Majówkowe inwazje

Jesteśmy po długim weekendzie. Jedni leczą kaca, a inni zakwasy, niektórzy próbują zwalczyć obie te niedogodności jednocześnie. Przez pierwsze dwa dni świeciło słonce, więc pogoda była idealna na bieganie/jazdę na rowerze/dogtrekking (niepotrzebne skreślić) oraz grilla. To ostatnie staje się nową polską tradycją, zaraz obok wypluwania sobie płuc na różnych dystansach. Nie uważam, że to źle.…