Serial Penny Dreadful wspominam bardzo dobrze. Rewelacyjne kreacje aktorskie, świetny świat przedstawiony oraz solidna intryga. Wciągał. Bardzo. Razem z Żoną niecierpliwie wyczekiwaliśmy na kolejne sezony. Teraz przyszedł czas na zapoznanie się ze spinoffem. Penny Dreadful: Miasto Aniołów opowiada całkiem przerażającą historię, którą rozgrywa się w Los Angeles. Warto pamiętać o tym, że jest to spinoff! Intryga z poprzednich odsłon nie jest kontynuowana. Jest nowa opowieść, z nowymi bohaterami i nowymi mrocznymi mocami, które rozgrywają śmiertelników.

Przyznaję, że przy tym spinoffie również dobrze się bawiłem. Nie jest tak samo hipnotyzujący jak poprzednia odsłona, miewa słabsze, wolniejsze momenty, ale w ogólnym rozrachunku wypada dobrze. Mimo to spotykam się ze stwierdzeniami, że jest to gorsza, zdecydowanie gorsza, odsłona Penny Dreadful. Być może problemem są tutaj zbyt wysokie oczekiwania? Nie da się ukryć, że poprzednie sezony zapewniały rozrywką na wysokim poziomie. Równy rytm narracji i duszna atmosfera sprawiały, że człowiek z trudem odrywał się od ekranu. Penny Dreadful: Miasto Aniołów zostało zrealizowane trochę inaczej. Nie ma już charakterystycznej dla serii duchoty oraz specyficznego przechodzenia do nadprzyrodzonego świata. Tym razem twórcy postawili na zupełnie inne elementy.

Ważną dominantą dla serialu są napięcia na tle rasowym. Opowieść rozgrywka się w skomplikowanym momencie historycznym. Trzecia Rzesza rośnie w siłę, macki Hitlera sięgają coraz dalej. Niewiele osób pozostaje głuchych na idee mówiące o czystości rasy. Los Angeles zmaga się z własnymi problemami, które również się ściśle związane z mniejszościami. Oczywiście konflikt jest cały czas podsycany przez nadprzyrodzone siły, które mają jeden cel – doprowadzić do całkowitego chaosu. Obserwowanie różnych podstępów składających się na wielowarstwową intrygę uznaję za formę przyjemności, której dostarcza ten serial. Penny Dreadful: Miasto Aniołów ma swój własny, interesujący charakter. Nie jest pozbawione wad, jednak nie można oceniać tego serialu wyłącznie z perspektywy poprzedniej realizacji. W nowej odsłonie jest inaczej. Mniej mrocznie, co nie znaczy, że można od razu skreślić ten serial.

Sądzę, że należy dać mu szansę. Jednocześnie traktując go jako odrębny tekst, bo porównania w tym przypadku na nic się nie zdadzą. Ale wystarczy zmienić podejście, obejrzeć Penny Dreadful: Miasto Aniołów nastawiając się na odrębną narrację i zastanowić się nad oceną całego serialu. To nie jest kolejna części, następny etap opowieści, która została zarysowana wcześniej. Penny Dreadful: Miasto Aniołów to nowa historia, na dodatek zakończenie sugeruje, że jest to dopiero prolog, a dalsze wydarzenia będą jeszcze bardziej krwawe i brutalne. Finał świetnie wykorzystuje gromadzone przez cały serial napięcie, a także zawiera niespodziankę wskazującą na to, że nie wszystko jest aż tak oczywiste, jako może się wydawać na pierwszy rzut oka.