Tag: nowy film na netflixie

Ta przeklęta interakcyjność!

Bandersnatch od Netfliksa skończony! Przyjemny wstęp do kolejnego sezonu Czarnego lustra. Ciekawe przypomnienie czym były książki paragrafowe. Cieszę się, że nie próbowano z gier komputerowych uczynić świtu interaktywności. Istotnego elementu kultury, który powinno się rozumieć szeroko, a nie sprowadzać wyłącznie do relacji człowieka z wirtualnymi światami. Nie chcę wyłącznie chwalić eksperymentu Netfliksa, ale też nie mam zamiaru go krytykować. Taki materiał był potrzebny, pokazał, jak bardzo lubimy kontrolować i wpływać.

Jednocześnie warto zadać sobie pytanie, czy faktycznie potrzebujemy takiej formy rozrywki. Bo może wciskanie wszędzie interaktywnych form, wcale nie jest koniecznością? Co ze starym, dobrym prowadzeniem narracji? Co z fabułami, które mają jasny początek i solidne zakończenie? Akurat Bandersnatch ma te elementy, a decyzje użytkownika wpływają na konkretny finał. Jednak obawiam się, że spopularyzowanie takiej filmowej formy wcale nie będzie łatwe. Każde medium odpowiednio kształtuje odbiorcę, wpływa na jego sposób postrzegania konstrukcji opowieści, a nawet projektuje oczekiwania wynikające ze struktury danej formy. Bandersnatch je rozbija, atakuje. Podobnie jak powieść paragrafowa każe zmierzyć się z przyzwyczajeniem do formy książki (co później rozwija liberatura). Może na dłuższą metę będzie to męczące?

Sam zaczynałem odczuwać delikatne znużenie tym eksperymentem. Na początku decydowanie za głównego bohatera było ciekawe, ale później zaczynało robić się męczące. Problemem nie były tutaj fabularne pętle, ale moje oczekiwania wobec medium. Jak oglądam film, to nie siedzę z myszką i nie czekam na kolejny panel z decyzjami. Podobnie w przypadku powieści paragrafowej. Skakanie pomiędzy specjalnie zaznaczonymi rozdziałami w pewnej chwili robi się męczące i pojawia się w człowieku chęć jak najszybszego ukończenia opowieści. Bez konieczności ciągłego wybierania, decydowania i sprawdzania efektów. Zestawienie Bandersnatcha z grą komputerową nasuwa się samo, także za sprawą głównego motywu, ale nie sądzę, aby było ono trafione.

Wirtualne światy wymagają większej pracy wykonanej przez odbiorcę. Stworzenie postaci, przejście samouczka, nauka sterowanie. Fabuła staje się istotną pomocą we wchodzeniu w nową rzeczywistość. Świat poznawany jest za pośrednictwem konkretnej postaci, w buty, której wchodzi odbiorca. Bandersnatch inaczej rozkłada akcenty. Odbiorca staje się demiurgiem kreujących zachowania głównego bohatera. Ma nad nim sporą władzę, ciekawie jest, gdy szyba zostaje stłuczona i okazuje się, że postać zaczyna odczuwać to, że ktoś ją kontroluje. Gry komputerowe niechętnie korzystają z tego elementu. Wpływ użytkownika jest przeźroczysty, przekładany bezpośrednio na akcje postaci. Game design często ukrywa sznurki, za które pociąga gracz. Jeżeli ktoś zrobi to w sposób mało umiejętny, w recenzjach pojawia się informacja o nieintuicyjnym sterowaniu. Na wierzch zostaje wyciągnięty wpływ gracza na świat przedstawiony oraz postać.

Bandersnatch to pytanie o formę. Zaproszenie do zderzenia się z własnymi przyzwyczajeniami. Warto się skonfrontować, jednak później dobrze jest zastanowić się nad sposobem swoim postrzegania tego tekstu. Z czego wynikał? Jakie przyzwyczajenia należało pokonać? I czy w ogóle takie doświadczenie warto powtórzyć?

Popkulturowy świetlisty

Bright dawno trafiło na moją listę filmów do obejrzenia. Czekałem na premierę, zastanawiałem się, jak zostanie poprowadzony ten interesujący pomysł. Elfy, orkowie, krasnoludy, ludzie, latające nad nowoczesnymi miastami smoki, a obok smartfony, broń automatyczna i różdżki. Magia i technologia, obok siebie. Ciekawe połączenie, ale jak udała się realizacja?

Nie nastawiałem się na artystyczne, wysmakowane kino. Zwiastuny wyraźnie wskazywały na film akcji, w specyficznym świecie, w którym elfy zamieszkują bogate dzielnice, a orkowie tworzą getta. Rasizm nasuwa się sam i w Bright jest go pełno. Oczywiście, zadaniem filmu jest wskazanie, że pochodzenie nie warunkuje tego, czy ktoś jest dobry, czy zły. To założenie zostaje wypełnione – wyraźnie widać to w samej końcówce filmu. Poświęcenie, walka o przetrwanie, przyjaźń. Bright jest do bólu przewidywalne, sztampowe i stworzone według znanej w popkulturze formy. Co nie oznacza, że mamy do czynienia z filmem złym.

Rozumiem stawiane zarzuty, w których pojawia się wtórność oraz brak solidnego wykorzystania pomysłu. Faktycznie, w pewnym momencie Bright staje się klasycznym heroicznym fantasy, które rozgrywa się we współczesnym świecie. Jednak dla mnie nie jest to minus. Warto przypomnieć, że jest to film garściami czerpiący z popkultury i mocno z nią związany. Po co automatycznie zakładać, że Bright będzie pełne oryginalnych rozwiązań? Moim zadaniem zwiastuny wskazywały na to, że autorzy zmienili jedynie założenia świata, a do opowiedzenia fabuły chcą wykorzystać znany schemat heroicznego fantasy. Bright to kino rozrywkowe, oscylujące wokół baśni z morałem. Może się to wydawać męczące i złe, ale na pewno nie jest niepotrzebne.

Ten film postrzegam jako wstęp do nowego uniwersum. Taki prolog, opisanie założeń, wprowadzenie najważniejszych postaci oraz zbudowanie fundamentów do dalszych historii. Jednocześnie nie sądzę, aby kolejne części automatycznie były odkrywcze i oryginalne. Myślę, że autorzy będą garściami sięgali z opowieści fantasy. Jedyną różnicą będzie otoczenie. Zamiast warowni i opuszczonych starożytnych ruin, akcja będzie się rozgrywała w nowoczesnych wieżowcach. Magia oraz technologia będą się przenikały, a dla postaci posiadanie pistoletu i magicznej różdżki będzie codziennością. Kino rozrywkowe rządzi się swoimi prawami, popkultura uwielbia wielokrotnie używać tych samych schematów. Dzięki temu odbiorca szybko odnajduje się w fabule.

Mam wrażenie, że Bright – film dobry, ale nie wybitny – padło ofiarą wygórowanych oczekiwań. W Sieci pojawiło się kilka zwiastunów, odbiorcy zaczęli postrzegać obraz jako oryginalną i odkrywczą reinterpretację fantasy, jednak zapomnieli o jednym. O tym, że popkultura nie przepada za innowacyjnością, woli sięgać po znane schematy i osadzać je w innych dekoracjach. Właśnie takim filmem jest Bright.

To klasyczne bohaterskie fantasy, z wyraźnie zaznaczonym morałem oraz nowoczesnym miastem w tle. Nic więcej. Dobra rozrywka, początek nowego uniwersum, ale na próżno doszukiwać się tutaj wyjątkowej oryginalności.

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén