Bright dawno trafiło na moją listę filmów do obejrzenia. Czekałem na premierę, zastanawiałem się, jak zostanie poprowadzony ten interesujący pomysł. Elfy, orkowie, krasnoludy, ludzie, latające nad nowoczesnymi miastami smoki, a obok smartfony, broń automatyczna i różdżki. Magia i technologia, obok siebie. Ciekawe połączenie, ale jak udała się realizacja?

Nie nastawiałem się na artystyczne, wysmakowane kino. Zwiastuny wyraźnie wskazywały na film akcji, w specyficznym świecie, w którym elfy zamieszkują bogate dzielnice, a orkowie tworzą getta. Rasizm nasuwa się sam i w Bright jest go pełno. Oczywiście, zadaniem filmu jest wskazanie, że pochodzenie nie warunkuje tego, czy ktoś jest dobry, czy zły. To założenie zostaje wypełnione – wyraźnie widać to w samej końcówce filmu. Poświęcenie, walka o przetrwanie, przyjaźń. Bright jest do bólu przewidywalne, sztampowe i stworzone według znanej w popkulturze formy. Co nie oznacza, że mamy do czynienia z filmem złym.

Rozumiem stawiane zarzuty, w których pojawia się wtórność oraz brak solidnego wykorzystania pomysłu. Faktycznie, w pewnym momencie Bright staje się klasycznym heroicznym fantasy, które rozgrywa się we współczesnym świecie. Jednak dla mnie nie jest to minus. Warto przypomnieć, że jest to film garściami czerpiący z popkultury i mocno z nią związany. Po co automatycznie zakładać, że Bright będzie pełne oryginalnych rozwiązań? Moim zadaniem zwiastuny wskazywały na to, że autorzy zmienili jedynie założenia świata, a do opowiedzenia fabuły chcą wykorzystać znany schemat heroicznego fantasy. Bright to kino rozrywkowe, oscylujące wokół baśni z morałem. Może się to wydawać męczące i złe, ale na pewno nie jest niepotrzebne.

Ten film postrzegam jako wstęp do nowego uniwersum. Taki prolog, opisanie założeń, wprowadzenie najważniejszych postaci oraz zbudowanie fundamentów do dalszych historii. Jednocześnie nie sądzę, aby kolejne części automatycznie były odkrywcze i oryginalne. Myślę, że autorzy będą garściami sięgali z opowieści fantasy. Jedyną różnicą będzie otoczenie. Zamiast warowni i opuszczonych starożytnych ruin, akcja będzie się rozgrywała w nowoczesnych wieżowcach. Magia oraz technologia będą się przenikały, a dla postaci posiadanie pistoletu i magicznej różdżki będzie codziennością. Kino rozrywkowe rządzi się swoimi prawami, popkultura uwielbia wielokrotnie używać tych samych schematów. Dzięki temu odbiorca szybko odnajduje się w fabule.

Mam wrażenie, że Bright – film dobry, ale nie wybitny – padło ofiarą wygórowanych oczekiwań. W Sieci pojawiło się kilka zwiastunów, odbiorcy zaczęli postrzegać obraz jako oryginalną i odkrywczą reinterpretację fantasy, jednak zapomnieli o jednym. O tym, że popkultura nie przepada za innowacyjnością, woli sięgać po znane schematy i osadzać je w innych dekoracjach. Właśnie takim filmem jest Bright.

To klasyczne bohaterskie fantasy, z wyraźnie zaznaczonym morałem oraz nowoczesnym miastem w tle. Nic więcej. Dobra rozrywka, początek nowego uniwersum, ale na próżno doszukiwać się tutaj wyjątkowej oryginalności.