Tag: kapitan ameryka

Esparta Palma / It's not easy to be a superhero (CC BY 2.0)

Nasi superherosi

Superherosi dzisiaj mają lekko. Od kilku lat, przynajmniej dwa razy w roku, mamy okazję oglądać ich w akcji. Jedni zachwycają się przygodami współczesnych herosów w kinie, a inni na ekranach telewizorów lub laptopów. Nie zmienia to faktu, że superbohaterowie znowu przebili się do świadomości odbiorców popkultury. A już mówiło się o ich kryzysie, o tym, że zostaną na długi czas bez zajęcia. Wszystko zmieniło się, gdy na ekrany kin zawitała pierwsza część Avengers.

Co uważniejsi fani komiksowych superherosów zauważą, że wcześniej pojawiła się pierwsza część trylogii o Mrocznym Rycerzu w reżyserii Christophera Nolana. Dla mnie, cała ta seria, nie jest przykładem na to, że superbohaterowie triumfalnie wrócili na szczyt popkultury, raczej stanowi potwierdzenie kryzysu tych postaci. Batman zostaje uczłowieczony. Christopher Nolan zmierza w kierunku koncepcji Mrocznego Rycerza, która znana jest z komiksów Franka Millera. Istotne stają się problemy moralne, z którymi musi poradzić sobie Bruce Wayne. Najważniejsze jest jednak to, że Batman zostaje pokazany, jako bohater trudny do zaakceptowania i działający na granicy prawa. Czy w takim co odróżnia go od Jokera, Bane’a lub Crane’a? Okazuje się, że bardzo niewiele, ponieważ Christopher Nolan w genialny sposób rozmył granicę między dobrem i złem. Wprowadziło to szarości do świata przedstawionego superherosów, ale nie wszyscy byli w stanie wytrzymać taką zmianę. Batman pod tym względem był wyjątkowy. Dodanie skomplikowanej moralności, która nie jest oparta na archetypowym konflikcie Dobra ze Złem, ale wymaga ciągłego balansowania na krawędzi, sprawiło, że Bruce Wayne ponownie stał się bohaterem popkultury.

Na prawdziwy powrót motywu superbohatera trzeba było poczekać, aż do pojawienia się pierwszej części Avengers. Oczywiście grunt pod ten powrót został odpowiednio użyźniony. Były, moim zdaniem, trochę nieudolne próby przeniesienia na ekrany Hulka. Adaptacje te są średnie, łatwiej przypiąć im łatkę kryzysowych, niż faktycznie superbohaterskich. Ale to wahanie najbardziej widać na przykładzie Człowieka Pająka, X-Menów oraz Fantastycznej Czwórki. We wszystkich tych przypadkach autorzy nie do końca wiedzieli jak ugryźć problem superbohatera. Dlatego wychodziło im to w sposób kiczowaty. Sięgali po konwencję, która sprawdzała się w Złotej Epoce Komiksu, gdy Superman ratował ludzkość i nikt nie próbował kwestionować jego nadprzyrodzonych umiejętności. Po drodze pojawiły się komiksy autorskie, które, w bardzo ostry sposób, zrywały z konwencją superbohaterską, byli także antybohaterowie i tu za przykład może posłużyć brutalny Lobo. Nie było miejsca na trykoty i patos. Podświadomie wyczuwano, że superherosi się zużyli, że wymagają jakiegoś odświeżenia. I tak się stało.

Zapowiedzią powrotu byli Iron Man oraz Kapitan Ameryka, ten ostatni w szczególności. W Thorze tego nie widać, ale wynika to z konstrukcji tego bohatera. Jest on podwójnie mityczny, osadzony w dwóch mitologiach – historycznej, czyli nordyckiej oraz współczesnej, czyli popkulturowej. Inaczej jest w przypadku Iron Mana oraz Kapitana Ameryki. Trudno jednoznacznie wskazać, który z nich stał się Supermanem naszych czasów. Tony Stark na pewno stanowi uosobienie współczesnych pragnień – geniusz, arogancki bogacz, playboy, na dodatek otoczony nowoczesną technologią. Brakuje mu funkcji integrującej, która jest kluczowa dla Kapitana Ameryki. A ten stanowi relikt przeszłości, nowoczesność wydaje mu się dziwna, dlatego w Avengers pojawia się mały konflikt między nim, a Iron Manem. Kapitan Ameryka staje się spoiwem łączących superbohaterów ze zwykłymi śmiertelnikami i to wyzwala w Tonym Starku potrzebę pomocy oraz umiejętność poświęcenia siebie dla innych.

Te dwa elementy były bardzo ważne dla tradycyjnej koncepcji superbohatera. Miał on – przede wszystkim – walczyć ze Złem, które było bardzo precyzyjnie określone, najczęściej dochodzi do jego personifikacji. W Avengers tak się dzieje, z tym, że uosobienie Zła jest podwójne – mamy Lokiego oraz najeźdźców z kosmosu. Intencje są oczywiste, zagrożenie dla Ziemian również, co prowadzi do pojawienia się superbohaterów oraz uratowania sytuacji i przywrócenia porządku. Ten ostatni element jest bardzo wyraźny, ponieważ świat staje się ponownie bezpieczny oraz zyskuje obrońców. Co prawda w zakończeniu filmu pojawiają się słowa krytyki skierowane do działającej grupy superbohaterów, ale nie mają one na celu ich zdyskwalifikowania! Zadaniem wyrażonych obaw jest podkreślenie, jak wielkie znaczenie miała ta interwencja. Zestawia się zniszczenia dokonane w Nowym Jorku z ogólnoświatowym zagrożeniem. Kilka budynków i ulic można poświęcić, ważne, że Ziemia jest bezpieczna i ma swoich zdeklarowanych obrońców.

Nowa superbohaterskość?

Film Avengers odbudowuje funkcje superbohatera we współczesnej popkulturze. Mało istotne stają się wady poszczególnych postaci, nikt nie próbuje ich na siłę uczłowieczać. Są zestawem cnót: wybaczają, kierują się wyłącznie istotnymi wartościami, są w stanie poświęcić się dla ich i – co najważniejsze! – w obliczy kryzysu zapominają o tym, co ich dzieli i się jednoczą. Avengers to tekst kultury opowiadający o pracy w grupie, której celem jest wyrwanie świata z chaosu. W dalszym ciągu jest to realizacja superbohaterskiej konwencji, ale zostaje ona dostosowana do potrzeb współczesnego widza. Ważne jest unikanie patosu, a jest to coś, co łatwo wychwycić w starych komiksach. W Avengers podniosłe kwestie pojawiają się rzadko, autorzy umiejętnie grają dowcipem i jednocześnie dają do zrozumienia odbiorcy, że zagrożenie wcale nie jest zabawne i tylko współpraca może ocalić Ziemię. Znamienne jest, że nośnikiem patetycznych treści jest Kapitan Ameryka.

Tylko ta postać jest pozbawiona znamion nowoczesności. Stanowi reprezentację tradycyjnych i pozytywnych wartości. Jego przywrócenie do życia można zinterpretować jako powrót do zapominanych przez współczesne społeczeństwa elementów. Avengers ma opowiadać o budowaniu bezpieczeństwa poprzez współpracę pomiędzy superbohaterami, mają oni nieść pomoc innym i całkowicie zapomnieć o wszystkich animozjach. Kapitan Ameryka, być może chwilami bardzo staroświecki, występuje jako postać ułatwiająca to zjednoczenie. W ten sposób autorzy nawiązują do jego komiksowego rodowodu – przecież to on, z kolorowych plansz, pokonał nazistów, a potem bezlitośnie tłukł komunistów. Liczyło się dla niego bezpieczeństwo narodu, jednocześnie nigdy nie zapomniał o swoim najlepszym przyjacielu. Zahartowany został w ogniu wojny i jako jedyny był w stanie dostrzec, że nowoczesne społeczeństwo nie przetrwa jako grupa indywidualistów. Z takimi osobami przyszło mu współpracować. W Avengers superbohaterowie, na początku, kierują się tylko i wyłącznie własnymi interesami, co najmocniej widać na przykładzie Iron Mana. Dopiero działania oraz słowa Kapitana Ameryki zaczynają budować zręby współpracy. Ktoś musi jednoczyć i rola ta przypadła tej postaci.

Zastanawiam się jak długo potrwa ten renesans superbohaterów i czy jest zapowiedzią poważniejszych zmian w popkulturze. Kto jeszcze zostanie odświeżony? A może powstaną nowi superherosi? Na pewno kolejne filmy wykorzystujące naszych ulubieńców będą nawiązywały do modelu, który pojawił się w Avengers. Ile czasu zajmie popkulturze przetrawienie nowej superbohaterskości?

// Obrazek wyróżniający: Esparta Palma / It’s not easy to be a superhero (CC BY 2.0)

//Skany kary: Mark Anderson.

Kapitan Ameryka po polsku

Komiks. Wszyscy wiemy, że coś takiego istnieje, ale stereotypowo postrzegany jest jako forma rozrywki dla dzieci. Nie niesie ze sobą żadnych poważniejszych sensów, to wyłącznie zabawa, którą można zajmować się maksymalnie do końca liceum (chociaż niektórzy powiedzą, że i to za długo). Same komiksy kojarzą się głównie z takimi postaciami jak Kaczor Donald, Batman, Superman oraz Iron Man. Może niektórzy wspomną jeszcze o bohaterach stworzonych przez Goscinnego oraz Uderzo, a jeszcze mniejsza grupa przypomni sobie o Thorgalu. Zapomniałem o jeszcze jednej grupie – o fanach filmu Avengers.

Właśnie tam, obok Thora, Lokiego, Iron Mana, Czarnej Wdowy, Sokolego Oka (czyli Hawkeye), Hulka oraz Nicka Fury pojawia się Kapitan Ameryka. Ostatni z superherosów ma w sobie coś bardzo wyjątkowego i nie chodzi tutaj o fryzurę lub budowę klatki piersiowej. Kapitan Ameryka to doskonały przejaw ideologizacji komiksu. Wystarczy spojrzeć na tę postać, aby domyślić się, że powstał o w określonym celu. W Avengers stanowi spoiwo łączące wszystkich pozostałych bohaterów, staje się ucieleśnieniem amerykańskiego ducha, którego siłą łączy z różnych środowisk w celu pokonania najeźdźcy. Ale wróćmy do komiksu i przyjrzymy się historii tego zideologizowanego herosa.

Patriotyczny superbohater

Kapitan Ameryka po raz pierwszy pojawił się w 1940 roku za sprawą dwóch rysowników Joe Simmonsa oraz Jacka Kirby’ego. Walczył z siłami Osi w czasie II Wojny Światowej. Jak widać pojawienie się tej postaci ma uzasadnienie historyczne. Kapitan Ameryka był wcieleniem patriotyzmu i pokazywał, że Ameryka miażdży wrogie siły. Nie da się ukryć, że komiks ten był formą propagandy. Na dodatek bardzo udaną jej realizacją, ponieważ cieszył się dużą popularnością do 1950 roku. Potem zniknął, ale zagrożenia nie, więc został – na krótko – wskrzeszony w 1953 roku.

Data ta nie jest przypadkowa. W 1953 do władzy w ZSRR dochodzi Nikita Chruszczow, a w Stanach Zjednoczonych prezydentem zostaje Dwight D. Eisenhower. Zimna wojna, konflikt w Korei – wszystko wskazywało, że amerykanie potrzebują powrotu herosa, który znowu pokrzepi ich serca. W 1953 na komiksową scenę wraca Kapitan Ameryka jako Commie Shasher (Miażdżyciel komuchów). Wyraźnie widać, w którą stronę skierowano siłę superbohatera. Komiksy związane z tą postacią prezentowały stereotypowe myślenie na temat Azjatów, Amerykanów ukazywały jako naród zawsze walczący z komunizmem, a tylko chore jednostki wspierają ten ustrój, ponieważ jest on ściśle związany z faszyzmem (źródło: Richard D. Deverell, Captain America as Historically Grounded Cultural Criticism). Elementy te również nie są przypadkowe. Ameryka prowadzi wojnę w Korei, a w kraju trwają procesy, których celem jest ujawnienie komunistów. Stany Zjednoczone potrzebowały swojego bohatera. A ten przyszedł im z pomocą i nie osiągnął zbyt dużej popularności. Tym samym, we wrześniu 1954 roku, zaprzestano wydawania komiksów z tym superbohaterem. Na swój powrót musiał czekać aż 10 lat.

Kapitan Ameryka walczył z komunistami i faszystami. Był niezniszczalną przeszkodą na drodze ekspansji obu tych ustrojów. Komiksy, w których był głównym bohaterem opierały się na wielu ówczesnych stereotypach. Jego przeciwnicy byli przedstawiani jako ludzie zepsuci, często oszpeceni. Tutaj wystarczy wspomnieć o jego arcywrogu, czyli Czerwonej Czaszce. Postać znana też jako Johann Schmidtt – nazistowski generał ślepo wierzący w słuszność działań Hitlera. Ale Kapitan Ameryka reprezentuje także pozytywne stereotypy. Jego prawdziwe imię brzmi Steven Rogers. Zanim został superbohaterem pochodził z ubogiej rodziny i był synem imigrantów z Irlandii. Chciał się zaciągnął do armii, ale ze względu na swój wątły stan fizyczny odmówiono mu możliwości walki z nazistami. Wtedy z pomocą przyszła nauka. Stevenowi podano serum, dzięki któremu stał się superbohaterem i mógł wyruszyć na front. Jego strój jest bezpośrednio związany z flagą Stanów Zjednoczonych i powiela, bardzo ważny w amerykańskiej kulturze, szacunek do barw narodowych. Poza tym, za sprawą swojego pochodzenia, podkreśla, że o wolność mogą i muszą walczyć wszyscy. Jest także ucieleśnieniem amerykańskiego snu. Syn biednych imigrantów staje się rozpoznawalnym bohaterem.

Trudno nie dostrzec tutaj aspektów propagandowych i ideologicznych. Motyw patriotycznego superbohatera jest tak nośny, że powstał jego chiński odpowiednik. Captain China pojawił się w 2012 roku i od razu uratował Baracka Obamę przed zamachem. Okazuje się, że Chińczycy faktycznie potrafią podrobić wszystko. Na szczęście Polacy postawili na interesującą interpretację motywu patriotycznego superbohatera.

Captain Chaina

Captain China; źródło: amazon.com

Nasz Polski Duch

O czym – a właściwie o kim – mowa? O Polskim Duchu. Komiks ten rysowany jest od 20 sierpnia 2013 roku. Tworzy go Tomasz Kleszcz, Piotr Gaszczyński, Arek Hinc, Łukasz Molenda oraz Mariusz Topolski. Panowi próbowali zebrać pieniądze na papierową edycję Polskiego Ducha w ramach akcji zorganizowanej na portalu crowdfundingowym Polakpotrafi.pl. Niestety nie udało się – z planowanych 5 tysięcy złotych autorzy otrzymali około 4 tysięcy. Do sukcesu brakowało niewiele i uważam, że powinni próbować dalej, ponieważ to co tworzą jest interesujące i prezentuje ciekawą krytykę polskiej kultury i społeczeństwa.

Na chwilę obecną Polski Duch składa się 45 plansz z porządnymi rysunkami i ciekawym scenariuszem. Bohaterami dramatu są – tytułowy – Polski Duch oraz Karol. Pierwszy jest superbohaterem ubranym w barwy narodowe i godło, co jest realizacją motywu superbohatera patrioty, a nie kopią. Autorzy starają się przenieść historię na polski grunt, ich postać nie jest wstrętną podróbką jak Captain China. Dlatego obok Polskiego Ducha występuje Karol – reprezentant nowej klasy w polskim społeczeństwie, czyli sfrustrowanych inteligentów na umowie zlecenie. Obie postacie stają twarzą w twarz w momencie wybuchu kamienicy i tutaj rozpoczyna się fabuła komiksu. Nosi ona znamiona kryminału oraz fantastyki naukowej. Uważam, że warto zapoznać się z tym tekstem kultury, ponieważ autorzy idą w kierunku krytyki różnych denerwujących zjawisk.

Karol musi zmierzyć się z niemiłymi urzędniczkami, bezwzględnymi biznesmenami i ludźmi opętanymi przez nowe media i pieniądze. Polska rzeczywistość została przedstawiona w ponurych barwach. Szpitale są brudne, ludzi cechuje brak jakiegokolwiek szacunku, a jedynym ratunkiem jest Polski Duch, o którym niewiele wiadomo. Autorzy bardzo zgrabnie prezentują tę postać, podsycając zainteresowanie czytelników poprzez stopniowe uwalnianie szczegółów. Na chwilę obecną mamy tajemniczego bohatera, który uratował Karola i postronnych stojących na przystanku oraz starł się z innym bohaterem.

Ubiór Polskiego Ducha wskazuje na to, że walczy on o dobro ludzi mieszkających w Polsce. Zostaje stworzony model patrioty, kogoś kto nie dba o swój interes, ale przede wszystkich o innych. Co ciekawe elementy te można odnieść także do Karola. Polski Duch, jako superbohater, walczy w przestworzach, dokonuje rzeczy niemożliwych, a Karol pracuje, bada i poszukuje odpowiedzi. Autorzy dają wskazówkę – nie liczcie na superbohaterów, ale nieustannie zmieniajcie świat, najważniejsze są rozwiązania w skali makro, może dzięki nim zmieni się obraz Polski.

Krytyka ideologii

Polski Duch niesie ze sobą znaczenie metaforyczne – wskazuje na to, że pewne wartości nie powinny zaginąć, a duszę umęczonego losem Polaka można próbować uzdrowić. Widać to na przykładzie Karola, który ze sfrustrowanego inteligenta powoli zmienia się w społecznego śledczego. Zwraca on uwagę na inne aspekty świata, niż tylko on sam, poszukuje prawdy i sensu wydarzeń. Ta postać odcina się od społeczeństwa zombie, które z łatwością ignoruje różne wydarzenia. Wybuchła kamienica – no wybuchła i co z tego? Ktoś bardzo szybko ją odbudowuje? No ma pieniądze – i co z tego? Najbardziej drażniąca w komiksie jest obojętność, nawet wszechobecna władza banknotów tak nie denerwuje. Na szczęście przeciwstawiają się tym elementom dwie postacie – Polski Duch oraz Karol.

Komiks ten to krytyka ideologicznych założeń polskiego kapitalizmu. Narzuca się wątek alienacji, problem konstrukcji społecznej oraz nadmierna biurokratyzacja. Wszystko to sprawia, że Polska staje się krajem trudnym, w którym nie oddycha się powietrzem ale absurdem oraz obojętnością. Jednocześnie autorzy stronią od polityki. Pokazują ją w sposób pośredni, poprzez prezentację sposób w jaki działają urzędy oraz tego, jak postępują ludzie posiadający bardziej zasobne portfele. Polscy fani komiksu otrzymali bohatera na czas kryzysu, a włączcie dwóch bohaterów – Polskiego Ducha oraz Karola.

Warto śledzić przygody tej dwójki. Niejeden spisek czeka na odkrycie, a tym psującym świat należy się kara. Będzie miło zobaczyć jak wymierza ją Polski Duch.

//Tekst został opublikowany na portalu Gildia.pl.

//Pozostałe teksty o ideologii w kulturze masowej i popularnej:

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén