Niektóre historie trudno opowiedzieć. Pozbawione są gwałtownych zwrotów akcji, wynik działania bohaterów jest przewidywalny. Lecą na łeb na szyję, zmierzają w kierunku nieuchronnej destrukcji z uśmiechem na ustach. Od początku roku przeżywam taką serialową klęskę. Wszystko za sprawą pojawienia się Przyjaciół w ofercie Netfliksa. Kupka wstydu rośnie, ja nic sobie z tego nie robię, a czasu jest coraz mniej.

Przyjaciół widziałem wiele razy. Odcinki znam na pamięć, ale i tak siedzę do późna i wpatruję się w ekran telewizora. Nic mnie nie zaskakuje, wiem, co za chwilę się wydarzy, jednak nie potrafię się oderwać. Spoglądam na zegar i z przerażeniem stwierdzam, że jest już druga w nocy! Za cztery godziny wstaję i jadę do pracy. Muszę być, chociaż odrobinę przytomny! Muszę być w stanie nawiązać minimalny kontakt z drugim człowiekiem! Nic z tego! Żadne argumenty do mnie nie trafiają, rozbijają się o silne stwierdzenie, że jeszcze tylko jeden odcinek i idę spać. Wyłączam Przyjaciół dopiero wtedy, gdy już padam, gdy nie jestem w stanie utrzymać otwartych oczu.

Gdy przeczytałem, że ten serial pojawi się na Netfliksie, że będą wszystkie sezony – cieszyłem się. Kompletnie nie zdawałem sobie sprawy z zagrożenia! Lista filmów do obejrzenia, w ciągu ostatnich dni, wcale się nie skurczyła! Podobnie z serialami! Na szczęście czwarty sezon Czarnego lustra miał premierę pod koniec 2017 rok. Obejrzałem, bez problemów. Obawiam się, że teraz byłoby to praktycznie niemożliwe. Jednak chciałbym się w końcu wyrwać z tego opętańczego cyklu i obejrzeć coś nowego! W końcu na Netfliksie, w ostatnim czasie, pojawiło się wiele interesujących tytułów, że o kupce wstydu nie wspomnę. Niestety, gdy dochodzi do wyboru filmu lub serialu, decyduję się na kolejny odcinek Przyjaciół. Pozostaje mi liczyć na to, że szybko skończę całą serię i wezmę się za inne rzeczy. Oby.

Aktualnie najważniejszym celem jest uregulowanie własnego snu. Bez siedzenia do drugiej w nocy! Wypoczynek jest potrzebny, tym bardziej, jeżeli ma się ważne rzeczy do zrobienia. Przez cały dzień szukałem odpowiednich argumentów, którymi zaatakuję tę chorą potrzebę ciągłego oglądania Przyjaciół. Wczoraj się udało! Jednak pomogły mi w tym zadania, które od dłuższego czasu odkładałem. Nie miałem, kiedy pisać, bo byłem zmęczony lub – tu niespodzianka! – akurat oglądałem Przyjaciół. Udało się, lista zadań została wyczyszczona, nie mam żadnych zaległości. Teraz pozostaje wybrać inny serial lub film, najlepiej coś z kupki wstydu. A może nawet dokończyć rozgrzebaną książkę? Najważniejsze to odłożyć Przyjaciół! Chociaż na kilka nocy, a potem pod żadnym pozorem nie wracać!

Nie śpię bo oglądam Przyjaciół. Podejrzewam, że nie jestem jedyny. Wszystkie sezony to kusząca oferta, której trudno się oprzeć. Ja uległem, teraz cierpię, ale powoli wychodzę z tej zaciskającej się pętli. Jeszcze tylko dwie normalnie przespane noce i będę na ostatniej prostej.

Tak to sobie tłumaczę. Wkrótce sprawdzę, ile z tych obietnic znajdzie pokrycie w rzeczywistości.