„Duma szlachecka” to gra przeglądarkowa, której akcja rozgrywa się w czasach Rzeczpospolitej Obojga Narodów, czyli w XVII wieku. Polega ona na zarządzaniu własnym folwarkiem. Do obowiązków gracza-szlachcica należy rozbudowa budynków, zbieranie i sprzedaż surowców oraz obciążanie chłopów pańszczyzną. Twórcy planują także wprowadzić inne elementy, na przykład rywalizację gracz kontra gracz, która przybierze formę zajazdów. Funkcja ta jest w fazie testów. O „Dumie szlacheckiej” dowiedziałem się, gdy przygotowywałem zajęcia o finansowaniu społecznościowym, znanym też jako crowdfunding.

Dla mnie „Duma szlachecka” jest jednym z przykładów interesującego wykorzystania tego mechanizmu. Wystarczy spojrzeć na liczby: twórcy chcieli zebrać 7 000 złotych, a dzięki uprzejmości osób zainteresowanych zdobyli 11 578 złotych. Poważnie przekroczyli próg, który sami sobie ustalili. Jest to wielki sukces, rzecz o której trzeba mówić, pokazywać ją młodym ludziom, żeby nigdy nie zapomnieli o tym, że nie wystarczy mieć wizję – trzeba ją jeszcze umieć sprzedać. Spółce Symulacje Historyczne, która odpowiada za stworzenie „Dumy szlacheckiej” udało się to na 165% procent.

A teraz będą musieli spotkać się z reakcjami graczy, którzy wsparli ich swoimi (lub nie) pieniędzmi. To zawsze duże niebezpieczeństwo. Dlatego chciałbym sprawdzić, co zmieniło się przez trzy miesiące, czyli od momentu, w którym otrzymałem dostęp do gry.

Duma Szlechecka

Jak to drzewiej bywało

Bez problemów przeszedłem przez rejestrację i otrzymałem swój pierwszy folwark. Zbyt wiele zajęcia w nim nie było. Mogłem wybudować budynek, ustalić ilość dni pańszczyzny, zbierać surowce i sprzedawać je. Niewiele, ale nie należy zapominać o tym, że uzyskałem wcześniejszy dostęp do gry, więc za wiele wymagać nie mogę.

Na pewno spodobała mi się oprawa graficzna. Wszystko zostało ręcznie narysowane, z wyraźną dbałością o szczegóły. Żaden z budynków nie wygląda jak bezkształtna plama, ale różnią się one między sobą, a wraz ze wzrostem poziomu, z drewnianych stają się murowane. Tylko przeraziła mnie statyczność folwarku. Za wiele to tam się nie dzieje. Możemy wykarczować dodatkowe obszary i posiać na nich pszenicę lub poświęcić je na hodowlę koni. I to widać na głównym ekranie. Wokół folwarku pojawiają się łany zboża, ale konie pozostają ukryte. Bo zapewne siedzą w stajni. Na początku najważniejszym elementem rozgrywki był handel. Niewielkie dochody przynosi karczma, ale to nie wystarcza. Dlatego trzeba sprzedawać konie, drzewo i zboże. Handlować można zarówno z komputem, jak i z graczami.

Chciałbym zatrzymać się na aspekcie ekonomicznym. W bardzo interesujący sposób została zrealizowana wymiana gracz-komputer. Ceny surowców zmieniaj się w zależności od tego, ilu gracy handluje na danym targu. Dzięki temu wartości są bardzo dynamiczne i czasem trzeba się dobrze zastanowić zanim się coś sprzeda. Natomiast wymiana gracz-gracz całkowicie kuleje. Handluje się głównie końmi, bo nie da się rozpocząć ich hodowli od zera. Natomiast inne surowce nie są wymieniane. Drewno jest ważna w trakcie budowy, ale można je pozyskiwać bez najmniejszego problemu. Pszenica to towar wyłącznie handlowy, po nic innego nie istnieje w grze. A dobrze byłoby, gdyby była wykorzystywana na potrzeby żywieniowe ludzi i koni. Wtedy nabrałaby większej wartości.

Przyznam szczerze, że po trzech tygodniach przestałem grać w „Dumę szlachecką”. Zakupiłem dwa kolejne folwarki i stwierdziłem, że samo uprawianie pszenicy, hodowanie koni oraz ścinanie drzew to trochę za mało, aby utrzymać moje zainteresowanie. Ale postanowiłem wrócić i sprawdzić, co się zmieniło.

Od razu zauważyłem, że w moim folwarku coś się rusza. Nie byli to chłopi, ani konie ale dym z kominów. Zawsze to jakieś przełamanie statyczności. Twórcy gry połączyli system turowy (podział na tygodnie) z rozgrywką w czasie rzeczywistym (budowanie i uprawa). I to rozwiązanie bardzo mi się podoba. Koniec z przeliczaniem tygodni na rzeczywisty czas. Gracz otrzymuje konkretną informację ile potrwa budowa. A odwiedzając inne folwarki można posłuchać plotek, czyli trochę pobawić się w szpiega. Zapewne będzie to miało znacznie, gdy zostanie wprowadzony moduł zajazdów. Dzięki plotkom gracze będą mogli ocenić siłę przeciwnika, poprzez poznanie jego zasobów i planów. Ale poza tym – nic się nie zmieniło. Gra dalej polega na uprawianiu pszenicy, hodowaniu koni, wyrębie drzewa i sprzedawaniu surowców.

A to dalej za mało, aby przyciągnąć mnie na kolejne godziny.

Nie tracę nadziei!

Daleki jestem od tego, aby czuć się rozczarowanym. Nie mam zamiaru przyjmować postawy roszczeniowej, opartej na zasadzie „zapłaciłem to wymagam”. Uczestniczenie w finansowaniu społecznościowym wymaga zrozumienia tego, że twórcy oddają do dyspozycji użytkowników, produkt będący w stanie przejściowym – nie jest jeszcze skończony, ale ktoś ciągle nad nim pracuje. Dlatego tak ważna jest wymiana opinii oraz zgłaszanie błędowi. A denerwować można się dopiero wtedy, gdy absolutnie nic się nie dzieje, a tego nie mogę powiedzieć na temat „Dumy szlacheckiej”. Coś się zmienia, twórcy pracują, ale powoli. Przy czym mam nadzieję, że wyznają zasadę „wolniej idziesz, dalej zajdziesz” i efekt końcowy będzie przynajmniej interesujący. Bo „Duma szlachecka” ma w sobie olbrzymi potencjał.

Jeżeli autorzy zrealizują wszystkie założenia, które zaprezentowali w ramach akcji na wspieram.to, to gra może okazać się wielkim sukcesem. Będzie miała wymiar nie tylko rozrywkowy, ale także edukacyjny. Wszystko dzięki odtworzeniu realiów Rzeczpospolitej Obojga Narodów oraz planowanym stworzeniu zadań opartych na wydarzeniach historycznych. Właśnie to może być bardzo ciekawe i mam nadzieję, że autorzy nie postawią na budowanie alternatywnych zakończeń, ale skoncentrują swoją uwagę na jak najwierniejszym oddaniu kontekstu społeczno-kulturowego. Wtedy gra mogłaby służyć za miejsce, w którym uczestnicy poznają historię Polski w sposób interaktywny, a nie tylko w oparciu o podręczniki. Ale najbardziej podoba mi się sposób, w jaki twórcy chcę zarabiać na swojej grze.

Oczywiście będzie subskrypcja, a wraz z nią możliwości związane z kontem premium. Ale znacznie bardziej interesująca jest możliwość wykorzystania product placement. Gdy tylko o tym przeczytałem, od razu pomyślałem o wszelkich kompaniach piwowarskich. Dla takich firm „Duma szlachecka” staje się miejscem wręcz idealny do promowania swoich produktów. Jednocześnie obawiam się sytuacji, w której podróżujący po Rzeczpospolitej szlachcic wpada do karczmy na kebaba i zapija go colą. Mam nadzieję, że nigdy do czegoś takiego nie dojdzie i autorom znacznie bardziej zależy na stworzeni gry oddającej klimat Rzeczpospolitej Obojga Narodów, niż na wchodzeniu w dziwne sojusze.

Czekam na wprowadzenie kolejnych zmian i okazjonalnie będę odwiedzał grę, aby zobaczyć w jakim kierunku się ona rozwija. Mam nadzieję, że w przyszłym roku przedstawię studentom „Dumę szlachecką” jako jedną z ciekawszych realizacji opartych na finansowaniu społecznościowym.

//Więcej o “Dumie szlacheckiej” na stronie wspieram.to.