Zdarzają mi się książki, które mocno wbijają się w moją pamięć. Cieszę się, że tak jest. Nie stronię od literatury popularnej, napisanej z werwą i z pomysłem. Jednak wciąż szukam tekstów porywających, zmuszających mnie do zastanowienia się nad naturą świata. A często skonfrontowania swoich spostrzeżeń, z widokami na rzeczywistość danego autora. Pozwól rzecze płynąć Michała Cichego czytałem z przyjemnością i okazało się, że jest to książka, która pozostawia po sobie interesujące wrażenia.

Od razu zaznaczę, że to nie jest tytuł na zbliżającą się majówkę. Chyba że komuś zależy na wywowałniu u siebie długotrwałego stanu melancholii. Pozwól rzecze płynąć to książka nietypowa, całkowicie inna od tego, czym na co dzień karmi nas popkultura. Wyobraźcie sobie powolną narrację, oniryczny sposób prowadzenia opisu świata, który stoi w kontraście z doskonale realistycznym wypunktowaniem obserwowanej rzeczywistości. Tak w skrócie można opisać tekst Michała Cichego. Ze względu na zastosowane rozwiązania narracyjne, nie jest to tytuł dla wszyskich. Książka wyraźnie jest skierowana do osób lubiących niespieszną literaturę, zgoła odmienną od opowieści serwowanych w telewizji lub w Internecie.

Jednocześnie powieść Michała Cichego trudno uznać za trudną. Są książki, które wymagają wcześniejszego przygotowania, zrozumienia kontekstów społecznego, historycznego oraz kulturowego, w których powstają. Z Pozwól rzecze płynąć jest inaczej. Wystarczy niechęć do pędu, wrażliwość na świat, umiejętność dopuszczenia do siebie wizji rzeczywistości zapośredniczonej przez czułość innej osoby. Jest to trudne, przyznaję, ale w lektura powieści Michała Cichego pozwala się w tym sprawdzić. Konfrontacja z innym sposobem postrzegania życia, z innym wycinkiem rzeczywistości na pewno wzbogaca, ale wymaga także umiejętności zrozumienia oraz akceptacji drugiego człowieka. A to już nie jest takie proste, nie jest banalne. Siadając do lektury Pozwól rzece płynąć należy otworzyć się na inny wycinek rzeczywistości.

Miłośnicy pędu, codziennej gonitwy za kolejnym celem, poczują się tą książką znużeni. Niespieszny rytm narracji, rutyna kolejny dni, bogactwo codzienności, a także umiejętność pogodzenia się ze światem, wręcz wylewają się ze stron zapisanych wrażliwością Michała Cichego. Tutaj nie ma miejsca na kowali własnego losu, ich miejsce zajęli ludzie stanowiący o kolorycie danej dzielnicy. Pozwól rzecze płynąć doskonale opisuje ich skomplikowane losy, narracja wskazuje na to, że los rzuca ludźmi we wszystkich kierunkach. Czasem bywa także bezlitosny, niczym najgorszy sztorm, i topi, nie pozostawia możliwości powrotu na powierzchnię. Właśnie ze względu na tę brutalną prostotę w opisie ludzkiej egzystencji powieść Michała Cichego jest tak wspaniała. Polecam ją wszystkim osobom zmęczonym mędrkowaniem nad trudnością życia oraz tym, którzy czują się zirytowani powtarzanymi w popkulturze frazesami o sukcesie, który wystarczy sobie wyobrazić.

Pozwól rzecze płynąć to wspaniałe antidotum na świat skażony głupotą i brakiem zrozumienia.