Luty był krótkim, ale obfitujących w obowiązki i wydarzenia miesiącem. Dlatego zaniedbałem swojego blogaska, zresztą podobnie było z DailyWeb. Niewiele napisałem tekstów, przez co nazbierało mi się zaległości. Patrzę na listę i zastanawiam się, kiedy wyjdę na zero. Może w marcu? Oby… Dość o tym, co się nie udało! Czas się pochwalić czymś, co wyszło i całkiem nieźle działa. W lutym sam zbudowałem monitor jakości powietrza.

Kupiłem moduły, wykorzystałem Arduino oraz zaprogramowałem całe urządzenie. Celem tego projektu było zbadanie jakości powietrza w mieszkaniu. Po miesiącu pomiarów stwierdzam, że jest po prostu źle. Moje urządzenie działało głównie w nocy, sam czujnik był umieszczony przy oknie, które często mamy otwarte. Powietrze cały czas było w ruchu, co jest elementem koniecznym, aby monitor działał w sposób przyzwoity. Mierzenie jakości powietrza w dusznym i niewietrzonym pomieszczeniu mija się z celem. Nie trzeba do tego żadnej elektroniki, aby stwierdzić, że oddycha się syfem. Co wcale nie oznacza, że powietrze w domu mam lepszej jakości. Powiedzmy, że bywa akceptowalne. Wyniki z ostatniego tygodnia lutego możecie zobaczyć tutaj. Wszystko, co jest powyżej 50ug/m3 (zgodnie z dokumentacją producenta, warto zaznaczyć, że nie jest to jakiś konkretny pył, po prostu w ten sposób wyrażana jest jakość powietrza) należy traktować jako formę zanieczyszczonego i niezdrowego powietrza.

Design nie jest moją najmocniejszą stroną. Kable wystają, całe urządzenie jest wrzucone do plastikowego pudełka, żeby nie walało się po całym biurku. Do zbudowania własnego monitora jakości powietrza wykorzystałem Arudino, diodę LED, czytnik kart SD, czujnik temperatury i wilgotności oraz moduł odpowiadający za badanie zanieczyszczenia powietrza. Kosztowało mnie to jakieś 180 złotych, a na programowanie i testy poświęciłem 12 godzin. Jestem zadowolony z efektów. Zrezygnowałem z wyświetlacza LCD na rzecz diody LED. Dane zapisuję na karcie SD co 10 minuty i wtedy aktualizuję kolor diody. Taka forma wydała mi się bardziej intuicyjna, wystarczy rzut oka, aby ocenić jakość powietrza, nie trzeba nic czytać. Z czystej ciekawości dorzuciłem czujnik temperatury i wilgotności. Efekt? Po przejrzeniu zapisów z całego miesiąca postanowiliśmy kupić nawilżacz. Powietrze mamy suche, co trudno uznać za zdrowe.

Praca nad tym projektem była ciekawa. Miło jest zobaczyć, jak zbudowane urządzenie funkcjonuje i zbiera dane, z których można wyciągnąć ciekawe wnioski. Mam jeszcze kilka pomysłów na rozszerzenie możliwości tego urządzenia. Jest parę rzeczy, które mógłbym usprawnić lub zmienić, aby działały lepiej. Na pewno chciałbym dorzucić moduł WiFi. Konieczność ciągłego wyjmowania i wkładania karty SD, aby zapisać zebrane dane, po prostu mnie drażni. Automatyczne wysyłanie informacji do arkusza w chmurze wydaje się przyjemnym pomysłem. Może później przyjdzie czas na zrobienie jakiegoś przyjemniejszego opakowania?