Tag: chiny

Kredyt zaufania

Social credit system wykorzystywany w Chinach, to realizacja jednego z odcinków Czarnego lustra. Tego, w którym bohaterka musiała zdobyć określoną liczbę punktów, aby kupić dom i podnieś swój status społeczny. Musiała być dla wszystkich miła, za wszelką cenę zabiegać o uznanie oraz liczyć na to, że tym razem wystawią jej dobrą ocenę. To szaleństwo nieźle oglądało się na ekranie, problem polega na tym, że znalazło się państwo, które bardzo dosłownie zrealizowało tę wizję. A najciekawsze jest to, że ten mechanizm już działa i ludzie są regularnie poddawani ocenie.

Na czym to polega? Dla zwizualizowania mechanizmu postaram się go przenieść na nasze podwórko. Weźmy osobę, która notorycznie nie segreguje śmieci. Uznajmy, że to zachowanie nie jest społecznie pożądane, dlatego nasz rząd postanowił je umieścić na liście praktyk, z które traci się punkty. Po pewnym czasie okazuje się, że taka osoba nie może kupić biletu na pociąg lub zarezerwować hotelu. Dlaczego? Ma niską ocenę w social credit system, w wyniku czego przewoźnik nie chce zrealizować kursu, a właściciel domu gościnnego nie wynajmie pokoju. Aby podnieść swoją ocenę, taki ktoś, będzie musiał, na przykład, popracować na rzecz społeczności. Zająć się zielenią, posprzątać piwnice lub ogarnąć porozwalane śmieci. Wtedy zacznie zdobywać punkty i problemy z hotelem oraz pociągiem znikną. Oczywiście, zakładając, że taka osoba zmieni swoje zachowanie i będzie segregować odpady.

Social credit system to nic innego jako forma manipulacji, tylko ładnie opakowana. Zachowania podzielone są na te akceptowalne i nieakceptowalne. Są nagrody i kary, które działają jako stara dobra metoda kija i marchewki. Osoby, które chcą uczestniczyć w życiu społecznym oraz mieć dostęp do określonych usług, muszą się stosować do wytycznych w social credit system i unikać utraty punktów. Poważnym problemem jest to, kto decyduje o tym, za co traci się pozytywną ocenę. W przypadku Chin jest to aparat państwowy, co oznacza, że social credit system jest wykorzystywany do kontroli populacji i utrudniania lub nawet uniemożliwiania normalnego funkcjonowania przeciwnikom rządu. Jest to olbrzymie pole do nadużyć, a w połączeniu z inwigilacją daje wręcz nieograniczone możliwości w wykształcaniu określonych odruchów.

Pragnę zaznaczyć, że nami, obywatelami demokratycznych państw, również się manipuluje. W budowaniu nowych nawyków, w zmienianiu naszych reakcji, przodują wszelkiego rodzaju firmy zajmujące się sprzedażą produktów i przetwarzaniem big data. Te wszystkie oferty specjalnie dla nas, ciągłe wyświetlanie produktu, który chwilę temu wyszukaliśmy, to próby zmanipulowania naszych decyzji. Jednym z moich ulubionych przykładów, są ustawienia domyślne. Jak często je zmieniacie? Zachęcam do przemyślenia, jakie rzeczy można w ten sposób przemycić. Wystarczy, aby były domyślnie włączone i wymagały reakcji użytkownika. Gwarantuję, że niewiele będzie osób, które zaczną grzebać w opcjach, aby zmienić ustawienia.

Przebudzenie?

BlizzCon coraz bliżej! Fani z niecierpliwością czekają na potwierdzenie prac nad Diablo IV. Po zeszłorocznym fiasko z mobilną odsłoną serii nie może być gorzej. Czy aby na pewno? Skąd pewność, że święta graczy nie przyćmią jakieś protesty? Pójdźmy dalej! Polityczne deklaracje uczestników. Co zrobili Activision-Blizzard, jeżeli w tym rok cosplay zdominują osoby przebrane za Mei z Overwatch? Tylko, że nie wybiorą stroju z gry. Tylko ten z fanowskich grafik, w których postać jednoznacznie wyrażała poparcie dla protestów w Hongkongu.

Chciałoby się rzecz, że pamięć fanów jest krótka, gdyby nie to, że ciągle znajduje się ktoś, kto przypomina o kontrowersyjnych decyzjach podejmowanych przez Activision-Blizzard. Tym razem zabrać głos postanowił Kongres Stanów Zjednoczonych Ameryki. Tak, to nie jest błąd. Reprezentanci napisali list do CEO Acitivision-Blizzard, w którym proszą przemyślenie stanowiska i zwracają uwagę na to, że chińskie firmy wykorzystują pieniądze w celu ograniczenia wolności wypowiedzi w amerykańskich firmach. Pojawia się nawet nazwa przodującej w tych praktykach korporacji. W liście zostaje wymieniony Tencent. Dlaczego sprawą nagle zainteresowali się amerykańscy politycy?

W tym roku już raz świat obiegły informacje na temat wojny handlowej, w której biorą udział dwa mocarstwa. Stany Zjednoczone pokłóciły się z Chinami, w związku z czym Huawei zmuszony został do ujawnienia własnego systemu operacyjnego, który ma pracować na ich telefonach. Mocarstwa już się dogadały, ale sygnał był jasny – Huawei może mieć problemy we współpracy z amerykańskimi firmami. W końcu nie wiadomo, w którym momencie dojdzie do kolejnego zawieszenia kontraktów. Cała ta sprawa dotyczy rozwoju sieci 5G. W tej technologii niezwykle istotne są wiedza i urządzenia chińskiej korporacji Huawei. Jak to się ma do gier? Do całego zamieszania z Acitivion-Blizzard? Sprawa jest prosta. Wskazanie, że z pieniędzmi z firmy Tencent idą określone wymagania co do przekazu, pokazuje, że Chiny skłonne są do kontrolowania treści. Do ich cenzury. To kolejna cegiełka przypominająca o tym, że jesteśmy świadkami zmiany w układzie sił na świecie.

Kiedyś to Stany Zjednoczone Ameryki narzucały swoją narrację za pomocą popkultury. Tak samo teraz próbują postępować Chiny. Wykupują udziały w firmach zajmujących się produkcją gier i filmów, a następnie delikatnie sugerują, jak mają wyglądać poszczególne wątki. Nie wierzycie? Zobaczcie, jak została zmodyfikowana kurtka w trailerze filmu Top Gun: Maverick. Ubisoft również musiał odpowiednio dostosować grafiki w swojej grze Rainbow Six: Siege, aby móc ją wydać w Chinach, o czym wspomniałem w tym tekście. Idźmy dalej. Riot Games, twórcy ekstremalnie popularnej gry League of Legends poprosili swoich zawodników, aby w trakcie mistrzostw powstrzymali się od politycznych komentarzy. Gwoli ścisłości, Tencent posiada 100% udziałów w Riot Games.

Tak oto dotrawiliśmy do momentu, w którym świat gier komputerowych zauważył, że pochodzenie pieniędzy jednak ma znaczenie. Czy zmieni się nastawienie konsumentów? Nie wiem. Ja przestałem grać w produkcje Activision-Blizzard i już nic od nich nie kupię. Koniec. Jako konsument mogę zagłosować portfelem i dokonuję jasnego wyboru. Nie mam zamiaru finansować firmy, która postępuje w ten sposób.

Czy każdy głos ma znaczenie?

Firma Activision-Blizzard znowu znalazła się pod ostrzałem. Jednak tym razem nie za sprawą agresywnej monetyzacji. Znany wydawca gier komputerowych postanowił zablokować gracza Hearthstone za słowne wsparcie protestujących w Hongkongu. Blizzchung stracił także całą nagrodę. W pierwszej chwili ta sytuacja może wydawać się dziwna. Co mają wspólnego gry komputerowe i polityka? Pozornie nic, jednak w tym przypadku chodzi o pieniądze.

Rynek chiński to łakomy kąsek dla producentów gier. Mnóstwo użytkowników i niezłe wskaźniki monetyzacji sprawiły, że wielu wydawców postanowiło wydać swoje produkcje w Państwie Środka. Jest jeden haczyk. Jak łatwo się domyślić, chińską gospodarką steruje rząd. Dlatego trzeba dogadać się z firmą Tencent, która stanowi swoistą bramę do giereczkowej ziemi obiecanej. Tylko, że trzeba podpisać swoisty cyrograf. Firmom z częściowym kapitałem chińskim jest łatwiej prowadzić interesy w Państwie Środa. Właśnie z tego powodu Tencent posiada 5% udziałów Activision-Blizzard.

Niewiele, prawda? A jednak pozwala im to dyktować warunki współpracy. Blizzchung, w trakcie streamu, wyraził poparcie dla Hongkongu, a każda taka deklaracja jest nie w smak chińskiemu rządowi. Activision-Blizzard musiało zareagować, w przeciwnym razie mogli stracić ważnego partnera biznesowego. Dlaczego uważam, że interesy w chinach są ważne dla tego wydawcy? Z dwóch prostych powodów. Po pierwsze trawą prace nad mobilną wersją Diablo. Tę produkcję współtworzy Activision-Blizzard oraz NetEase, chiński developer. Co jednoznacznie wskazuje na to, że gra pojawi się w Państwie Środka. Po drugie w Sklepie Play pojawił się inny, równie ważny, mobilny tytuł – Call of Duty. Wydany przez Tencenta. Mieli ryzykować? Pozwolić, aby Blizzchung wygłaszał stwierdzenia, które klują w uszy chiński rząd? Acitvision-Blizzard jasno opowiedziało się po stronie pieniędzy.

Co jest dość zabawne, ponieważ sami deklarują, że każdy głos ma znaczenie. Fraza „Every voice matters” jest wyryta na rzeźbie przed siedzibą firmy. Najwyraźniej liczy się każdy dolar, a nie to, co kto ma do powiedzenia. Oczywiście, spotkało się to z olbrzymim oburzeniem fanów. Wyszukiwania frazy związanej z usunięciem konta w grach usługach Activision-Blizzard wystrzeliły w kosmos. Firma odwołała promocję switchowego wydania gry Overwatch. Za klika tygodni będzie BlizzCon, czyli najważniejsze wydarzenie gromadzące fanów produkcji Activision-Blizzard z całego świata. Nie sądzę, aby fani do tego momentu zapomnieli o wszystkich kontrowersjach. Raczej należy spodziewać się protestów oraz niekoniecznie pozytywnych reakcji uczestników.

Dość o Acitivision-Blizzard! Temat rosnących wpływów chińskiego kapitału w gamedevie poruszam od dawna na łamach DailyWeb. Uważam, że jest to niebezpiecznie, ponieważ gry będą musiały być dostosowywanie pod jeden konkretny rynek. Co będzie wiązało się z ich cenzurowaniem. Przesadzam? W 2018 roku świat gier komputerowych obiegła informacja o dostosowaniu grafik w Rainbow Six: Siege dla chińskiego odbiorcy. Aktualizacja miała wprowadzić zmiany widoczne dla wszystkich graczy, a nie tylko tych korzystających z produkcji w Azji. Ubisoft w końcu zdecydował się na wydanie dwóch wersji Rainbow Six: Siege. Ta dla chińskich użytkowników miała grafiki zgodne ze standardami wytyczonymi przez rząd ChRL.

Jednak nie każdy może sobie pozwolić na prowadzenie dwóch wersji własnej gry. Ten dla Chin i reszty świata. A może okazać się to konieczne, ponieważ jedna z platform cyfrowej dystrybucji w 48% należy do firmy Tencent. Oczywiście mam na myśli Epic Store. Czy to oznacza, że twórcy będą musieli odpowiednio dostosować swoje tytuły? Na chwilę obecną nic takiego się nie wydarzyło, sam właściciel Epic Games zapewnia, że nie będzie żadnej cenzury. Cóż, dla Activision-Blizzard każdy głos ma znacznie tak długo, jak nie narusza ich interesów. W przyszłości może się okazać, że Epic Store również podzieli ten los.

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén