Tag: esport

Literat przegląda Internet #124

Przez rozgrywki esportowe mój weekend mocno się rozregulował. W piątek wypadło mi całe popołudnie oraz wieczór, dopiero dzisiaj znalazłem odrobinę czasu, aby zająć się tekstami.

Ktoś chce sobie zrobić własny hentai?

Programowanie gier. Nie zawsze wszystko się udaje.

Handlujecie przedmiotami w grach? Czas rozliczyć sprzedaż i podzielić się z fiskusem.

Biurka twórców gier nie zawsze składają się z chaosu.

Czy  rozwiążą problemy z lootboksami?

Literat przegląda Internet #74

Ten tydzień minął mi pod znakiem eksploracji świata Torment: Tides of Numenera. Wyjątkowe doświadczenie, a sama gra to pozycja obowiązkowa dla fanów cyfrowych RPGów. Interaktywna rozrywka to nie wszystko! Tym bardziej, że w Internecie pojawiło się sporo ciekawych treści.

Najpierw trafiłem na wywiad z Markiem Oramusem, polskim pisarzem science fiction. Sam tekst ukryty jest za paywallem, ale myślę, że warto.

Okazuje się, że PiS zawiódł nawet konserwatystów. Ciekawa opinia.

Facebook pomoże samobójcom. Już kiedyś o tym czytałem, ale uważam, że o takich zastosowaniach mediów społecznościowych warto przypominać.

Jeszcze raz Facebook! Jednak tym razem o cenzurze nagości.

Julia Kiran ambasadorką produktów HP!

Literat przegląda Internet #21

Środa! Jestem po kagankowym maratonie i w trackie oceniania prac studentów. Powiedzmy, że nie jest źle i tak tę sprawę zostawmy, bo zawsze może być gorzej. Do recenzji dostałem dwie bardzo specyficzne gry. Bawię się przy nich wspaniale i wkrótce zamieszczę swoje opinie na stronie Save!Project. Nie samą cyfrową rozrywką człowiek żyje!

Doczekałem momentu, w którym mogę kupić bundle’a z poezją. Pomógł mi w tym niezastąpiony BookRage.

Zostając przy literaturze. Polecam świetny wywiad z Łukaszem Orbitowskim. Ma dość obłaskawiania zła, ale nie chce być krytykiem kultury popularnej. Ciekawe…

Czy esport w szkołach może zastąpić lekcje wychowania fizycznego? Mam nadzieję, że nie, ponieważ zawodowi gracze spędzają czas na siłowni.

„ZOSTANIEMY WYKLUCZENI Z EUROWIZJI” – zagrzmiały polskie media. Szkoda, że w zasadzie to nikt nie sprawdził, czym zajmuje się Europejska Unia Nadawców.

Na koniec okładki powieści erotycznych, czyli jak zaprezentować podniecającą treści tak, żeby nikomu się nie kojarzyło.

Riccardo Cuppini Gladiator Rest (CC BY-NC-ND 2.0)

Gladiatorzy na emeryturze

Skończyły mi się seriale. Do tej pory oglądałem Dom grozy, Dolinę Krzemową oraz drugi sezon Detektywa. Ponownie spróbowałem wciągnąć się w Daredevila i to akurat idzie mi średnio. Przeglądając ofertę HBO, trafiłem na Graczy. Czasem trzeba spróbować czego, co jest poza swoimi zainteresowaniami, a w przypadku tego serialu tak właśnie było. Ze sportem, nawet tym cyfrowym, jestem całkowicie na bakier. Zacząłem oglądać i okazało się, że jest znośnie.

To dobre słowo określające ten serial – Gracze są znośni. Nic szczególnie wybitnego. Opowieść o sportowcu, który zakończył karierę (w tej roli Dwayne „Rock” Johnson) i próbuje odnaleźć się w szarej rzeczywistości. Zmaga się z przeszłością, pomaga swoim, wciąż zawodowo uprawiającym sport, kolegom poukładać sobie sensownie życie i karierę. Wychodzi różnie. Gracze czasem bawią, jednak serial ten ogląda się jak taką lekką obyczajówkę. Nie telenowelę, ale coś próbującego wniknąć w psychikę były zawodowych sportowców. Mnie ten serial natchnął do zastanowienia się nad tym, jak wyglądałaby produkcja opowiadająca o esportowcach na emeryturze. Jestem przekonany, że wkrótce takie powstaną. Muszą. Wirtualne rywalizacje przyciągają coraz więcej widzów oraz zawodników, to jedna z fiksacji współczesnej kultury.

Czy taki emerytowany esportowiec miałby dość komputerów? A może tak mocno siedziałby w świecie wirtualnym, że nie potrafiłby go opuścić? Mógłby trenować młodszych, pławić się w swojej legendzie, prowadzi programy śniadaniowe i tak dalej, i tak dalej. Ciekaw jestem na jaki gatunek zdecydowaliby się potencjalni twórcy. Komediowe perypetie geeków w Dolinie Krzemowej sprawdziły się znakomicie, jednak ja wolałby, aby opowieść o esportowcach taka nie była. Plusem Graczy jest zrywanie ze stereotypem nieczułego gladiatora, któremu zależy wyłącznie na rywalizacji. To poszukiwanie normalnego człowieka walczącego z codziennością, sprawia, że ten serial da się oglądać. Opowieść o emerytowanych esportowach musiałaby powalczyć ze stereotypem chudego i pryszczatego okularnika, który nieczęsto opuszczał piwnicę. To widać nawet teraz, przecież ci zawodnicy wygrzewają się w światłach jupiterów, a nie gniją w maleńkich kantorkach.

Z niecierpliwością czekam na – mniej lub bardziej – artystyczne wizje tego problemu. Można w ten sposób omówić wiele interesujących aspektów esportu, których się nie zauważa lub o nich milczy. Pokazanie tej aktywności z perspektywy zawodnika, a nie przemysłu na pewno byłoby cenne. Szczególnie gdy zostałoby zrobione z dystansu, aby było spojrzeniem kogoś, kto kiedyś aktywnie brał udział w igrzyskach, a dzisiaj siedzi i ogląda relacje. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko czekać, aż ktoś postanowi zrealizować właśnie taki serial.

//Obrazek wyróżniający: Riccardo Cuppini Gladiator Rest (CC BY-NC-ND 2.0)

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén