Ostatnio narzekałem na literaturę, a konkretnie na rozmemłanie niektórych tekstów. To dzisiaj będzie tekst pochwalny! Bo nie wszystkie ostatnio przeczytane książki były rozczarowaniem. Na szczęście, szczególnie w tych trudnych do zniesienia czasach. O twórczości Artura Urbanowicza już raz pisałem, ostatni tekst dotyczył Inkuba. To był kawał porządnej powieści i warto podkreślić, że najnowszy tytuł tego autora w niczym jej nie ustępuje. Paradoks oczarowuje solidnie napisaną narracją, a także porządnie utkaną fabułą. Sądzę, że jedyną kwestią sporną może być zakończenie.

Rozumiem, czym było to podyktowanie. Uważam, że jest świetnie związane z linią narracyjną poprowadzoną w powieści. Nie będę nic zdradzał, spokojnie, swoją uwagę skoncentruję na innych elementach. Przede wszystkim interesuję mnie sposób tworzenia świata przedstawionego oraz interesujące podejście autora do rozbudowywania doświadczeń postaci. Ta dwa aspekty są ze sobą silnie związane, z tego, co pamiętam. to w Inkubie również były kluczowe. Paradoks mocniej koncentruje się na postaci głównego bohatera. Matematyka opętanego nie tylko przez perfekcjonizm, ale także przez poczucie winy. Na dodatek jest prześladowany przez swojego sobowtóra! Gdy dotarłem do momentu prezentacji podstawowych elementów powieści, to nastawiałem się na popkulturowe opowiadanie o Doppelgängerze.

Nie miałem nic przeciwko wykorzystaniu tego motywu, ponieważ w tym roku się już z nim zderzyłem. W serialu Curon. Przyznaję, że Artur Urbanowicz bardzo mnie zaskoczył.

Głównie za sprawą konstrukcji świata przedstawionego. Autor sprytnie rozrzuca różne wskazówki, doskonale operuje uwagą odbiorcy. Zostawia drobiazgi, które pozornie są nieistotne, a wraz z rozwojem fabuły zaczynają stawać się coraz ważniejsze. Rewelacyjne jest to, że narracja w Pradoksie nie jest ani przypadkowa, ani marnie napisania, ani przesadnie rozwodniona. Zawsze, gdy trzymam w rękach tom mający więcej, niż 200 stron, to obawiam się, że twórca będzie próbował mnie zaczarować przydługimi opisany przyrody. Artur Urbanowicz stawia na konkret. Na solidne prowadzenia narracji. Dba o związki przyczynowo-sktutkowe i starannie unika korzystania z rozwiązania znanego jako Deus ex machina.

W Paradoksie na próżno szukać gwałtownych zwrotów akcji spowodowanych nadprzyrodzonymi siłami. To jest cudownie precyzyjna powieść, od pierwszego do ostatniego słowa oparta na pozbawionej niestarannych przypadków narracji.

Może się wydawać, że w takiej strukturze nie ma miejsca na porządne, wielowymiarowe postacie. Błąd. Artur Urbanowicz w Paradoksie wprowadza interesujące charaktery. Z odrębnymi motywacjami, często pochodzące z różnych warstw społecznych. Odważnie gra stereotypami, prezentując zarówno studentów matematyki jak i medycyny. Autor świetnie rozumie, jak powstają takie uproszczenia, po co istnieją i jak można je ładnie zdemontować. Co przekłada się zmiany w postrzeganiu wielu postaci.

Jako odbiorca zaczynałem od zaprezentowanego uproszczenia, skrzętnie opakowanego stereotypu, a potem, wraz z rozwojem fabuły, ta forma zaczynała się zmieniać. Postać stopniowo nabierała głębi.

Gorąco polecam. Nie tylko miłośnikom powieści grozy.