Las samobójców /  United International Pictures Czasem trzeba obejrzeć jakiś film. Niekoniecznie należy zrobić to za pośrednictwem Netfliksa lub innego serwisu pozwalającego na delektowanie się ruchomymi obrazami wa domu. Warto wybrać się do kina. Szczególnie gdy traficie na zwiastun horroru, którego akcja toczy się w lesie. Duchy, groza, tajemnicze zniknięcie i Natalie Dormer – co może pójść nie tak? Okazuje się, że wszystko.

Nie będę owijał w bawełnę – Las samobójców to jedna, wielka tragedia. Nudny, przewidywalny i niestraszny. Fabuła rozpędza się bardzo długo, początkowo tempo jest wręcz zatrważająco powolne, przypomina to, które znam z filmów bogatych w filozoficzne elementy. W Lesie samobójców ich nie ma, za to jest przytłaczająca nuda. Odniosłem wrażenie, że autorzy nie potrafili się zdecydować, w którą stronę poprowadzić fabułę. Skoncentrować się wyłącznie na rozpadającej się psychice głównej bohaterki? A może położyć większy nacisk na zjawiska paranormalne? Z tego stania w rozkroku narodził się kiepski potworek.

Najpierw widz zostaje wprowadzony w kontekst. Mamy dwie siostry-bliźniaczki Sarę oraz Jess Price (obie gra Natalie Dormer). Ta pierwsza to blondynka z dobrym sercem, która unika kłopotów, a ta druga ciągle się w nie pakuje. Tak jest i tym razem! Sara dowiaduje się, że jej siostra udała się do Aokigahara, czyli do tytułowego lasu samobójców. Mało kto stamtąd wraca, podobno wpływ obecnych tam duchów sprawia, że człowiek wręcz pragnie sobie wyrządzić krzywdę. Po tym jakże zachęcającym wprowadzeniu odbiorca dostaje kilka ładnych kadrów Tokio, Fudżi, a potem twórcy zabierają go na długi i męczący spacer po lesie. Najwyraźniej w tym horrorze najważniejsze jest chodzenie. Widzieliśmy już serię filmów o wampirach biegających pośród drzew iglastych i liściastych. Najwyraźniej przyszedł czas na cykl horrorów, w których najbardziej przerażające będzie rozkładanie namiotu. Przy wbijaniu śledzi będzie lała się krew…

W Lesie samobójców są upiory, które przerażenie budzą jedynie w głównej bohaterce. Zblazowani widzowie raczej pokręcą głowami i poczują, że film jest do bólu przewidywalny. Ale ostrzegam! Zakończenie może odrobinę zaskoczyć, ale tylko częściowo i trudno uznać, że jest w stanie przekreślić wcześniejszą nudę. Obawiam się, że Las samobójców jest produkcją, która miała przyciągnąć widzów poprzez obsadę. Myślę w szczególności o Natalie Dormer, która – za sprawą roli w Grze o Tron – podbiła (lub złamała) serce niejednego internauty. Niestety jest to podstawowa słabość tego horroru. Aktorka jest mało przekonywująca, ale trudno mi ocenić, czy stało się tak za sprawą kiepskiej historii, czy raczej obserwowałem trudną do przełknięcia manierę.

Jeżeli chcecie obejrzeć interesujący horror, to lepiej wybrać coś innego. Las samobójców dostarcza jedynie rozczarowań. Takich przykrych, ponieważ słabość tego filmu nie powoduje nawet delikatnego uśmiechu.