Marek Oramus / Arsenał / Iskry

Marek Oramus / Arsenał / Iskry

Powieści fantastycznonaukowych, których tematem jest kontakt z pozaziemską cywilizacją, powstały setki. Jest to jeden z najbardziej eksploatowanych tematów w popkultrze, co świadczy o tym, że problem ten w dalszym ciągu inspiruje twórców. Polska literatura popularna miała szczęście – na długie lata standardy pisania o kosmitach wyznaczyło Solaris Stanisława Lema. Nie znaczy to, że poza tą wybitną powieścią nie pojawiło się nic godnego uwagi.

Mnie bardzo długo trudno było zapomnieć o wrażeniu, jakie wywarło na mnie Solaris. Wpadłem w pułapkę, która nazwałem „syndromem Lema”. Dostrzegłem to całkiem niedawno i od tamtej pory staram się rozbić, istniejący w moim umyśle, model powieści fantastycznonaukowej. Dlatego postanowiłem sięgnąć po innych autorów, sprawdzić jak ten gatunek kształtuje się w polskiej literaturze popularnej. Fundament moich poszukiwań jest proste przekonanie, o którym – mam wrażenie – wielu fanów gatunku zapomina – fantastyka naukowa nie zaczęła się od Stanisława Lema i nie skończyła się na Stanisławie Lemie. Dlatego ucieszyłem się, gdy w jednym z pakietów BookRage pojawił się Arsenał Marka Oramusa.

Spotkanie z obcymi to tylko jeden z problemów poruszonych w fabule. Skupienie uwagi wyłącznie na tym elemencie może prowadzić do groźnego stwierdzenia – realizacja tego tematu przypomina popłuczyny po Solaris. Jest to bardzo krzywdzące dla powieści, niepotrzebnie ją degraduje. Marek Oramus świetnie zmienia dominanty, płynnie przechodzi od kwestii pierwszego kontaktu do delikatnej struktury ludzkiego umysłu. Nie można także pominąć problemu samotności człowieka w kosmosie. Dlaczego interpretowanie Arsenału miałoby ograniczać się wyłącznie do jednego zagadnienia? Na pewno sprawa kontaktu z pozaziemską cywilizacją stanowi pewną podstawę fabuły stworzonej przez Marka Oramusa. Autor, na tym fundamencie, zbudował interesującą strukturę.

Jednym z jej najciekawszych elementów są różnego rodzaju iluzje, których doświadczają bohaterowie książki. Jest to do tego stopnia sugestywne, że zacząłem się zastanawiać, czy wszystkie wydarzenia Arsenału rozegrały się w fikcyjnej rzeczywistości, czy w umyśle jednej z postaci. Mieszanie miejsc oraz czasu, którego doświadczają bohaterowie w momencie kontaktu z tytułowym Arsenałem (okazuje się on być sondą kosmitów) całkowicie dekonstruują fabułę. Jej rozpad odbywa się wraz z destrukcją umysłu głównego bohatera – Adama Nyada. Ta postać jest ciekawa. Od początku podważa zastany porządek poprzez sprzeciwianie się dowódcy misji. Zadaje pytania o jej cel, wątpi w sensowność kontaktu, kłamie, a ludzi często traktuje jak wymienialne przedmioty. Jego relacje z poszczególnymi postaciami stają się coraz bardziej skomplikowane. Sceptycyzm Nyada okazuje się pomocy w kontakcie z pozaziemską cywilizacją. Ale czy bohater potrafi odróżnić prawdę od fałszu? Czy przebije zasłonę iluzji?

Marek Oramus zaprasza do dynamicznego świata. W jego fabule dochodzi do nieustannych strać pomiędzy sposobami postrzegania prawdy oraz kłamstwa. Okazuje się, że nie są to pojęcia stałe, można podać je w wątpliwość oraz zbudować na nowo. To jest wyzwanie, jakie rzuca Arsenał odbiorcy – po stronie czytelnika leży jednoznacznie wskazanie czym jest prawda, a czym kłamstwo. Wybór ten jest bardzo istotny, ponieważ wpływa na ostateczny kształt fabuły. Marek Oramus pozostawia tylko drobne wskazówki. A może są kierunkowskazy wiodącedonikąd?