Tag: interstellar

Literat przegląda Internet #19

Mamy 2016 rok – z tym faktem trudno dyskutować. Historia pamięta próby manipulacji kalendarzem, ale miejmy nadzieję, że tym razem tak nie będzie. Mamy czas postanowień oraz zwiększonej motywacji. Wszystko to minie gdzieś na początku lutego. I to w przypadku tych najwytrwalszych osób. Reszcie pozostanie snucie planów na kolejny rok.

Dla tych osób, które tak do końca, to nie wiedzą ile mają czekać na herbatę, polecam tę małą infografikę. Z życiem nic nie poradzę, bo kołczing trudno nazwać moją domeną.

Gdy usiądziecie z zaparzoną herbatą, to polecam przeczytać wywiad na temat edukacji. Tym razem nie będzie nic o gimnazjach, ale o otwartych źródłach. Uważam, że więcej osób powinno zainteresować się tematem Creative Commons w procesie nauczania.

Wracamy do naszego polskiego piekiełka. Polecam tekst Ziemowita Szczerka na temat naiwności i zaufania. Ciekawa analiza ostatnich miesięcy życia politycznego w Polsce.

Czas na filmy. Noworoczną niespodzianką na HBO był Interstellar, a Internet podsunął mi opowieść o podboju kosmosu z muzyką z obrazu Christophera Nolana. Miła rzecz.

Jeżeli lubicie dziwne rzeczy, to zobaczcie, co wynikło ze współpracy Alejandro Jodorowsky’ego oraz Jeana Girauda (znanego także pod pseudonimem Moebius).

Joe / Tesseract Phantogram Test (CC BY-NC 2.0)

Tesserakt!

Tesserakt. Słowo, które najbardziej kojarzy nam się z uniwersum Marvela, a w szczególności z filmem Avengers. To za sprawą tesseraktu Loki narobił bałaganu, który musieli posprzątać superbohaterowie. Jednak ten tajemniczy przedmiot nie został wymyślony wyłącznie na potrzeby komiksu. Jak to w popkulturze bywa, ma on swoje drugie dno – mianem tesseraktu określa się różne przedmioty.

Na początku było Słowo! Kto po raz pierwszy napisał coś o tesserakcie? Najciekawsze jest to, że nie byli to autorzy komiksowi, a nawet dlatego było tej osobie do tego rodzaju twórczości. W 1888 roku brytyjski matematyk Charles Howard Hinton i pisarz fantastycznonaukowy publikuje książkę A New Era of Thought. Trzeba pamiętać o tym, że pod koniec XIX wieku zupełnie inaczej postrzegano problemy naukowe, bardzo często nasze współczesne myślenie o świecie, które jest niezwykle stabilne, z niektórymi uwagami ówczesnych badaczy stoi w drażniącej sprzeczności. Bo jak ktoś mógł się zajmować ezoteryzmem na uniwersytecie i prowadzić badania nad parapsychologią? A rozprawy o czwartym wymiarze, przy których mieszano nauki ścisłe z humanistycznymi? Dzisiaj nie mieści nam się to w głowach, zaraz krzyczymy o hochsztaplerce i braku jakiejkolwiek naukowości. W XIX wieku było trochę inaczej i okres ten zaowocował wielu, często wręcz szalonymi, koncepcjami na temat konstrukcji rzeczywistości. Jednym z dzieł łączących filozofię i matematykę, a następne wychodzących w kierunku mistycyzmu, jest A New Era of Thought. Właśnie tam znaleźć można uwagi o tesserakcie.

Charles Howard Hinton zafascynowany był czwartym wymiarem. Do jego zobrazowania wykorzystał, wspominamy wcześniej tesserakt i – jak widać – w żadnym wypadku nie służył mu on do przywoływanie złych istot z kosmosu. To figura geometryczna, znana jako hipersześcian. Charles Howard Hinton dysponował niezwykła wyobraźnią. W tekście What is the Fourth Dimension kwestionuje ograniczenia związane z trójwymiarowym postrzeganiem świata. Nie uznaje znanej nam konstrukcji rzeczywistości za jedyną i całkowicie pewną. Opisuje hipotetyczne istnienie bytów cztero- lub dwuwymiarowych. Bawi się tą koncepcją, oprawia ją w geometryczne formy. Lektura obu jego tekstów wskazuje na zupełnie inny sposób postrzegania świata. Przede wszystkim wyraźnie widać potrzebę połączenia wszystko w jedno, ta holistyczne ujęcia świata wręcz zalewają czytelnika z tekstów Charlesa Howarda Hintona. Często są to odważne eksperymenty myślowe, których jedynym celem jest próba pokonania ograniczeń ludzkiego doświadczenia. To drugi element myślenia charakterystycznego dla tego matematyka – potrzeba przekroczenia granicy, odnalezienie czegoś, co jest dalej. Wpada w tym w mistyczne tony, ale nie można go za to krytykować. Jakoś musiał zapełnić te wielowymiarowe przestrzeni, a duch epoki podsuwał mu właśnie takie, często jednoznacznie mistyczne rozwiązania.

Popkultura lubi inspirować się właśnie takimi pomysłami. Z wielowymiarowością i tesseraktem właśnie tak się stało. Ta figura geometryczna zaczęła funkcjonować jako łącznik pomiędzy poszczególnymi wymiarami. Widzieliśmy to w Avengers, gdy Loki otworzył portal i Nowy Jork zalały hordy wrogo nastawionych obcych. Tesserakt został także wykorzystany do podróży w czasie. Kto oglądał Interstellar, ten na pewno pamięta scenę, w której atthew McConaughey wpada do czarnej dziury i ląduje w dziwnej przestrzeni zbudowanej z półek na książki. Został on po prostu uwięziony w hipersześcianie, w tesserakcie, co umożliwiło mu przekroczenie bariery czasu i kontakt z przeszłością. To już nie siła miłości, ale potęga hipersześcianiu! Wiem, że wiele osób krytykowało ten element filmu za zbyt duże mistyczne rozchwianie, które jest niedopuszczalne we współczesnym science fiction. Kiedyś było trochę inaczej, widać to w pierwszych powieściach z tego gatunku, nawet w tych polskich. Poza tym przy filmie pracował wybitny fizyk Kip Thorne i w książce Interstellar i nauka pokazał, że nie wszystko było tak naciągane, jak wydawało się internetowym specom od fizyki teoretycznej.

Sam tesserakt mocno wyeksploatował Marvel. Trzeba pamiętać o tym, że komiksowe świat bardzo często się rozpadają i w ten sposób powstają różne alternatywne rzeczywistości, co może prowadzić do zwielokrotnienia nazw. Ciekawym punktem wyjścia są Kamienie Nieskończoności. Jest ich sześć i każdy z nich ma inne właściwości. Natomiast, jeżeli przyjrzymy się filmom, to ujawnione zostały dopiero cztery. Jeden z nich nosił nazwę Tesserakt i pojawił się w Avengers. Same Kamienie Nieskończoności mogą przybierać różne kształty, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby jeden z nich stał się hipersześcianem.

Jak widać, przebył on długą drogę. Od figury geometrycznej wykorzystanej w odrobinę mistycznej teorii czterech wymiarów, do filmu o superbohaterach. W popkulturze nic nie ginie! To mistrzyni recyklingu, dlatego warto zastanowić się nad tym, czym się inspiruje.

//Obrazek wyróżniający: Joe / Tesseract Phantogram Test (CC BY-NC 2.0)

Trudne związki z nauką

Kip Thorne / Interstellar i nauka / Prószyński i S-Ka

Kip Thorne / Interstellar i nauka / Prószyński i S-Ka

Interstellar to jeden z najciekawszych filmów science fiction ostatnich lat. Tekst ten krytykowano za zbyt duże naginanie faktów naukowych, przez co miał stać się zwykłą, dla niektórych nawet mdłą, bajką. Sprawa ma się trochę inaczej. Odnoszę wrażenie, że krytykujący zapomnieli o jednej, niezwykle istotnej, sprawie – dobra fantastyka naukowa potrzebuje oddechu w postaci odrobiny tajemnicy, nawet jeżeli jest on na granicy mistycyzmu. Najlepsze dzieła Stanisława Lema są właśnie takie. Aby przybliżyć koncepcje naukowe Kip Throne, konsultant filmu Interstellar, napisał książkę.

Nosi ona łatwy do zapamiętania tytuł – Interstellar i nauka. Sposób, w jaki została napisana świadczy o tym, że Kip Thorne jest naukowcem z prawdziwego zdarzenia. Jego umiejętności potwierdza to, że nawet laikowi potrafi wytłumaczyć najbardziej zawiłe koncepcje fizyki teoretycznej. Książkę tę polecam wszystkim, którzy twierdzili, że Christopher Nolan ciągle się mylił i nakręcił film nie mając nawet bladego pojęcia o zasadach rządzących wszechświatem. Kip Thorne, opisując poszczególne elementy dzieła Christophera Nolana, pokazuje, że reżyser był bardzo dobrze przygotowany do stworzenia takiego, a nie innego obrazu. Zresztą, po lekturze książki, uderzyło mnie to, że my niewiele wiemy o Wszechświecie. Dużo w tym wszystkim domysłów oraz koncepcji, których pozazdrościłby niejeden szalony artysta.

Książka Interstellar i nauka podkreśla także, to o czym bardzo często zapominamy. Science fiction, to gatunek, który jest ściśle związany z obowiązującym modelem nauki. Widać to, gdy przetłumaczy się jego nazwę dosłownie – fikcja naukowa. W literaturoznawstwie mówi się o fantastyce naukowej i tutaj także pojawia się element fikcjonalny. Z uwagi na to, że teksty fantastycznonaukowe powstają już od dłuższego czasu, widać jak bardzo zmieniało się rozumienie tego, co jest niezwykłe lub fantastyczne (aby być bliżej nazwy gatunku). Czy ezoteryzm jest współcześnie uznawany za naukę? Prosta odpowiedź – nie, opowieści o duchach mamy sobie włożyć między bajki. Jednak nie zapominajmy o tym, że na początku XX wieku, gdy powieści swoje tworzył Herbert Wells, było inaczej. Dlatego w tekstach autorów tamtego okresu pojawiają się wątki ezoteryczne. W takim razie, czy to oznacza, że należy je inaczej klasyfikować?

Nie. To w dalszym ciągu jest fantastyka naukowa, ponieważ posługuje się modelem nauki charakterystycznym dla konkretnej epoki. Lektura książki Kip Thorne’a pozwala zrozumieć, że sposób rozumienia naukowości cały czas się zmienia. Nie jest on dany raz na zawsze, jak chcieliby to widzieć niektórzy. Za 20 lat, taki Interstellar, może trącić myszką tak samo jako powieści niektórych polskich autorów fantastyki naukowej z dwudziestolecia międzywojennego. Dlatego nie można jednoznacznie powiedzieć, że Christopher Nolan się pomylił. On wykorzystał swoją wyobraźnię, aby rozwinąć niektóre elementy teorii zaproponowanych przez Kipa Thorne’a. Być może temu reżyserowi udało się nawet coś przewidzieć?

Na to pytanie odpowie nam historia.

Rooners Toy Photography / Evolution (CC BY-NC-ND 2.0)

Fantastycznie!

Pojęcie fantastyczności zmienia się z czasem, a szczególnie z rozwojem gatunku. Inaczej postrzegamy to, co fantastyczne w fantasy, inaczej w science fiction. Ten drogi rodzaj popkultury jest nawet jeszcze ciekawszy. Przede wszystkim dlatego, że w fantastyce naukowej – jak sama nazwa wskazuje – dochodzi do starcia pomiędzy lotną wyobraźnią autora, a twardymi faktami naukowymi.

Świetnym przykładem może być proza Wellsa, autora uważanego za jedno z twórców gatunku. Jeżeli zestawimy ją ze współczesnym pisarstwem science fiction, to zaczyna ona trącić myszką. Wszystko to wynika z jednej rzeczy – z modelu nauki, którym posługiwał się Wells. Przykład: dla nas, oświeconych współczesnych, wszelki ezoteryzm to mrzonki źle ukształtowanego umysłu. Zapominamy o tym, że nie zawsze tak było i badana nad zjawiskami paranormalnymi były uznawane za w pełni naukowe. Taki Dracula Brama Stokera, dziś tekst z gatunku literatury grozy, ale w momencie jego publikacji, czytelnicy mogli zwracać uwagę na zupełnie inne elementy.

Rozumienie tego, co fantastyczne się zmienia. Na pewno ma to związek z ciągle postępującą nauką. Wystarczy spojrzeć na dyskusję wokół Interstellar. Pomijam jeden fakt – polscy internauci nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, stali się wybitnymi znawcami fizyki kwantowej i wszystkie błędy Christopherowi Nolanowi wytknęli. Znacznie ciekawsza jest książka Kipa Thorne’a Interstellar i nauka, która może posłuż za interesujące studium związków nauki ze sztuką. Autor tej pozycji świetnie odczarowuje niektóre elementy filmu, tłumaczy poszczególne elementy koncepcji. Po przeczytaniu tej książki warto ponownie obejrzeć dzieło Christophera Nolana.

To pozycja zmienia optykę odbioru – Interstellar staje się odrobinę bardziej naukowe, niż fantastyczne.

//Obrazek wyróżniający: Rooners Toy Photography / Evolution (CC BY-NC-ND 2.0)

 

 

Przestrzeń mityczna w Interstellar

Plakat "Interstellar" / Warner Bros

Plakat “Interstellar” / Warner Bros

W pozornie bezpiecznym statku kosmicznym doznają poczucia osamotnienia. Zamknięci w „blaszanej puszce” zdani są na nagrane odgłosy przyrody. Nie brakuje im niczego poza widokiem otwartej przestrzeni. I tutaj pojawia się ciekawy paradoks – z łatwością mogą wydostać się ze statku, jednak mają świadomość, że poza nim nie przeżyją ani chwili. Ograniczają ich także zasoby, które zabrali ze sobą. Mają do dyspozycji tylko określoną ilość paliwa i jedzenia, potem czeka ich śmierć. Trwają w zawieszeniu pomiędzy życiem, a śmiercią – przestrzeń statku kosmicznego nie daje jednoznaczniej odpowiedzi na pytanie o przeżycie. Gwarantuje tylko tymczasowe podtrzymanie życia. Jednak ze statkiem kosmicznym związany jest pewien bardzo ważny i często pomijany element.

//Fragment artykułu opublikowanego na stronie Klubu Miłośników Filmu.

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén