieść kryminalna, w której przestrzenie i miejsca są równie ważne, jak pojawiający się w niej bohaterowie. Na dodatek fabuła do samego końca trzyma w napięciu. Z wielką przyjemnością obserwowałem, jak kolejne wątki łączą się ze sobą i prowadzą do zaskakującego zakończenia. Przygodę z twórczością Katarzyny Bondy można zacząć od Lampionów, a potem sięgnąć po pozostałe powieści z cyklu.