Nie będę ukrywał tego, że jestem fanem twórczości Łukasza Orbitowskiego. Czytuję jego książki, bloga, olbrzymie wrażenia robią na mnie jego teksty. Ciekawe, świeże, oparte na interesującej zabawie słowem. Jednak najważniejsze jest to, że Łukasz Orbitowski należy do grona nielicznych autorów, którzy konstruują porywające fabuły. Niestety, żyjemy w czasach dobrze odżywionego postmodernizmu. Z łatwością można znaleźć takich, dla których niestabilna, bezwładna narracja jest cnotą, a nie przywarą.

Skoro tak mnie zachwyca proza Łukasza Orbitowskiego, to jak jest z jego ostatnią książką? Z Exodusem? Przede wszystkim należy zaznaczyć, że najnowszy tytuł napisany przez tego autora, mocno odbiega od pozostałych w jego dorobku. Nie poziomem, poprzeczka stylu i fabuły jest wysoko. Exodus opowiada o uciekaniu od świata, od problemów, od życia. To powieść drogi, której głównym motywem jest usilne oddalanie się, unikanie przerażającej przeszłości. Łukasz Orbitowski doskonale konfrontuje swojego bohatera z innymi, również wykluczonymi, postaciami. Wyrzuceni poza margines społeczeństwa funkcjonują w odmiennym świecie. Exodus to podróż po różnych rzeczywistościach, obserwacje działań bohaterów oraz sztuka brania odpowiedzialności za to, co się uczyniło. Początek książki to wyraźna ucieczka od, natomiast zakończenie wskazuje na zmianę w charakterze głównego bohatera. Powrót, próba przepracowania tragedii – stają się elementami konstytuującymi ucieczkę do.

W takim razie, w czym Exodus jest inny od pozostałych książek Łukasza Orbitowskiego? Pisarz przecież uwielbia uciekających bohaterów, kocha ich wrzucać w rzeczywistości wynaturzone, przemienione i niebezpieczne. Moim zdaniem Exodus to doskonałe przypieczętowanie ewolucji pisarskiej Łukasza Orbitowskiego. Myślałem, że po Szczęśliwej ziemi niczym mnie już nie zaskoczy, że po prostu będę się delektował jego kolejnymi książkami. Myliłem się. Autor, którego próbowano zaszufladkować, przypiąć mu łatkę naczelnego pisarza grozy, umiejętnie wyrywa się tej klasyfikacji. Exodus to dramat społeczny, opis powolnego psychologicznego wypalenia, doświadczenie rozpadu osobowości. To jest niezwykle dojrzała książka, poruszająca tematy trudne, oparta na płynnej narracji. W przeciwieństwie do innych tytułów Łukasza Orbitowskiego Exodus wprowadza czytelnika do świata brutalnie realistycznego. Próżno szukać efemerycznej, drgającej rzeczywistości. Tym razem wali ona w mordę, przewraca, kopie po żebrach, a potem skacze na kręgosłup.

Przyjemność lektury wynika z doskonałe narracji, ze świetnie splecionej fabuły i przekonywujących bohaterów. Ciężar opowieści oraz trudna do zniesienia śmierdząca atmosfera świata przedstawionego, są świetnie rozłożone po całej powieści. Łukasz Orbitowski precyzyjnie rozkłada kontrapunkty, zwodzi czytelnika, stara się ukryć rozłażący się po fabule brud. A potem nagle go wywleka, zmusza odbiorcę do konfrontacji. Zmusza do przeżycia opowieści i właśnie dlatego warto przeczytać Exodus.

Piękne struktury narracji są wciąż pociągające i żywe. Na szczęście.