Jednym z podstawowych plusów urlopu, jest to, że nareszcie mam czas, żeby usunąć trochę filmów z cyfrowej kupki wstydu. W czasie świąt wybór padł na Nie otwieraj oczu. Horror produkcji Netfliksa. Dlatego nie liczyłem na zbyt wiele. Tytuły spod tego szyldu bywają strasznie nierówne. Szczególnie w przypadku fantastyki naukowej. Nie otwieraj oczu to horror, co wcale nie oznacza, że od razu będzie lepiej. To niezła produkcja, chwilami irytująca, miejscami wciągająca.

Źle nie jest, ale specjalnie dobrze też. Nie otwieraj oczu rozkręca się powoli. Najważniejsze elementy są odkrywane stopniowo, szczególnie ważne jest poszarpanie chronologii. W przypadku tego filmu wydarzenia nie zostały uporządkowane od najwcześniejszego do najpóźniejszego. Nie, nie, twórcy zdecydowali się na prosty zabieg. Przeplatają przeszłość, z filmową teraźniejszością. Retrospekcje doskonale budują atmosferę grozy, wszystko dzięki zestawieniu świata upadającego, z chwilami po całkowitej destrukcji społeczeństwa. Obserwowanie bohaterki w tych dwóch planach jest ciekawe, ponieważ pozwala prześledzić, jak zmieniał się charakter postaci. Niestety, to rozdzielenie wzmacnia także błędy w scenariuszu. Być może bez tego podziału, przy zwykłej chronologii drobne potknięcia nie byłby tak widoczne.

Zdarzają się poślizgnięcia, które niszczą przyjemność z oglądania filmu. Nie otwieraj oczu to tytuł, któremu należy dać się ponieść, ponieważ jego analizowanie i rozkładnie na czynniki pierwsze, psuje zabawę. Głównym motywem jest tajemnicza siła, która sprawia, że ludzie popełniają samobójstwa. Jednak niewiele dowiadujemy się o tych wizjach, geneza tej siły również nie jest dokładnie opisana. Pojawiają się postacie, które snują domysły. Nic więcej. Zaraz pojawia się atmosfera ciągłego zagrożenia, pomiędzy bohaterami pojawia się coraz więcej napięć, które destabilizują grupę. Tutaj często brakuje dodania przeszłości niektórych osób. Bywają płascy, przeźroczyści. Scena dotycząca pozyskiwania zasobów również jest dziwna. Do SUVa udaje się zmieścić 4 osoby oraz 5 wózków wypchanych żywnością. Bez najmniejszego problemu. To są właśnie te drobiazgi, drzazgi, które odebrały mi przyjemność.

To nie jest tak, że oczekuję od każdego filmu dokładnie przemyślanego scenariusza. Nie otwieraj oczu to horror, więc elementy dotyczące rozkładu społeczeństwa, ogólnie pojętego końca świata, niekoniecznie są ważne. Jednak brak dbałości o detale bywa rozpraszający. Kino rozrywkowe wcale nie musi oznaczać popisów bezmyślności. Wypada zadbać o wypełnienie luk, aby widzowie mogli się wciągnąć w opowiadaną historię, bez obawy, że przy najdrobniejszej chęci analizy, wszystko zaczynało się rozpadać. Nie otwieraj oczu to dobry film, ale faktycznie trzeba czasem przymknąć przynajmniej jedno oko, żeby się denerwować.