Od świąt trwa u mnie planszówkowe szaleństwo! W poniedziałek, wraz z moją Żoną, rozpoczęliśmy rozgrywki w pewną grę. Słyszałem o niej wcześniej, kilka osób nawet mi ją polecało. Jakoś nigdy nie trafiła na moją listę tytułów do kupienia i przejrzenia. Dzisiaj wiem, że był to błąd. Wsiąść do pociągu to kawał porządnej planszówki. A sama gra jest stosunkowo prosta.

Mechanika opiera się na zarządzaniu zasobami w optymalny sposób. Celem jest realizowanie tras, za które zdobywa się punkty. Oczywiście wymaga to ciągłego pilnowania ilości dostępnych wagoników, dobierania kart, a także zabezpieczenia poszczególnych miast. Przeciwnik nie śpi! Może musi przebyć podobną trasę i znacznie spowolni rozwój linii kolejowych? Wsiąść do pociągu jest grą strategiczną, w której planowanie kolejnych posunięć jest bardzo istotne. Wydaje się, że posiadanie doskonałego projektu gwarantuje zwycięstwo. Tak jednak nie jest. Kolejne partie dynamizowane są przez element losowości – gracze zmuszeni są do dobierania odpowiednich kart, aby rozbudowywać trasy. Nigdzie nie jest powiedziane, że w ciągu kilku tur uda się uzbierać dany kolor, który pozwoli na zajęcie kolejnego miasta lub zamknięcie trasy.

Losowość w grach nigdy mi nie przeszkadzała. Jednak Wsiąść do pociągu wymaga zupełnie odmiennego myślenia niż – na przykład – Terraformacja Marsa. Drugi tytuł wręcz zmusza gracza do planowania swoich posunięć, a zmiana strategii, czasem wymuszona poprzez postępowanie rywala, jest zawsze skomplikowaną operacją. Inaczej jest we Wsiąść do pociągu. Sztywne realizowanie swojego projektu może szybko skończyć się przegraną. Nie można czekać na dobre karty, należy budować z tego, co aktualnie ma się na ręce. Przynajmniej dwie partie przegrałem, ponieważ czekałem na odpowiednie kolory i w mojej puli zostawało sporo niewykorzystanych wagoników. Zauważyłem, że dobrą drogą do zwycięstwa jest agresywna ekspansja, szczególnie ta podparta odpowiednim wyborem tras.

W najbliższe dni planujemy rozegrać kolejne partie Wsiąść do pociągu. Ta planszówka po prostu wciąga! Gwarantuje dobrą zabawę, a przecież właśnie to w grach jest najważniejsze. Przyjemna mechanika, dobrze wykonane elementy, krótka i nieskomplikowana instrukcja. Jeżeli szukacie czegoś do wspólnego spędzania czasu, a seriale na Netfliksie już się Wam znudziły, to warto rozważyć kupno planszówki Wsiąść do pociągu. Podejrzewam, że szybko się wciągnięcie. My, pierwszego dnia, graliśmy dokładnie przez osiem godzin. Od stołu odszedłem dosłownie wypluty, przerwaliśmy tylko dlatego, że przyszedł czas kolacji. Aktualnie unikami tak długich sesji, lepiej zagrać kilka partii i nie czuć się jak po kilkugodzinnym wykładzie.

W najbliższym czasie dotrze do mnie polska planszówka, którą wsparłem w ramach kampanii crowdfundingowej. Liczę na to, że Stworze będzie interesującą odskocznią od ciągłego ustawiania wagoników.