Tag: andrzej sapkowski

Wycieczki literackie

Myślę, że to doskonały momenty, aby przypomnieć, że polskie fantasy, to nie tylko Andrzej Sapkowski i Rzeźnik z Blaviken. Odnoszę, być może mylne, wrażenie, że ten gatunek literatury popularnej postrzegamy wyłącznie z perspektywy jednego autora i jednego bohatera. A to za mało, a to szkodliwe jest. Nie wypada tak myśleć, trzeba szukać dalej. Ja, od czasu do czasu, wybieram się na takie poszukiwania.

Tak, dalej czytam książki. Różnych gatunków. Być może dla wielu odbiorców moich tekstów to może być szok. A jednak potężną część mojego życia pożarła literatura. Gierczeki to też fajna sprawa, ale, co zawsze śmiało przyznaję, żadnego cyfrowe przygody nie zastąpią mi falujących fraz Jerzego Pilcha. Nawet najbardziej skomplikowane narracje w grach bledną przy Złym Leopolda Tyrmanda. Lubię gry, literaturę kocham. Nic na to nie poradzę, taki jestem, tak ukształtowało mnie moje wykształcenie. Jestem kulturoznawcą, a specjalizuję się w literaturze i obawiam się, że literackie skłonności zostały ze mną na stałe.

Dość o autorze! W końcu, o czym przekonywano mnie od pierwszych zajęć z teorii literatury, autor umarł. Pora na kilka słów o literaturze. Szukacie interesującej fantastyki, a wasi znajomi, niczym mantrę, powtarzają, że liczy się tylko Wiedźmin? Nie słuchajcie. Oczywiście, że darzę dużym szacunkiem prozę Andrzeja Sapkowskiego. Doceniam wykreowany świat oraz bohatera, ale nie zamykam się na inne doświadczenia. Na przykład na światy kreowane przez Krzysztofa Piskorskiego. Dwukrotnie dostał prestiżową nagrodę im Andrzeja Zajdla. Raz w 2014 za Cienioryt, a w 2017 za Czterdzieści i cztery. O pierwszej powieści już pisałem, dlatego skoncentruję się na drugiej, bo to jest narracyjna jazda bez trzymanki. Wyobraźcie sobie połączenie romantyzmu, wątków żywcem wyrwanych ze Słowackiego i Mickiewicza, ze steampunkiem. Dołóżcie do tego alternatywną wizję XIX wieku. Szalone? Niemożliwe do zrealizowania? Nic z tych rzeczy. Krzysztof Piskorski staje na wysokości zadania. Jeżeli macie ochotę na doświadczenie odrobiny literackiego szaleństwa zbudowanego na podstawie precyzyjnej metody, to bierzcie się za Czterdzieści i cztery. Jedna uwaga! Autor, bardzo świadomie, porusza się po formach literackich. Niektóre wątki wyraźnie nawiązują do weird fiction, czyli do gatunku łączącego elementy nadprzyrodzone z fantastyką naukową.

Nie lubicie steampunku, ale waszym ulubionym tytułem jest Gra o Tron? Spokojnie, dla was też się coś znajdzie. Zachęcam do zapoznania się z cyklem Opowieści z meekhańskiego pogranicza Roberta M. Wagnera. Możecie spotkać się z opiniami, że tylko pierwsza odsłona, wydana w formie zbioru opowiadań i nosząca tytuł Północ-południe, była dobra, a później autor zaczął wykazywać tendencję spadkową. Moim zdaniem tak nie jest. Drugi zbiór – Wschód-zachód – oraz późniejsze powieści trzymają literacki poziom. Autor ciekawie rozbudowuje świat przedstawiony, dokłada kolejne elementy w postaci większych lub mniejszych narracji. Dzięki temu w moim umyśle stworzyła się skomplikowana siatka relacji nie tylko pomiędzy bohaterami, ale także imperiami biorącymi udział w fabule. Opowieści z meekhańskiego pogranicza oczarowały mnie swoim ciężki, czasami mrocznym, klimatem. Chętnie je wspominam i czekam na kolejny tom.

Koniec moich literackich wynurzeń. Czytajcie książki. Warto. I pod żadnym pozorem nie dajcie sobie wmówić, że polskie fantasy skończyło się na Wiedźminie!

Literat przegląda Internet #52

Kolejny tydzień minął! Nieubłaganie zbliżamy do początku roku akademickiego. Po raz pierwszy od czterech lat jestem poza systemem. W zasadzie to nie wiem, czy mam się cieszyć, czy może płakać, ale pewien jestem jednego – będzie mi brakowało pracy ze studentami. Nic nie trwa wiecznie. Aktualnie zajmuję się czymś zupełnie innym i okazało się, że w sektorze prywatnym również poznałem interesujące osoby.

Na dobry start postanowiłem przypomnieć wywiad z osobami odpowiedzialnymi za „Zaklinaczy”. Ta karcianka już do mnie dotarła, w ostatni piątek została przetestowana. Wrażeniami podzielę się wkrótce!

Mamy jesień, więc być może komuś przyda się taka playlista. Zrobiona na podstawie wpisu na reddicie.

Inne spojrzenie na aferę z Andrzejem Sapkowskim.

Ostrożnie z kupowaniem w Internecie! Okazuje się, że oszuści są coraz bardziej przebiegli…

Coś dla doktoratów oraz innych osób zaangażowanych w polskie życie akademickie – raport na temat polskich czasopism naukowych!

A tak w ogóle, to w zeszłym tygodniu widzieliśmy DZIKA! [pozdro dla kumatych!]

Wiedźmin III: Dziki Gon / CDProjekt RED

Bohater z niszy

Kto z nas, fanatycznych uczestników popkultury, nie kojarzy Geralta z Rivii, znanego też jako Rzeźnik z Blaviken? Można też krócej – kto nie zna wiedźmina? Wszyscy znają, o niesłabnącej popularności tej postaci świadczy to, że od trzech lat, w ramach zajęć na temat mitu bohaterskiego, opowiadam studentom o bohaterze stworzonym przez Andrzeja Sapkowskiego. Rok temu okazało się, że uczestnicy ćwiczeń słabo znają Władcę Pierścieni, buntują się przeciwko naznaczonemu czarodziejowi, ale białowłosy łowca potworów jest im bardzo bliski.

Droga Geralta do popkultury wcale nie była taka prosta. Na pewno rozpoznawalność tej postaci poprawiło wydanie gry komputerowej przez polskie studio CDProjekt RED. Nie była to pierwsza próba przeniesienia przygód wiedźmina na ekrany komputerów. W 1997 pracowało nad tym studio Metropolis. Łatwo zgadnąć, że się nie udało i po grze zostało klika screenów. Na pewno warto o tym pamiętać, ponieważ ten fakt udowadnia, że proza Andrzeja Sapkowskiego zawsze pobudzała wyobraźnię twórców oraz pragnienie przenoszenia Geralta do różnych mediów. O ile trudno oceniać grę po kilku obrazkach, to inne dzieła związane z wiedźminem otrzymały bardzo negatywne oceny.

Mam na myśli komiks oraz produkcje filmowe. Obrazkowa wersja wiedźmina ukazywała się w latach 1993 – 1995. Powstało kilka zeszytów gromadzących przygody Geralta. Muszę przyznać, że nam także fanów tych tekstów, chociaż sam do nich nie należę. Mnie przeraża spłycenie historii, pozbawienie jej, charakterystycznej dla prozy Andrzeja Sapkowskiego, płynności oraz całkowity zanik warstwy moralnej. Siła sagi o wiedźminie polega nie tyle na jej skomplikowaniu, ile na mrocznym charakterze opowieści. Tego zabrakło w komiksowej serii, chociaż fani podkreślają zachowanie specyficznego humoru opowieści, który udało się odtworzyć w komiksach. Ze smutkiem stwierdzam, że ja tego nie widzę i obrazkowe narracje, za które odpowiadają Maciej Parowski i Bogusław Polcha pozostanie dla mnie nieudolną próbą adaptacji przygód Geralta z Rivii. Od tych komiksów gorsze były tylko ekranizacje.

Powstał film i dziesięcioodcinkowy serial. Niewiele, to prawda, ale jeżeli ktoś chce zostać zniszczony przez drewniane aktorstwo i pluszowe potwory, to koniecznie powinien obejrzeć te dwa dzieła. Bardzo mało osób mówi cokolwiek pozytywnego na temat ekranizacji wiedźmina, raczej traktowana jest ona jako film kategorii Z, który próbuje (bardzo nieudolnie) udawać wysokobudżetową produkcję. Jak widać do 2007 roku trudno było znaleźć sensowną adaptację sagi o wiedźminie. Sytuację tę zmieniła dopiero gra komputerowa i to za jej sprawą Geralt z Rivii stał się istotnym bohaterem popkultry. Za taki symboliczny moment można uznać prezent wręczony przez polskiego premiera Barakowi Obamie – była to druga część komputerowego Wiedźmina. Stany Zjednoczone uważa się za ojczyznę wszelkiej kultury masowej, a to nagle okazuje się, że nie wszyscy bohaterowie stamtąd pochodzą. Zdarzają się wyjątki.

A nasze wiedźmińskie uniwersum ma się bardzo, bardzo dobrze. Ma powstać nowy film, powstał nowy komiks, wkrótce zagramy w trzecią część Wiedźmina, są jeszcze puzzle, gra karciana i planszowa. Dużo tego. I zastanawiam się, czy Geralt padnie ofiarą marketingu, bo współcześnie przemysł kulturowy wyciska wszystkie soki ze swoich produktów. Być może wtedy Rzeźnik z Blaviken będzie musiał wrócić do swoich niszowych korzeni? Bo swoje początki mam w czasopiśmie „Fantastyka”, które – według dzisiejszych standardów – właśnie za niszowe należałoby uznać.

Wiedźmin III: Dziki Gon / CDProjekt RED

Wiedźmin III: Dziki Gon / CDProjekt RED

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén