Tag: gog

Zrób sobie grę

Zapewne każdy z graczy myślał kiedyś o wydaniu własnej gry. Niektórych ograniczała własna kreatywność, a innych brak odpowiednich środków. Oby grupom z pomocą przyszło studio Greenman Gaming, ze swoją grą Game Dev Tycoon.

Tematem tej produkcji jest tworzenie gier komputerowych. Gracz zaczyna siedząc sam w garażu i klepiąc pierwszy własny kod. Ale nie jest to takie proste! Najpierw trzeba wybrać gatunek, potem platformę, a następnie odpowiednio podzielić czas własnej pracy. Wszystko to trzeba przemyśleć, ponieważ RPG z nieowiniętymi dialogami na pewno nie stanie się hitem, nawet jeżeli będzie dysponował idealną grafiką. A każdy kto ma odrobinę oleju w głowie, tworząc grę muzyczną, zadba o to, aby oprawa dźwiękowa stała na najwyższym poziomi. Po zaprogramowaniu gra zostaje wydana i wtedy gracz z niecierpliwością oczekuje na oceny oraz wyniki sprzedaży. W każdej chwili może stworzyć raport dotyczący danej gry i dowiedzieć się co poszło nie tak (częściej), a co było wykonane perfekcyjnie (rzadziej).

Game Dev Tycoon

Game Dev Tycoon nie polega wyłącznie na tworzenie gier. Jest to fundament rozgrywki, ale wraz z rozwojem własnej firmy – bo kiedyś trzeba wydostać się z garażu – pojawiają się inne możliwości. Na przykład zbudowanie własnej konsoli, napisanie własnego silnika i licencjonowanie go lub stworzenie systemu cyfrowej dystrybucji gier. Oczywiście przyjdzie czas, w którym trzeba będzie zatrudnić dodatkowe osoby. W końcu Wiedźmina nie napisała jedna osoba, tylko współpracujący ze sobą zespół. To od wyborów gracza będzie zależało to, czy uda mu się osiągnąć idealną równowagę pomiędzy umiejętnościami związanymi z projektowaniem, a tymi dotyczącymi rozwiązań technologicznych. Oczywiście nie można zapominać o ciągłym prowadzeniu badań, ale skąd brać na to wszystko pieniądze?

Oczywiście z produkcji i sprzedaży gier, z umów z wydawcami i ze zleceń. Nie wszystko wychodzi idealnie, czasem gracz musi ugiąć się pod ciężarem porażki, wziąć kredyt, a nawet zbankrutować. Game Dev Tycoon jest wymagające, ale czy wciąga?

Czas symulatorów

Pamiętam, że w okresie mojej młodości bardzo popularne były najróżniejsze „tycoony”, czyli gry polegające na zarządzaniu przedsiębiorstwem. A zarabiać (albo tracić) można było w wielu dziedzinach. Dużo czasu spędziłem na projektowaniu wesołych miasteczek (Rollercoaster Tycoon), trochę mniej na obsłudze kolei (Railroad Tycoon), ale najbardziej podobało mi się zarządzanie szpitalem (Theme Hospital, wskrzeszone jako Hospital Tycoon). A można było pobawić się we właściciela pizzerii, linii lotniczej lub zoo. Możliwości były nieograniczone, a część z tych gier cechował bardzo specyficzny humor (widać to szczególne w Theme Hospital). Dzisiaj młodzież spędza czas przy wszelkiego rodzaju symulatorach. Mnie ta forma rozrywki nie przekonuje. Próbowałem jeździć ciężarówką i pociągiem, ale po godzinie zaczynałem się nudzić. Po prostu brakowało mi rozbudowanych elementów związanych z zarządzaniem. Dlatego, gdy dotarłem do Game Dev Tycoon postanowiłem dać grze szansę. Jej dodatkowym atutem jest to, że działa ona na Linuksie.

Przede wszystkich trzeba uzbroić się w cierpliwość. Nie od razu Rzym zbudowano. Tak samo na sukces własnej gry należy odrobinę poczekać. Najlepiej tworzyć rzeczy, w które samemu się gra i ma się świadomość tego, co może się podobać, a co nie. Ja uwielbiam wszelkiego rodzaju strategie i RPG. Dlatego o wiele łatwiej było mi, w Game Dev Tycoon, tworzyć gry z tych dwóch rodzajów. Na wyścigówkach i symulatorach zawsze przegrywałem i traciłem fundusze. I to jest kolejna rzecz, która w Game Dev Tycoon jest bardzo ważna. Trzeba umieć przegrywać. Na jeden, genialny projekt, który zbiera najwyższe oceny, przypada kilka (czasem kilkanaście) nieudanych lub średnich gier. Czasem się traci i nie ma w tym nic złego, dopóki nie doprowadzamy firmy na skraj bankructwa. Trzeba cały czas uważać i starać się tworzyć gry, które będą się sprzedawały albo szukać rozwiązań przynoszących regularne wpływy (np. własna konsola albo stworzenie gry z gatunku MMO). Jak w każdym „tycoonie” najważniejszym elementem jest nieustanne pozyskiwanie funduszy. Ale w Game Dev Tycoon zarządzamy także czasem.

Game Dev Tycoon

Aspekt ten nie zawsze jest poruszany w tego typu grach. Pojawia się okazjonalnie w misjach i wtedy trzeba osiągnąć określony zysk w danym czasie. W Game Dev Tycoon jest inaczej. Przy rozpoczynaniu gry wybieramy jak długo będzie ona trwała. I tutaj należy pogodzić się z jedną kwestią: wszystkiego wynaleźć się nie da, a ludzie muszą odpoczywać. Gra posiada bardzo złożony system gatunków oraz różnego rodzaju wynalazków, które możemy opracować i na ich podstawie stworzyć – lub zaktualizować – własny silnik. Dlatego gracz musi zdecydować, co będzie dla niego najważniejsze. Wszystko zależy od profilu prowadzonej przez nas firmy. Poza tym trzeba uważać na przemęczenie własnych pracowników i sensownie przydzielać zadania oraz zwracać uwagę na to, kogo wysyłamy na urlop. Może okazać się, że pracują trzy osoby, które nie zostały przydzielone do projektu. Wystarczy chwila nieuwagi, aby stracić pieniądze i czas.

Twórcy Game Dev Tycoon genialnie opracowali system wyborów. Sprawia to, że człowiekowi chce się grać, opracowywać różne strategie i czasem eksperymentować. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby uczyć się na błędach i próbować swoich sił w różnych gatunkach.

Czas tycoonów?

Być może kiedyś znowu pojawią się porządne gry ekonomiczne. Game Dev Tycoon to produkcja niezależna. Pozostaje czekać na to, aż wielkie studia zauważą, że społeczność graczy jest zmęczona wszelkimi symulatorami. Dla mnie takim sygnałem było pojawienie się Goat Simulator, produkcji, która miała być żartem, a stała się grą na serio. Ale ja jestem tylko zwykłym graczem, a nie prezesem wielkiej firmy wydawniczej.

Dlatego pozostaje mi tylko odpalić sobie Game Dev Tycoon, albo inną grę z gatunku strategiczno-ekonomicznych. Zapewne wybiorę coś ze starych produkcji, bo współczesny rynek bardziej dba o tych, którzy lubią sobie poskakać sobie kozą.

//Game Dev Tycoon (29,99 zł) oraz Hospital Tycoon (9,99 zł) dostępne są w ofercie cdp.pl. Natomiast Theme Hospital (5,99 $) dostępne jest na GoG.com.

//Jeżeli ktoś ma problemy z uruchomieniem Game Dev Tycoon na Linuksie, to rozwiązanie znajdzie tutaj. U mnie, na Ubuntu 14.04, pomogło.

Faraon i Zeus na Pingwinie

Od 2009 roku pracuję na Linuksie. Wcześniej zdarzyło mi się kilka – krótszych lub dłuższych – romansów z tym systemem. Ale pewnego pięknego dnia przyszedł czas napisania licencjatu i wtedy zdecydowałem się na powrót do pingwiniego świata. Wybór padł na Ubuntu i od tamtej pory system ten towarzyszy mi w codziennym składaniu literek. Podstawową przyczyną, dla której zainstalowałem Linuksa były gry. Ten rozrywce konsekwentnie oddawałem się na Windowsie i czułem, że dzięki uruchomieniu innego systemu będę rzadziej wodzony na pokuszenie.

Niestety pojawił się Steam, a wraz z nim – moje ukochane – Don’t Starve. I pomiędzy kolejnymi stronami próbuję przetrwać w dziczy, zbieram marchewki i podtrzymuję, ratujące życie, ognisku. Natomiast, dosłownie kilka dni temu, obudziła się we mnie nostalgia. Postanowiłem, że odświeżę sobie kilka starych gier i stwierdziłem, że najlepiej będzie to zrobić na Linuksie. W ten sposób padł mój ostatni bezgrowy bastion. Na początek wybrałem Zeusa i Faraona, a są to dwie niesamowite strategie.

Z Okien na Pingwina

Te dwie gry zostały wyprodukowane przez Impression Games, studio odpowiedzialne za serię Ceasar. Dostępna jest otwartoźródłowa wersja ten strategii, która nosi nazwę CaesarIA. Jednak zostawmy Rzym w spokoju i udajmy się do Egiptu, a później do Grecji. Właśnie taka będzie chronologia obowiązywała twórców. Najpierw pojawił się Faraon (1999), potem dodatek Kleopatra: Królowa Nilu (2000), a następnie Zeus: Pan Olimpu (2000) i dodatek Posejdon: Bóg Atlantydy (2001). Wraz z tą serią skończyła się dla mnie pewna epoka w grach strategicznych. Wróciłem do nich, ponieważ chciałem sprawdzić czy wciąż będą potrafiły mnie oczarować, czy znowu mnie wciągną.

Obie gry można nabyć bez najmniejszego problemu, ponieważ są one dostępne w ofercie sklepu GoG. Za 20$, czyli za 61 złotych, otrzymamy Faraona, Kleopatrę, Zeusa i Posejdona, czyli cały boski panteon wyprodukowany przez Impression Games. Niestety obie gry są dostępne wyłącznie w wersji angielskiej. Mnie osobiście to nie przeszkadza, ale pamiętam, że zostały całkiem nieźle spolszczone. Najważniejsze jest to, że bez problemu udało mi się je uruchomić na Linuksie (Ubuntu 14.04 z najnowszym WINE). Gry nie zawieszają się, działają bardzo płynnie, a zapisane rozgrywki zawsze się wczytują. Dokładnie tak samo działały na moim starych komputerze, na – wiecznie żywym! – Windowsie XP.

Najpierw Egipt, potem Grecja

Na czym polegają obie gry? Na budowaniu i zarządzaniu miastem, czyli realizują założenie, które najbardziej lubię w strategiach. W Faraonie pniemy się po szczeblach kariery, aż w końcu zostajemy królem Egiptu. Sprawa wcale nie jest taka prosta i na graczy czeka wiele interesujących wyzwań (np. budowa piramid, ograniczony budżet i surowce). Natomiast Zeus jest ściśle powiązany z mitami, bo to właśnie one stanowią podstawę każdej nowej mapy. Mnie najbardziej podobał się Faraon, do Zeusa wciąż nie mogę się przekonać. Mam wrażenie, że jest znacznie prostszy od swojego poprzednika, że brakuje mu tej złożoności, a monumenty za szybko się budują.

Graficznie nie jest źle. Na rozdzielczości 1024×768 obie gry wyglądają, jak na współczesne standardy, przyzwoicie. Nie jest to 3D, więc dla wielu młodych graczy bariera ta może okazać się nie do przeskoczenia. W tamtych czasach warstwa wizualna mnie zachwyciła, dzisiaj potraktowałem ją chłodniej, ale widziałem gry zrealizowane znacznie gorzej. Dlatego uważam, że studio Impression Games stanęło na wysokości zadania. Interfejsy Zeusa i Faraona, po 15 latach, są wciąż intuicyjne i nie odstraszają. Mam wrażenie, że znacznie częściej efekt starości wyczuwalny jest w przypadku gier trójwymiarowych. Gry, których grafika była na rzucie izometrycznym, starzeją się znacznie wolniej.

Budowanie miast, a następnie utrzymywanie ich w dobrej kondycji w dalszym ciągu dostarcza mi bardzo dużo rozrywki. Uwielbiam planować kolejne dzielnice, walczyć ze zbyt dużym bezrobociem, a następnie zadbać o ochronę militarną, spełniać kolejne zachcianki poddanych i patrzeć na to jak ulepszają swoje domostwa. Nawet seria SimCity nie dostarczyła mi tak dużo przyjemności jak te dwie gry. Pomimo swojego wieku nie straciły swojej magii, są niezwykle grywalne i na dodatek, dzięki temu, że są oparte na historii lub mitach, mogą czegoś nauczyć. A interesujące połączenia rozrywki i edukacji zdarzają się bardzo rzadko.

Element tęsknoty

Na pewno mój odbiór Faraona i Zeusa jest bardzo subiektywny, ponieważ są to gry mojej młodości. Mam wrażenie, że w pogoni za fotorealistyczną grafiką i nieustanną akcją gdzieś zniknęły produkcje, których zadaniem było zarządzanie ekonomią miast. Wychowałem się na grach strategicznych różnego typu i chciałbym zobaczyć ich renesans. Bo nie wierzę, w to, że twórcy nie mają takich pomysłów. Być może kiedyś, jakieś małe studio, stworzy grę nawiązującą do najlepszych lat takich serii jak The Settlers, Anno (chociaż ostatnia część wcale nie jest taka najgorsza) oraz Faraona i Zeusa.

Mnie już zmęczyły strzelanki okraszone elementami RPG albo strategie polegające wyłącznie na wyprodukowaniu jak największej ilości żołnierzy. Pora na powiew RTSowej świeżości

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén