Góra zaległości powoli się zmniejsza. Praca nad otwarciem przewodu sprawiła, że wiele rzeczy musiałem odłożyć na później. Potem doszła słabość chwilowa i już nie widzę, gdzie kończy się moja lista zadań. Dlatego do długiego weekendu będę starał się jak najwięcej przeczytać i zrobić, ale odpuszczam sobie rzeczy naukowe!

Urzekł mnie tekst Łony. Mnie, co prawda, nikt nie zaczepia, podejrzewam, że zawdzięczam to swojej aparycji, ale rozumiem zdenerwowanie.

Trafiłem na dobry wywiad z Joanną Tokarską-Bakir o strukturze polskiego społeczeństwa. Po jego przeczytaniu zacząłem rozumieć, dlaczego nie potrafimy się dogadać.

„Krytyka Polityczna” ciągle mnie zaskakuje. Mam wrażenie, że powoli odzyskują poziom, ale ten tekst wywołał we mnie uczucia ambiwalentne. Mitologizacja historii to temat trudny i powinien być opisywany, ale mam wrażenie, że nie w ten sposób.

Przemiany klimatyczne i kapitalizm, czyli krótki felieton o tym, że gdy zniknie ludzkość, to nie będzie komu gromadzić kapitału.

Co zrobić z tymi wszystkimi doktorami? Czy powinni zasilić szeregi uniwersyteckiej administracji? Pomysł, sam w sobie, jest ciekawy, ale niemożliwy do zrealizowania w Polsce.