Pisarz. Dawniej mówiło, że człowiek pióra, ale dzisiaj bardziej adekwatne jest określenie człowiek klawiatury. Nie należy mylić go z graczem, chociaż może się to zdarzyć. Nowoczesnemu Pisarzowi zdarzają się najróżniejsze błędy, za które wini pędzący za szybko świat oraz natrętne posługiwanie się skrótami. Trzeba pamiętać, że Pisarz, wychowany w wiecznie żywym romantyzmie, pragnie być przewodnikiem, latarnią morską dla maluczkich. Nie udaje mu się to, zaczyna się frustracja, a potem smutek, żal, pretensje. Z tego wszystkiego powstaje wielkie NIC nagrodzone hasztagiem #nikogo.

Pisarz zaczyna się zastanawiać – gdzie popełnił błąd, czy jego aspiracje były faktycznie poprawne? Mógł wybrać inna drogę spełnienia, wzniecić w sobie żar do fotografowania lub pieszych wycieczek połączonych z poszukiwaniem ukrytych skrzynek. Mógł, ale tego nie zrobił. Potem obejrzał kołcza w telewizji, którzy mówił, że złe rzeczy trzeba przekuwać w dobre, że jest się zwycięzcą, nawet gdy się człowiek przewróci i najważniejsze to dobrze się czuć. Ale Pisarz tak się nie czuje. Coś go gniecie, drażni, irytuje i nie daje spokoju. Mówi, że to weltschmertz, lajkuje obrazek z Schopenhauerem, wrzuca cytat z Nietzschego i wierzy w to, że jego postawa, jest prawdziwie postmodernistyczna. Bierze udział w feerii ekshibicjonizmu, ale robi to z klasą, na dodatek pogardza tymi, co go nie chcą słuchać. Jako twórca miał rację, oni tego nie widzieli. Teraz się mści – podśmiewuje się ze statusów na Fejsiku.

Jeszcze jakieś 50 lat temu miałby szufladę wypełnioną zapisanymi kartami. Dzisiaj może sobie stworzyć folder o nazwie „Szuflada” i tam pisać. A nawet nie… Bo jego pomysły nie mogą zostać przelane na wirtualny papier, nie mieszczą się na nim, rozwalają jego formę i uniemożliwiają dalszą pracę. Dlatego Pisarz oddaje się innym rozrywkom. Gra, ogląda seriale, śmieszne obrazki w Internecie, a ilość przypadkowo zapisanych plików, w „Szufladzie” wzrasta. Nie rusza z miejsca. Niby wprowadza w swój elektroniczny kalendarz, termin przesłania tekstu na konkurs, ale w końcu tego nie robi. Wątpi, aby jego talent miałby zostać doceniony przez jakieś tam biblioteczne żiri. Rezygnuje, znajomym opowiada, że miał genialny pomysł, ale zbrakło natchnienia.

To jest problem dla Pisarza! Skąd brać tę prawie magiczną energię do pisania? Iskra boża, natchnienie, żadne światło nie spływa na niego z niebios. Jedynie monitor oświetla mu twarz. Czeka, niecierpliwie, aż się zacznie, otwiera przeglądarkę, jakieś foldery, może edytor tekstu. Siedzi i zastanawia się, dlaczego ta siła wyższa, którą natchnęła innych Wielkich Pisarzy jego cały czas omija. Na tym wyczekiwaniu mijają mu dni, które mogłyby zapisane słowami, ale Pisarz robi wszystko, aby jego pisanie było kwestią wyjątkową. Żadna praca, bo to o krok od rzemiosła! A tym się brzydzi! Obserwuje inflację tekstów w Internecie, drwi z wylewającej się z blogasków grafomanii i zachowuje swoje genialne pomysły. Już jest gotów napisać jakiś zgrabny komentarz, wyśmiać nieudolność, ale nagle iskra gaśnie. Zostaje sam ze sobą, ze swoim małym światem, na który składa się biurko oraz regał z książkami. Ubóstwia tę swoją małą egzystencję, denerwuje się, gdy coś mu ją zakłóca – w każdej chwili może poczuć się natchniony! On nie siedzi bezczynnie przed monitorem! Czeka na znak.

//Obrazek wyróżniający: Writer’s Block / Neal Sanche (CC BY-NC 2.0)