Tak się złożyło, że dzisiaj wróciłem do biura. Podobnie jak moi współtowarzysze gamedevowych podróży. I o czym rozmawialiśmy w kuchni? Oczywiście, że o koronawirusie! O kwarantannie, o przeżyciach związanych z siedzeniem w domu i społeczną izolacją. Wrażenia były różne. Jedni znosili ten czas lepiej, a inni gorzej. Jak to ludzie. Natomiast coś nas wszystkich połączyło. Lekkie przerażenie tym, co dzieje się dookoła. Ja wiem, że Polska odwołała koronawirusa i nie ma się czego bać, ale odnoszę wrażenie, że oficjalne komunikaty zmierzają w inną stronę.

Śledząc internetowe dyskusje na ten temat, często spotykam się ze sceptykami. Zauważyłem, że ochoczo zadają jedno pytanie, które nie chce mi wyleźć z głowy. Niezależnie od tego, czego dotyczy artykuł lub dyskusja, zawsze znajdzie się ktoś, kto rzuci “Czy znasz / widziałeś chociaż jedną osobę chorą?”. Za każdym razem mnie to rozwala. Warto zacząć od tego, że 80% potwierdzonych przypadków z opisanej tutaj grupy badawczej przeszło chorobę w sposób łagodny. Przypominała przeziębienie lub grypę, co wcale nie oznacza, że można koronawirusa bagatelizować. Są też ludzie niemający żadnych symptomów. Tutaj zaczyna się robić ciekawie. Według szacunków CDC mogą one stanowić 40% osób zainfekowanych koronawirusem. Wbrew pozorom, to duża grupa, dlatego pytanie o to, czy znam lub widziałem kogoś zarażonego, zawsze sprawia, że łapię się za głowę. Najwyraźniej w sprawie COVID-19 co drugi internauta to niewierny Tomasz! Musi zobaczyć! Dotknąć! Szkoda, że taką rzetelnością nie wykazują się, gdy łykają kolejne zmanipulowane newsy produkowane przez różnego rodzaju portale.

Ta niewiara, a może nawet konieczność przeciwstawienia się zleceniom, już zbiera żniwo. Zachęcam do zapoznania się z materiałami opracowanymi przez Michała Rogalskiego. Szczególną uwagę zwrócicie na wykresy potwierdzonych przypadków w poszczególnych województwach. Jestem przekonany, że zauważycie wzrosty. Popatrzcie na te krzywe i zestawcie je z ostatnimi informacjami. O tym, że mogą się pojawić obostrzenia w powiatach. O nagłej konieczności kontroli sklepów oraz wesel. O oficjalnym komunikacie NBP na temat nadchodzącego kryzysu finansowego. Wszystko to dzieje się zaraz po wyborach. Przypadek? Zachęcam, aby każdy odpowiedział sobie na to pytanie w duchu, w ramach własnego serduszka. Przy czym zakładając maskę, myjąc ręce i utrzymując odstęp od innych osób, myślcie o swoich bliskich, bo może macie wśród nich osoby z grupy ryzyka.

Sytuacja z pandemią w naszym pięknych, acz nieszczęśliwym kraju, to cudowny przykład sterowania społeczeństwem za pomocą strachu. Zbliżamy się do trudnego okresu w naszej gospodarce, szczególnie warto zwrócić na informacje dotyczące energetyki opartej na węglu, i trudno mi uwierzyć w to, że ewentualne obostrzenia nie dotkną akurat tych przestrzeni, w których będzie wielu niezadowolonych. Oczywiście, mogę się mylić i oby tak było. Tylko że sytuacja wokół wyborów, ciągłe uspokajanie, że wirus jest w odwrocie, a teraz stopniowa zmiana narracji, sugeruje coś innego.