Przeglądając różnego rodzaju podsumowania dotyczące seriali, odnoszę wrażenie, że drugi sezon Paktu pojawia się nieczęsto. Co mnie bardzo dziwni, ponieważ jest to produkcja na bardzo wysokim poziomie, z interesującą fabułą i wyrazistymi bohaterami. Z łatwością można dostrzec różnice pomiędzy pierwszym, bardzo odtwórczym sezonem, a drugim, w którym twórcy postawili na oryginalność historii. Najważniejszy jest tutaj kontekst, czyli nasza – swojska i do bólu polska – polityka.

Warto spojrzeć na Pakt jako na thriller polityczny. Widz obserwuje zmagania partii tuż przed wyborami i nagle, tak jakby zupełnie przypadkowo, zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Wypadek w kopalni, niejasne interesy rządu oraz zewsząd wypływające dokumenty potwierdzające szalejącą korupcję. Wiele odcinków drugiego sezonu Paktu ukazuje politykę, jako bezwzględną walkę o władzę. Takie hasła jak patriotyzm, społeczeństwo obywatelskie, a nawet samo działanie na rzecz narodu, są zwykłymi chwytami marketingowymi. Mają pobudzić zainteresowanie wyborców, przekonać ich do tego, aby oddali swój głos na tych, którzy najczęściej używają mocno sfatygowanych sloganów. Pakt pokazuje jak uczestnicy walki o władzę tuszą swoje brudy, ukrywają własne błędy, ale zawsze doszukują się potknięć u swojego przeciwnika. Dialog jest niemożliwy, pozostaje jedynie walka.

Co ciekawe serial idealnie wstrzelił się w aktualną atmosferę polityczną. Bezpardonowe starcia, ciągłe poszukiwanie i wykorzystywanie haków, manipulowanie informacjami oraz sterowanie tłumem. Dokładnie te same elementy można znaleźć w Pakcie! Na dodatek twórcy serialu wyraźnie pokazuję, że wszyscy stosują te same zagrywki. W prosty, miejscami nawet brutalny, sposób zostaje zniszczony mi uczciwej polityki. Każdy komuś coś zawdzięcza, a pewnego dnia przychodzi moment, w którym należy spłacić zaciągnięty dług. Może to być lukratywna umowa, a czasem ciche przyzwolenie na przekroczenie prawa. Drugi sezon Paktu pozostawia odbiorcę bez złudzeń, jednocześnie tworzy oczekiwanie na kolejną odsłonę serialu.

Z łatwością można się przywiązać do Piotra Grodeckiego. Jest to świetna kreacja Marcina Dorocińskiego. W tej postaci wyraźnie widać nostalgię za dawnym dziennikarstwem, nie tylko tym śledczym. Trzeba pamiętać o tym, że Piotr Grodecki nie jest żadnych media workerem lub content managerem, jest to dziennikarz. Za wszelką cenę pragnie dotrzeć do prawdy, poszukuje nowych tropów, ostrożnie podchodzi do informatorów. Nie oznacza to, że nie potrafi być bezwzględny. W drugim sezonie Paktu Piotr Grodecki pokazuje swoją zaciętość oraz umiejętność manipulowania ludźmi. Wie, jak uderzyć, jak działać, aby zdobyć potrzebne informacje i odpowiednio je wykorzystać.

Być może tak polubiłem tę postać, ponieważ ma trochę z detektywa z powieści kryminalnej? Jest tajemnica, są zagadki, tropy oraz budowanie sieci powiązań. Czekam na kolejny sezon Paktu, na dalsze losy Piotra Grodeckiego. Mam nadzieję, że twórcy pozostaną w sferze polityki i znowu zaserwują opowieść opartą na interesującej tajemnicy.