W ostatnim dniach, osoby obserwujące rynek gier komputerowych, mogły zauważyć wiele nagłówków, w których pojawiało się słowo Nintendo. Wyjątkowo artykuły nie dotyczyły kolejnego sprzedażowego rekordu Animal Crossing: New Horizons, ale tego, że japońska firma chce się wycofać z rynku mobilnego. Ten temat został świetnie opisany w artykule “Nintendo Chills Mobile Ambitions After Animal Crossing Success”, którego autorem jest Takashi Mochizuki. Na podstawie ten tekst chciałbym zwrócić uwagę na to elementy pominięte w wielu innych, polskich, publikacjach.

Przede wszystkim brakowało źródła, czyli wspomnianego przeze mnie tekstu na Bloombergu. Nie przeczę, że wiele osób mogło podobnie myśleć o dalszych planach Nintendo, ale niektóre akapity były dziwny podobne. Dziwię się, że zdarzali się dziennikarze zaskoczeni tą decyzją. W analizach dotyczących giereczkowego rynku mobilnego coraz częściej pojawia się przymiotnik przesycony. Jakie szanse ma Nintendo w konkurencji z Tencentem, który na dobre rozpanoszył się w tym sektorze? Jakaś mobilna produkcja japońskiej firmy była w stanie zagrozić popularności grom firmy SuperCell? Nie sądzę. Ostatnio zapowiedziana gra Pokemon Unite powstaje we współpracy z Tencentem i będzie miała swoją wersję na urządzeniach mobilnych. To gdzie tutaj jest rzekome wycofanie się z rynku, które kilka razy mignęło mi w nagłówkach polskich portali technologicznych? Nie sądzę, aby Nintendo tak po prostu porzuciło sektor, w którym dalej może urwać trochę pieniędzy. Tym bardziej że posiada wiele rozpoznawalnych i kultowych marek. Uważam, że teraz będzie przerzucało produkcję danego tytułu na zewnętrzne firmy. Po prostu będzie udzielało licencji.

Sprzedaż Pstyrka do 31 marca 2020 roku.

Na pewno wpływ na tę decyzję miała pandemia koronawirusa. Switch stał się towarem deficytowym, samo Nintendo ogłosiło, że w związku z COVID19 może dojść do opóźnień w produkcji i problemów z dostawami. Skoro ta platforma stała się tak popularna, to dlaczego by nie wykorzystać jej potencjału? Oczywiście, że mówimy tutaj o konkretnym odbiorcy, o kimś, kto niespecjalnie chce grać na telefonie, ale wizja przenośnej konsoli z możliwością podpięcia do telewizora jest dla niego atrakcyjna. Ja wiem, że to nie jest stabilne 60 klatek na sekundę, ja wiem, że nie wszystkie porty znanych gier się udało. Jednak dalej są ludzie poszukujący tego typu sprzętu. Sądzę, że doskonale rozumieją, na jaki kompromis się godzą i dostosowują swoje oczekiwania. Zawsze uważałem Pstryka za dość egzotyczną platformę, obecnie staram się z nią zaznajomić. Myślę, że pandemia oraz związane z nią ograniczenia sprawiły, że Nintendo Switch nabrał wiatru w żagle i japońska firma postanowiła wykorzystać jej odświeżony potencjał.

Na przykład? Poprzez konsolidację sprzedaży cyfrowych wersji swoich produktów w Europejskich sklepach. Od 1 lipca gry wyprodukowane przez Nintendo (na przykład Animal Crossing: New Horizons) będą dostępne tylko na ich własnej platformie dystrybucyjnej, czyli w Nintendo eShop. Pewnie w najbliższym czasie pojawi się trochę darmowych tytułów, które mogą sprawić, że czasy sesji na Pstryku niektórych klientów na pewno się wydłużą. Być może nawet Riot Games coś ugryzie na nagłym wzroście popularności Switcha.